Dominacja Projektu, nagle taki zwrot akcji. Los kluczowego meczu LM wisiał na włosku. Decydował tie-break
PGE Projekt Warszawa wciąż walczy o bezpośredni awans do fazy play-off tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów. 11 lutego drużyna ze stolicy Polski zmierzyła się z ekipą Haasrode Leuve. W pierwszym starciu tych ekip wyraźną dominacją popisali się zawodnicy ze stolicy Polski. Ci pewnie zwyciężyli także premierową partię w rewanżowym spotkaniu. Chwilę później belgijscy siatkarze zaskoczyli wszystkich, wygrywając swojego pierwszego seta w tegorocznej edycji turnieju. Kolejne odsłony meczu również dostarczył kibicom całą gamę emocji.

PGE Projekt Warszawa wciąż dzielnie walczy o jak najlepszy rezultat w fazie grupowej tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów. 11 lutego zawodnicy ze stolicy naszego kraju rozgrywali rewanżowe spotkanie z drużyną Haasrode Leuven. Przed tym meczem Projekt znajdował się na 3. pozycji w grupie (z jednym meczem zaległym względem wyżej notowanych rywali). Ich belgijscy rywale, którzy nie wygrali dotychczas ani jednego spotkania, naturalnie zamykali tabelę grupy E.
Poprzednie starcie tych drużyn, rozgrywane w Warszawie, odbyło się w grudniu 2025 roku. Wówczas zawodnicy Projektu bez większych problemów poradzili sobie z Haasrode Leuven, pokonując belgijską ekipę wynikiem 3:0 (25:17, 25:17, 25:20).
Miała być "powtórka z rozrywki". Belgowie mieli jednak inne plany
Nieco lepiej w mecz weszli jednak zawodnicy z Leuven. Wpierw popisali się oni akcją punktową pod siatką, aby chwilę później zapisać na swoim koncie pierwszego asa serwisowego w tym spotkaniu. Nie byli oni jednak bezbłędni.
Siatkarze z kraju nad Wisłą wciąż próbowali złapać odpowiedni rytm. Udało im się to dopiero przy niekorzystny wyniku 4:7. Po kilku skutecznych atakach na tablicy pojawił się rezultat 8:8. Pierwsze dwupunktowe prowadzenie podopieczni trenera Kamila Nalepki objęli po nieudanym ataku gospodarzy. Kolejny punkt zdobył chwilę później Jurij Semeniuk, który perfekcyjnie przeczytał intencje rywali.
Od tego momentu inicjatywę zaczęli przejmować warszawscy zawodnicy. Pewna niemoc wkradła się jednak przy pozornie bezpiecznym, czteropunktowym prowadzeniu. Rywale rzucili się do odrabiania strat. Trener Projektu poprosił jednak o czas, wytrącając zawodników Haasrode z równowagi. Ci nie odzyskali rytmu do samego końca pierwszego seta. Premierowa partia, zakończona wynikiem 25:18, trafiła na konto Projektu.
Początek drugiego seta przyniósł kibicom dość wyrównany fragment gry z niewielką przewagą gospodarzy. Gracze Haasrode dobrze radzili sobie w ataku, dokładając do tego całkiem skuteczną oraz widowiskową obronę. Ten splot czynników pozwolił im utrzymać minimalne prowadzenie przez dłuższy czas.
W ekipie z kraju nad Wisłą znów wyraźnie zarysowywał się mały kryzys, który w konsekwencji doprowadził do zaskakującego wyniku 9:13. W tym momencie rozpoczęła się mozolna próba nadgonienia rozpędzonych rywali. Ci wyraźnie złapali jednak wiatr w żagle. Nie mieli oni w planach tracić ciężko wypracowanej przewagi.
Przy krytycznym wyniku 16:21 byliśmy świadkami nagłego zrywu Projektu. Warszawscy siatkarze zdobyli 4 punkty z rzędu, niemal niwelując nieoczekiwane prowadzenie Haasrode. Kluczowym w tej pogoni okazał się wspomniany wcześniej Jurij Semeniuk, który świetnie spisywał się tego dnia pod siatką. Wysiłki Ukraińca, oraz jego kolegów ostatecznie spaliły na panewce. Haasrode Leuven dowiózł niewielkie prowadzenie (25:22) do końca, wygrywając tym samym pierwszego seta w tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów.
Problemy Warszawiaków nie zniknęły wraz z zakończeniem wyżej opisanego seta. W kolejnej części spotkania również nie potrafili oni odzyskać utraconej inicjatywy. Ta sztuka ostatecznie im się udała, choć potrzebowali oni kilkunastu wymian do wypracowania bezpiecznej kilkupunktowej przewagi. W pewnym momencie na tablicy pojawił się korzystny dla polskich siatkarzy rezultat 15:9. Rywale błyskawicznie zniwelowali jednak tę przewagę do raptem 2 punktów. W szeregach drużyny z kraju nad Wisłą ponownie pojawił się spory niepokój w grze. Poskutkował on wyrównaniem stanu rywalizacji, a chwilę później kolejnym minimalnym prowadzeniem gospodarzy. Przed rozpoczęciem spotkania mało kto zapewne obstawiał możliwość wygrania dwóch setów przez siatkarzy Haasrode Leuven. Ten nieprawdopodobny scenariusz stał się jednak faktem.
Czwarty set ponownie rozpoczął się od świetnej gry gospodarzy. Po raz kolejny to zawodnicy Projektu zmuszeni byli gonić wynik. Udało im się jednak odnaleźć dawno utracony rytm, co pozwoliło wypracować kilkupunktową przewagę. Tym razem niespodzianki już nie było. PGE pewnie zwyciężył tę część meczu, doprowadzając do tie-breaka.
W decydującą partię znacznie lepiej weszki siatkarze z kraju nad Wisłą. Gospodarze nie zamierzali odpuszczać, jednak trudy wyczerpującego spotkania dały im się we znaki. Tym samym, po ostateczny triumf w tym niezwykle dramatycznym boju sięgnęli zawodnicy PGE Projektu Warszawa.













