Zastępca Bartosza Kurka ucina spekulacje. Oto prawda o jego dyspozycji
Kewin Sasak w poprzednim sezonie udanie zastępował Bartosza Kurka w reprezentacji Polski i najbliższego lata ma szansę to powtórzyć. Na razie jednak wraca do formy po kontuzji i pomaga Bogdance LUK Lublin w finałach PlusLigi. "Gdybym nie był gotowy do grania, to nie pojawiałbym się na boisku. Tutaj więc ucinam wszelkie spekulacje" - zaznacza w rozmowie z Interia Sport. Atakujący lubelskiej ekipy przekonuje też, że kluczowe w walce o złoto będzie mentalne podejście jego zespołu. Transmisje finałów PlusLigi na antenach Polsatu Sport.

Damian Gołąb, Interia Sport: Zaczęliście finały PlusLigi od 0:3 w Sosnowcu, by po tygodniu wygrać tam w trzech setach. I to wy jesteście teraz o krok od mistrzostwa Polski. Jak to zrobiliście?
Kewin Sasak, atakujący Bogdanki LUK Lublin i reprezentacji Polski: Nie ma na to przepisu. Uważam, że jesteśmy bardzo dobrą drużyną i nawet jeśli zdarzy się jakieś potknięcie, to nie jest tak, że to przekreśla całą serię. W każdym meczu staramy się walczyć i zdajemy sobie sprawę, że jeśli zagramy na swoim wysokim poziomie, przeciwnik na pewno będzie mieć problemy. I tak też stało się w sobotę. Może z moim mniejszym udziałem, ale cała drużyna dałą z siebie "maksa" i chłopaki, którzy grali przez większość spotkania, byli w fenomenalnej formie. Mam nadzieję, że to się utrzyma i nadchodzące spotkanie w naszej hali również będzie tak owocne, jak w zeszłym sezonie.
Trzon zespołu od dwóch lat jest taki sam. Jako grupa już się zahartowaliście? Nie pierwszy raz cierpicie, a potem potraficie wydobyć się z kłopotów.
- Dokładnie tak. Wydaje mi się, że już nieraz byliśmy skreślani po drodze, gdy coś nam nie wychodziło. A później i tak wychodziliśmy z tego obronną ręką. Ta drużyna jest naprawdę fajnie zbudowana, uzupełniamy się. Nawet jeśli przydarzyły nam się jakieś problemy na początku tego sezonu, kadrowe czy inne, staraliśmy się to przezwyciężać. A przede wszystkim zgrywać. Wiedzieliśmy, że ten sezon będzie dla nas długi i każdy będzie potrzebny na boisku.
Polski siatkarz wraca do gry po kontuzji i pomaga z rezerwy. "Moja rola jest teraz taka, a nie inna"
Po czterech przegranych setach z Aluron CMC Wartą Zawiercie wygraliście partię przed własną publicznością i od tej pory to wy macie sześć zwycięskich setów z rzędu. To był przełomowy moment?
- Nie, trzeba mieć na uwadze to, że Zawiercie to najlepsza drużyna rundy zasadniczej. Pokazuje to, zagra w finałach Ligi Mistrzów. Po prostu Zawiercianie grają dobrą siatkówkę i czasami, kiedy ma się słabszy dzień, taka drużyna nie wybacza błędów. Naszym głównym celem jest to, by jak najlepiej podejść do meczu mentalnie. Wierzę w to, że umiejętności u nas są. Zostaje kwestia tego, by wstać dobrą nogą i w pozytywnych emocjach. Ważne, by po nieudanych akcjach się nie przejmować i być cierpliwym.
Macie już doświadczenie z meczów finałowych, ale czy trener Stephane Antiga po ostatnim zwycięstwie uspokajał, by jeszcze się tym nie zachłysnąć?
- Nie musiał nas uspokajać. Myślę, że to taka drużyna, w której nawet jeśli są młodsi zawodnicy, to ci starsi, bardziej doświadczeni tego pilnują. Wiemy, że nie ma możliwości żadnego przedwczesnego świętowania. Robota nie została jeszcze skończona. Na najważniejsze spotkania wychodzimy w pełni skupieni.
Ile brakuje ci jeszcze do optymalnej dyspozycji po kontuzji? Grywasz coraz więcej, były takie fragmenty twojej gry również w tych finałach PlusLigi.
- Myślę, że gdybym nie był gotowy do grania, to nie pojawiałbym się na boisku. Tutaj więc ucinam wszelkie spekulacje. Moja rola jest teraz taka, a nie inna. Drużyna w tym systemie gra bardzo dobrze, więc nie ma też co zmieniać. Mateusz Malinowski wykonuje doskonałą robotę. Jeśli będzie potrzeba, wejdę i będę się starał pomóc. Oczywiście może brakuje trochę rytmu meczowego, bo pełnych spotkań od deski do deski po moim powrocie było mało. Ale staram się o tym nie myśleć i jeśli wchodzę już na boisko, skupiam się na danej akcji, tylko to mam w głowie.
Kewin Sasak znów zagra w reprezentacji Polski. Ale czeka na ostateczne decyzje Nikoli Grbicia
Wiesz już, jaki plan na sezon reprezentacyjny ma dla ciebie trener Nikola Grbić? Będzie sporo wolnego, a może dochodzenie do formy meczami w Lidze Narodów?
- Nie mam pojęcia. Co prawda rozmawiałem z trenerem, ale czekamy na to, ile będziemy grać, jak się skończy ten sezon. Ostateczne decyzje zostaną podjęte po sezonie.
Sezon bez Bartosza Kurka w reprezentacji Polski to będzie coś zupełnie innego niż poprzedni rok?
- Trochę tak, nie trzeba nikomu mówić, jak ważną osobistością jest w kadrze Bartek. Trudno mi się więcej odnieść, bo poprzedni sezon był moim pierwszym w reprezentacji Polski, więc tak naprawdę nie wiem, jak to będzie wyglądało. Ale też myślę, że w kadrze Polski jest taki dobrobyt, że na każdej pozycji mamy dobrych zawodników. Myślę, że to będzie się bronić. I na najważniejsze imprezy będziemy przygotowani, będziemy walczyć o najwyższe cele.
Rozmawiał Damian Gołąb














