Zbierał cięgi, teraz świętuje. Polski siatkarz bez owijania w bawełnę po złocie
W trakcie finałów PlusLigi chyba żaden siatkarz nie był tak częstym tematem dywagacji ekspertów, jak Bartosz Kwolek. Przyjmujący, który zazwyczaj jest jednym z liderów Aluron CMC Warty Zawiercie, miał spore problemy. Po ostatnim, zwycięskim meczu nie bał się do tego przyznać. - To najsłabsze play-offy w życiu na pewno. Ale jeżeli mam wygrywać mistrzostwo, grając słabo, biorę w ciemno - deklaruje świeżo upieczony mistrz Polski. Wkrótce będzie mieć szansę na kolejne trofeum, transmisje z finałów Ligi Mistrzów na antenach Polsatu Sport.

Tegoroczne finały PlusLigi przyniosły aż pięć meczów i zaciętą rywalizację Aluron CMC Warty Zawiercie z Bogdanką LUK Lublin. Ale też i dominację jednej z drużyn w paru spotkaniach - w końcu dwa mecze zakończyły się w krótkich trzech setach.
Falowała też dyspozycja poszczególnych siatkarzy. Najwięcej negatywnych ocen zebrał chyba Bartosz Kwolek. Przyjmujący od lat jest czołowym zawodnikiem Warty, ale akurat w finałach przeżywał problemy. Było to widać zwłaszcza w drugim i trzecim meczu, w których rywale ostrzeliwali go zagrywką.
"Kwolek jest poza play-offem. W jego skali gra poniżej umiejętności" - jasno diagnozował w rozmowie z Interia Sport Wojciech Drzyzga, były siatkarz i trener, dziś ekspert Polsatu Sport.
Siatkarz zdawał sobie sprawę, że nie wypadł najlepiej. Po ostatniej, zwycięskiej odsłonie rywalizacji o złoto, Kwolek bez owijania w bawełnę ocenił swoją grę.
- To najsłabsze play-offy w życiu na pewno. Ale jeżeli mam wygrywać mistrzostwo, grając słabo, biorę w ciemno - przekonuje Kwolek.
Trudny moment przyszłych mistrzów Polski. "Wróciły demony"
W ostatnim meczu finałowym siatkarz też przeżył trudne chwile. W pierwszym secie skończył tylko dwa z sześciu ataków, w dodatku dwa razy został zablokowany przez rywali. Inna sprawa, że cała drużyna Warty rozpoczęła spotkanie słabo - została rozbita w pierwszej partii aż 15:25.
- Ten pierwszy set zadziałał chyba na nas jak płachta na byka. Wróciły demony z meczów numer dwa i trzy, w których nie potrafiliśmy odnaleźć swojej gry. Ale bardzo cieszy to, że po plaskaczu, który dostaliśmy, znaleźliśmy jakąś receptę na grę Lublina. Trzeba im oddać, że grali naprawdę dobrze. A druga sprawa jest taka, że my sami wróciliśmy do swojego grania i Lublin nie mógł za nami nadążyć - ocenia Kwolek.
Mimo słabszych momentów przez większość finałowej rywalizacji swojego przyjmującego na boisku trzymał Michał Winiarski. Trener Warty wpuszczał potencjalnych zmienników, Jakuba Czerwińskiego i Patryka Łabę, tylko na krótkie zmiany. Na pytanie jednej z dziennikarek o to, czy taka wiara w Kwolka miała być formą terapii dla swojego siatkarza, Winiarski odbił piłeczkę.
- Ja nie jestem od terapii, ja jestem od tego, co się dzieje na treningu i na boisku. Trener często czuje i podejmuje decyzje, raz są trafne, raz nie. Raz trener nie robi zmian i jest tym najgorszym, a czasami trener trzyma zawodnika na boisku i to okazuje się dobrym wynikiem - kwituje szkoleniowiec.
Bartosz Kwolek odwdzięczył się Michałowi Winiarskiemu. Tak zagrał w meczu o złoto
W ostatnim, piątym meczu wiara w Kwolka się opłaciła. Od drugiego seta coraz więcej dawał w ofensywie, w trzecim skończył komplet pięciu ataków. Łącznie zdobył 10 punktów, a jego zagrywka przyniosła sporo korzyści drużynie - choć nie posłał ani jednego asa serwisowego, zagrywał najczęściej w zespole.
Dla 28-letniego Kwolka Warta jest drugim klubem w PlusLidze. Trafił do niej w 2022 r. i w końcu doczekał się złotego medalu mistrzostw Polski - wcześniej przegrał wraz z Zawiercianami dwa finały. Ma też na koncie srebro i brąz zdobyte z PGE Projektem Warszawa. Tym bardziej więc docenia historyczny sukces, na który tak długo pracował
- Jeszcze złota nie miałem, fajnie wygrać wreszcie finał. Do trzech razy sztuka, trzy razy z rzędu byliśmy w finałach. W polskiej lidze mam już wszystko: Puchar, Superpuchar i wszystkie medale. To bardzo cieszy. Zostaje Liga Mistrzów i tam się trzeba dobrze pokazać - zaznacza przyjmujący.
W półfinale Ligi Mistrzów w Turynie Warta zagra z Ziraatem Bankkart Ankara z Turcji. Transmisje meczów turnieju finałowego na antenach Polsatu Sport. W poprzednim sezonie Zawiercianie zdobyli srebrny medal, przegrywając finał z Sir Safety Perugia z Włoch.
Z Sosnowca Damian Gołąb














