Co za batalia polskich siatkarzy w Lidze Mistrzów! Zdecydował złoty set
Olbrzymie emocje w walce o ćwierćfinał siatkarskiej Ligi Mistrzów. PGE Projekt Warszawa był już na krawędzi, ale doprowadził do tie-breaka w wyjazdowym meczu z Itasem Trentino. Włosi nękali polski zespół zagrywką, wzięli na cel Bartosza Bednorza. Rywali zaskakiwały zagrania świetnego tego dnia atakującego Bartosza Gomułki i serwisy Jakuba Kochanowskiego. Polscy siatkarze odrobili straty i doprowadzili do dodatkowego, tzw. złotego seta. I to oni wygrali wojnę nerwów o ćwierćfinał!

Wielki wynik w Lidze Mistrzów to niespełnione marzenie PGE Projektu Warszawa. Na krajowym podwórku drużyna ze stolicy jest w stanie wedrzeć się na podium, w Europie zdobyła Puchar Challenge, ale do Final Four Ligi Mistrzów się dotąd nie dostała.
W poprzednim sezonie Warszawianie byli od niej o krok, przegrali ćwierćfinał w tzw. złotym secie. Tym razem spore problemy pojawiły się już w fazie grupowej, a w pierwszym barażu o miejsce w ósemce przegrali u siebie 2:3 z Itasem Trentino.
Wymarzony początek PGE Projektu Warszawa. Ale rywale zdołali się podnieść
Cel na wyjazd do Trentino był więc jasny: PGE Projekt musiał we Włoszech wygrać. Ligowa porażka w ostatnią niedzielę z Bogdanką LUK Lublin wiary w sukces z pewnością nie dodała, ale i rywale mają problemy na krajowym podwórku, grać nie może ich lider - Alessandro Michieletto.
Lider warszawskiej ofensywy, Bartosz Bednorz, już w pierwszym secie popisał się pierwszym asem serwisowym, doprowadzając do remisu 7:7. Wkrótce jednak to Itas Trentino odskoczył przy stanie 15:10, kiedy znów, jak przed tygodniem w Warszawie, w polu serwisowym błysnął Francuz Theo Faure.
Sygnał do odrabiania strat dały dobre zagrania Jurija Semeniuka. Ukrainiec błysnął serią bloków i doprowadził do remisu. Włosi mieli jednak wszystko w swoich rękach, prowadzili 23:21. Wtedy jednak serią świetnych zagrywek popisał się Jakub Kochanowski, a w ostatniej akcji presji nie wytrzymał Daniele Lavia - i to polski zespół wygrał 25:23.
Sześć punktów w pierwszym secie zdobył Bartosz Gomułka. 23-letni atakujący zastąpił w pierwszej szóstce Linusa Webera i nieźle rozpoczął mecz. W drugim secie problemy jego drużynie znów zaczęła jednak sprawiać zagrywka rywali. W przyjęciu cierpiał Bednorz, Trentino odskoczyło na cztery punkty.
Przy stanie 10:15 trener Kamil Nalepka wykorzystał drugą przerwę, a po niej jego siatkarze znów się zerwali. Po kontrataku wykończonym przez Gomułkę przegrywali tylko 16:17. Potem jednak sytuację gospodarzy uspokoił zagrywkami Jordi Ramon, swoje w końcówce dołożył Faure, i Włosi wygrali 25:19.
Liga Mistrzów siatkarzy. Potężne zamieszanie w czwartym secie w Trentino
Siatkarze Trentino poszli za ciosem na początku trzeciej partii. Szybko uciekli PGE Projektowi na pięć punktów, nadal ich siłą była zagrywka. Nalepka w końcu ściągnął z boiska męczonego przez rywali Bednorza, którego zastąpił Bartosz Firszt.
Ale gospodarze prowadzili już 16:9. Przed końcem seta było jeszcze trochę zamieszania, Nalepka został ukarany żółtą kartką, ale zwrotu akcji nie było. Trentino wygrało 25:19 i było już o jedną wygraną partię od awansu.
Na czwartego seta trener Warszawian wrócił do podstawowej szóstki. I ta radziła sobie znacznie lepiej niż w poprzednim, objęła prowadzenie 12:10. Po chwili o podgrzanie sytuacji na boisku postarali się sędziowie i trener rywali Marcelo Mendez, którzy długo dyskutowali. Pod siatką rozpętało się potężne zamieszanie. Skorzystali na tym Warszawianie, obejmując prowadzenie 15:11 przy zagrywkach Jana Firleja.
Ale to nie złamało Włochów, po kilku minutach z przewagi został punkt. Potem na tablicy wyników pojawiło się jednak prowadzenie PGE Projektu 21:17, tyle że rezultat trzeba było skorygować po challenge'u na prośbę Mendeza. Choć różnica zmalała do dwóch punktów, i tak to polscy siatkarze wygrali ostatecznie 25:21 i doprowadzili do tie-breaka.
Emocje sięgnęły zenitu. Złoty set o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów
I teraz to Warszawianie byli na fali, szybko objęli prowadzenie 5:2. Nie zawodził Gomułka, przy zmianie stron polski zespół miał dwa punkty zapasu. Kiedy jednak Semeniuk nadział się na blok rywali, był remis 10:10. Ale to gospodarze nie wytrzymali wojny nerwów. Faure posłał piłkę w aut, emocjom nie dał się za to ponieść Kevin Tillie. Warszawianie wygrali 15:12.
A to oznaczało dodatkowego, złotego seta, również rozgrywanego na zasadach tie-breaka. W nim rywale szybko zatrzymali blokiem Gomułkę i prowadzili 3:1. Jakby dramaturgii było mało, sędziowie niezwykle długo analizowali jedną z powtórek, co tylko potęgowało gwizdy na trybunach.
Ale to Włosi po chwili powiększyli swój zapas do trzech punktów. PGE Projekt natychmiast jednak doprowadził do remisu 7:7. Pomogły kapitalne zagrywki Kochanowskiego i po chwili Polacy prowadzili - aż trzema punktami! Skończyło się triumfem 15:11 po trzech godzinach walki i awansem polskich siatkarzy.
PGE Projekt w ćwierćfinale spotka się z inną polską drużyną - Bogdanką LUK Lublin, która dostała się do ósemki bez konieczności gry w barażach. W ćwierćfinale jest też Aluron CMC Warta Zawiercie, w czwartek o awans zagra Asseco Resovia Rzeszów. Jeszcze nigdy w historii Polska nie miała czterech przedstawicieli w ćwierćfinałach LM.














