Historyczny sukces polskich siatkarzy. Tego jeszcze nigdy nie było
Kolejny piękny wieczór polskiej siatkówki w Lidze Mistrzów. Zadanie w Belgii wykonała Asseco Resovia Rzeszów. Polski zespół pojechał na rewanż z Knackiem Roeselare po wygranej u siebie i wywalczył sobie awans do ćwierćfinału. Mimo problemów w drugim secie, już po trzech partiach Rzeszowianie byli pewni gry w ósemce. Ostatecznie mecz zakończył się ich wygraną 3:1. To historyczny wyczyn polskiej siatkówki - po raz pierwszy ma w ćwierćfinałach LM aż czterech przedstawicieli.

Asseco Resovia Rzeszów w tym sezonie przegrała dotąd wszystkie wyjazdowe mecze w Lidze Mistrzów: od Sosnowca, przez Luneburg, po Lizbonę. W Roeselare siatkarze prowadzeni przez Massimo Bottiego nie musieli jednak nawet zwyciężać w całym meczu. Wystarczyło wygrać dwa sety.
Dobry początek Asseco Resovii Rzeszów i odpowiedź gospodarzy. Emocje nie tylko nad siatką
To efekt zaliczki sprzed tygodnia z Rzeszowa, gdy polscy siatkarze nie dali rywalom szans i ograli ich w trzech krótkich setach. A to wcale nie było aż tak oczywiste - Knack Roeselare potrafił postawić się w fazie grupowej Bogdance LUK Lublin, urywając jej w obu meczach po dwa sety.
W pierwszym secie w czwartkowy wieczór to Rzeszowianie od początku naskoczyli jednak na rywali, błyskawicznie odskakując na cztery punkty. Z czasem objęli prowadzenie 15:10, ale wtedy gospodarze zaczęli odrabiać straty. Po asie serwisowym Oskara Espelanda Resovia wygrywała już tylko 17:16.
W końcu Belgowie doprowadzili do remisu 19:19, kiedy goście nie poradzili sobie najlepiej z zagrywką Stijna D'Hulsta i Karol Butryn nadział się na blok. Rzeszowianie odzyskali nikłą przewagę po kontrataku wykończonym przez Danny'ego Demyanenkę. W końcówce pod siatką zawrzało, Botti obejrzał żółtą kartkę, ale to polski zespół wygrał 25:23.
Liga Mistrzów siatkarzy. Festiwal błędó Asseco Resovii Rzeszów w drugim secie
Obie drużyny wylądowały w barażu o ćwierćfinał, bo zakończyły fazę grupową na drugich miejscach. Roeselare za Bogdanką LUK, Resovia za Aluron CMC Wartą Zawiercie.
Rzeszowianie walczyli w czwartek o swoje, ale także historyczny wynik dla polskiej siatkówki. Obok Zawiercian i Lublinian w ósemce w środę zameldował się też PGE Projekt Warszawa. A jeszcze nigdy Polska nie miała w ćwierćfinałach aż czterech drużyn.
Na początku drugiego seta czwartkowego meczu podnieść próbowali się Belgowie. Dla nich to była partia ostatniej szansy na awans. Prowadzili dwoma punktami, ale do remisu 8:8 doprowadził... Paweł Zatorski. Po obronie polskiego libero piłka przeszła na drugą stronę siatki, a rywale sobie z nią nie poradzili.
Tyle że po chwili w polu zagrywki "odpalił" Basil Dermaux, atakujący Roeselare. Po jego dwóch asach serwisowych Belgowie prowadzili 13:10. W polu zagrywki pomógł też Pieter Coolman, tymczasem Rzeszowianie zepsuli aż dziewięć zagrywek! A do tego popełnili jeszcze trzy inne błędy. Gospodarze wykorzystali szansę i wygrali 25:22.
Liga Mistrzów siatkarzy. Radość już po trzech setach, historyczny wynik polskiej siatkówki stał się faktem
W trzecim secie Rzeszowianie uspokoili jednak nerwy. W polu zagrywki pomógł Yacine Louati, skrzydłowi Resovii cały czas utrzymywali wysoką skuteczność w ataku. I przede wszystkim, w porównaniu do poprzedniej partii, polscy siatkarze popełniali mniej błędów. Efekt? Sześć punktów przewagi.
Problemy znów zaczęły się od zagrywek gości. Po chwili w aut zaatakował Butryn i Resovia prowadziła już tylko 15:13. Sytuację uspokoił jednak środkowy Mateusz Poręba. Najpierw zdobył punkt atakiem, potem blokiem, i Rzeszowianie znów mieli przewagę.
Potem Poręba dołożył jeszcze punkt zagrywką, przy jego serwisach polski zespół odskoczył na dobre. Skończyło się wygraną 25:17 i tańcem radość rzeszowskich siatkarzy. Już ten wynik gwarantował im bowiem awans do ćwierćfinału.
Botti postanowił więc oszczędzić podstawowych zawodników i na czwartą partię posłał niemal zupełnie rezerwową szóstkę. Na boisku pojawili się m.in. Wiktor Nowak, Klemen Cebulj czy Cezary Sapiński. Zmiennicy radzili sobie nieźle, przed końcówką mieli trzy punkty przewagi. I doprowadzili sprawę do końca, zamykając seta wygraną 25:21, a mecz 3:1.
W ćwierćfinale na Asseco Resovię Rzeszów czeka już Ziraat Bankasi Ankara. Turecki zespół, w którym występuje Tomasz Fornal, wygrał rywalizację w grupie A i nie musiał przebijać się przez baraże. Pierwszy mecz w hali Podpromie zostanie rozegrany za dwa tygodnie.














