Kadrowicz Grbicia mocno po porażce w Lidze Mistrzów. "Głupie błędy"
Nie tak zawodnicy Bogdanki LUK Lublin wyobrażali sobie występ w pierwszym meczu ćwierćfinałowym siatkarskiej Ligi Mistrzów. Lublinianie zaczęli od dotkliwej porażki w pierwszym secie z PGE Projektem Warszawa, a potem byli w stanie skutecznie odpowiedzieć gospodarzom spotkania tylko w jednej partii. Rzeczywistości nie próbuje kolorować Marcin Komenda, kapitan lubelskiej drużyny. Rozgrywający klarownie wypunktował problemy swojego zespołu, który jednak wciąż zachowuje szanse na półfinał.

W debiutanckim sezonie w Lidze Mistrzów Bogdanka LUK Lublin aż do wtorku radziła sobie bez zarzutu. Fazę grupową zakończyła na pierwszym miejscu, z kompletem zwycięstw. Pierwsza porażka przyszła dopiero w fazie pucharowej, w ćwierćfinale z PGE Projektem Warszawa.
Choć rywale przebijali się do czołowej ósemki przez trudne baraże z Itasem Trentino, a lubelski zespół jest w lepszej sytuacji kadrowej niż jeszcze parę tygodni temu, to PGE Projekt wygrał 3:1 i zgarnął komplet punktów, dzięki czemu jest w znacznie lepszej sytuacji przed rewanżem.
Marcin Komenda jasno o problemie mistrzów Polski. Wskazał bez wahania
Dotkliwa dla mistrzów Polski z Lublina była zwłaszcza porażka w pierwszym secie. Bogdanka LUK przegrała go aż 14:25.
"Pierwszy set bardzo nieudany w naszym wykonaniu, nie mieliśmy punktu zaczepienia. Rozstrzelali nas zagrywką. To nie był łatwy mecz, bo tego przyjęcia nie mieliśmy. Warszawianie zagrywali bardzo dobrze, a nawet jak nie zagrywali wybitnie, i tak mieliśmy problemy" - jasno ocenił w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz z Polsatu Sport Marcin Komenda.
Rozgrywający Bogdanki LUK i reprezentacji Polski nie zamierzał po spotkaniu kolorować rzeczywistości. Bo choć jego zespół odpowiedział rywalom w drugiej partii, wygrywając wyrównaną końcówkę, nie potrafił powtórzyć tego w kolejnej.
Szkoda tego trzeciego seta, bo po wygranym drugim wydawało się, że możemy fajnie wrócić do gry, zahaczyć się, przełamać przeciwnika. Natomiast w trzecim secie znowu jakieś dwa, trzy głupie błędy i niestety go przegraliśmy. Czwarty już od kontrolą Warszawian
Wilfredo Leon męczony zagrywką. Bogdanka LUK Lublin musi liczyć na złoty set
W Warszawie egzamin zdała taktyka gospodarzy, którzy celowali zagrywką w Wilfredo Leona. Łącznie posłali w niego aż 54 serwisy. Dla porównania, drugi przyjmujący Hilir Henno musiał poradzić sobie tylko z 13 piłkami, a dwaj lubelscy libero przyjęli łącznie tylko 12 serwisów. Męczony w ten sposób Leon zdobył tylko 12 punktów.
Więcej zdobyli skrzydłowi z Warszawy - Kevin Tillie, Bartosz Bednorz i Bartosz Gomułka. Zwycięstwo PGE Projektu 3:1 daje mu dużą przewagę przed rewanżem, który zostanie rozegrany za tydzień w Lublinie.
"Bardzo szkoda, bo gdybyśmy dwa sety wygrali, mielibyśmy już coś więcej w perspektywie rewanżu. Natomiast nic straconego. Warszawa pokazała w poprzedniej fazie, że można odwracać losy spotkań, my postaramy się zrobić to samo u siebie, przed własną publicznością" - zaznacza przed kamerą Polsatu Sport Komenda.
Warszawianom do awansu do półfinału wystarczą dwa wygrane sety. Nawet przy porażce 0:3 lub 1:3 wciąż będą mieć szansę w dodatkowym, tzw. złotym secie. Obie drużyny walczą o historyczny sukces dla klubów - ani PGE Projekt, ani Bogdanka LUK dotąd nie grały w półfinale Ligi Mistrzów.
Final Four zostanie rozegrane w maju w Turynie. O przepustkę do czołowej czwórki rozgrywek walczą także Asseco Resovia Rzeszów i Aluron CMC Warta Zawiercie. Te dwa zespoły pierwsze mecze ćwierćfinałowe z rywalami z Turcji i Włoch rozegrają w środę.














