Lanie od Włochów, a potem odrodzenie Polaków. Thriller w siatkarskiej LM
Wielkie emocje w meczu play-off Ligi Mistrzów siatkarzy w hali Torwar. PGE Projekt Warszawa w hicie tej fazy rozgrywek musiał stawić czoła Itasowi Trentino. Utytułowani rywale z Włoch rozbili polskich siatkarzy w pierwszym secie, ale potem warszawski zespół w efektowny sposób się odrodził. Swoje dorzucili również sędziowie - niektóre ich decyzje wywołały sporo dyskusji, pojawiła się żółta kartka. Przed rewanżem polski zespół jest jednak w trudnej sytuacji.

Dla PGE Projektu Warszawa faza grupowa była drogą przez mękę. Ostatecznie skończyli ją na trzecim miejscu w grupie E i dopiero w ostatnim spotkaniu zapewnili sobie awans do kolejnej rundy - baraży o ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
I trafili na trudnego rywala. Itas Trentino, którego trenerem jest Marcelo Mendez, znany m.in. z pracy w JSW Jastrzębskim Węglu, finiszował w grupie za plecami Ziraatu Bankasi Ankara. Ale to czołowy zespół ligi włoskiej, trzeci po rundzie zasadniczej, triumfator Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat.
PGE Projekt Warszawa znokautowany w pierwszym secie. A potem polscy siatkarze się odrodzili
Warszawianie w ostatnich spotkaniach PlusLigi mogli liczyć na dobrą grę Bartosza Gomułki. 23-letni atakujący niespodziewanie wskoczył do składu i stał się mocnym ogniwem drużyny. Przed spotkaniem Ligi Mistrzów miał jednak problemy ze zdrowiem i do szóstki wrócił Linus Weber.
Ale to atakujący gości, Theo Faure, pierwszy błysnął na Torwarze. Po jego asie serwisowym Włosi prowadzili 7:4. Goście celowali zagrywkami w Bartosza Bednorza, to samo robił Daniele Lavia. Trener PGE Projektu Kamil Nalepka już przy stanie 12:7 dla rywali wykorzystał drugą przerwę.
Ale Włosi nie mieli litości i nadal nokautowali gospodarzy zagrywką. W pierwszym secie zdobyli serwisem aż siedem punktów - w tym cztery Faure. Siatkarze z Warszawy byli bezradni, skończyło się tym, że Itas Trentino rozbił ich aż 25:11.
A przecież włoski zespół przyjechał do Polski bez największej gwiazdy, Alessandro Michieletto. Jego brak Trentino odczuło jednak dopiero w drugim secie. A w nim od początku nacisnęli gospodarze. Pierwsze punkty w tym meczu zdobył Kevin Tillie, przyjmujący PGE Projektu, i to od razu kilka - Warszawianie zaczęli od prowadzenia 6:1.
W kolejnych minutach utrzymywali tę przewagę, a Mendez zaczął szukać pomocy w kwadracie dla rezerwowych. Tym razem zagrywka była jednak atutem polskich siatkarzy. Kiedy asem serwisowym błysnął Jakub Kochanowski, różnica wzrosła do siedmiu punktów. Ostatecznie PGE Projekt wygrał 25:17.
Liga Mistrzów siatkarzy. Wielkie emocje w trzecim secie, kapitalna odpowiedź w czwartym
Kochanowski, który niedawno wrócił do gry po kontuzji, zszedł jednak z boiska przed początkiem trzeciej partii - na boisku zameldował się Jurij Semeniuk. A Trentino rozpoczęło od prowadzenia 6:3. I ta przewaga rosła, Jordi Ramon Ferragut doprowadził zagrywką do wyniku 10:4 dla gości.
Na boisku pojawił się wówczas Gomułka, ale tylko na kilka akcji. Warszawianie nieco poprawili wynik, Włosi odpowiedzieli, ale w końcu siatkarzom z Polski udało się zbliżyć do rywali na punkt, przy stanie 19:20.
Końcówka przyniosła mnóstwo emocji. Po jednej z akcji Warszawianie protestowali na tyle, że w końcu sędzia wyciągnął żółtą kartkę. Ale po asie serwisowym Webera PGE Projekt objął prowadzenie 23:22. Nie wykorzystał jednak szansy w kolejnej akcji, niemiecki atakujący popełnił błąd, i piłki setowe mieli Włosi. Trentino wygrało 27:25.
Gospodarze znów jednak przystąpili do kolejnego seta z dużą energią. Rozpoczęli od prowadzenia 8:4. Po chwili przewaga wzrosła jeszcze o punkt. Po efektownym bloku Karola Kłosa przy ataku Flavio Gualberto było już 14:8 dla PGE Projektu. Warszawianie tym razem świetnie przyjmowali zagrywki rywali, po cztery punkty zdobyli Bednorz i Weber. I polski zespół wygrał 25:19, doprowadzając do tie-breaka.
Tie-break w Lidze Mistrzów. O awansie zdecyduje rewanż we Włoszech
Dwie pierwsze akcje w piątym secie wygrali gospodarze. Trentino szybko odrobiło jednak straty, objęło prowadzenie 4:3. Kiedy w siatkę zaatakował Tillie, różnica wzrosła do dwóch punktów.
- Czas ryzykować - apelował Nalepka w czasie przerwy. Tyle że przy zmianie stron goście prowadzili już 8:5. A po niej asem serwisowym znów błysnął Faure. Takich strat Warszawianie nie zdołali już odrobić. Zostawili na boisku mnóstwo sił, ale przegrali w tie-breaku 8:15.
PGE Projekt do awansu potrzebuje teraz zwycięstwa we Włoszech. Jeśli wygra 3:2, o wszystkim zdecyduje tzw. złoty set. W ćwierćfinale na zwycięzcę rywalizacji czeka Bogdanka LUK Lublin, która awansowała do czołowej ósemki jako najlepszy zespół grupy B.
PGE Projekt Warszawa: Weber, Kochanowski, Tillie, Firlej, Kłos, Bednorz - Wojtaszek (libero) oraz Semeniuk, Gomułka, Kozłowski
Itas Trentino: Faure, Flavio, Torwie, Sbertoli, Ramon, Lavia - Laurenzano (libero) oraz Garcia, Acquarone, Pesaresi, Bristot








![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)


![Ekstraklasa: Legia - Górnik. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM15SL77EESSO-C401.webp)


