Reklama

Reklama

ZAKSA - Trentino. Ostatni spektakl drużyny z Kędzierzyna-Koźla

Romans Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle z Ligą Mistrzów zakończy się w Weronie, czyli mieście Romea i Julii. Czy koniec tej historii będzie bardziej szczęśliwy niż losy dwójki słynnych kochanków? Dziś o godz. 20.30 kędzierzynianie mogą stać się drugą polską drużyną w historii, która wywalczy tytuł najlepszego klubowego zespołu w Europie. Transmisja meczu ZAKSA - Trentino w Polsacie Sport. Spotkanie skomentują Tomasz Swędrowski i Łukasz Kadziewicz.

Ten sezon długo był dla siatkarzy ZAKS-y niczym błogi sen. Kędzierzynianie odprawiali z kwitkiem kolejnych rywali w lidze, pierwszy mecz przegrywając dopiero w lutym. Znakomicie spisywali się również w Lidze Mistrzów, gdzie w drodze do finału pokonali Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań, czyli drużyny uznawane za faworytów rozgrywek. W dodatku uczynili to w porywającym stylu, zapewniając kibicom wielkie emocje - dwa razy o awansie rozstrzygał tzw. złoty set.

Nic więc dziwnego, że prezes klubu Sebastian Świderski w rozmowie z Interią podkreśla, że to dla ZAKS-y wspaniały sezon. Tyle że siatkarze z Kędzierzyna, którzy wystawiali swoim kibicom wyłącznie spektakle z happy endem, przegrali w najmniej odpowiednim momencie - w finale PlusLigi, gdzie lepszy okazał się Jastrzębski Węgiel. Jeśli przegrają również finał Ligi Mistrzów, ten sezon może jednak zostać zapamiętany jako rozczarowanie. A przebudzenie ze snu będzie niemal równie bolesne, jak to Julii z dramatu Wiliama Szekspira.

Reklama

ZAKSA - Trentino. Ostatni taki mecz

Wszyscy w ZAKS-ie zdają sobie sprawę, że mogą zrobić coś, co nawet w polskiej siatkówce, pełnej medali reprezentacyjnych, jest rzeczą niespotykaną. W XXI wieku w finale LM grały PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia, ale obie musiały uznać wyższość Zenitu. Jedyny polski triumf w najważniejszych europejskich rozgrywkach pokryła już gruba warstwa kurzu - Płomień Milowice wygrał Puchar Europy Mistrzów Klubowych, czyli poprzednika LM, w 1978 r.

- Mamy przed sobą jeden bardzo ważny mecz. Nigdy nie zastanawiamy się nad efektem końcowym, bo to jest zgubne. Mieliśmy chwilę, by solidnie przepracować okres po PlusLidze - podkreśla przed kamerą Polsatu Sport Paweł Zatorski, libero ZAKS-y. Jemu przerwa była szczególnie potrzebna, bo niedawno przeżywał problemy z plecami. A bez Zatorskiego na boisku kędzierzynianie sporo tracą, co pokazały mecze w fazie play-off PlusLigi.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Libero ZAKS-y powinien być szczególnie zmotywowany również dlatego, że mecz w Weronie może być dla niego pożegnaniem z drużyną. W takim składzie, jak dziś, siatkarze ZAKS-y już się najpewniej nie spotkają. Zatorski, Jakub Kochanowski, Benjamin Toniutti - to najważniejsze nazwiska z Kędzierzyna łączone z innymi klubami. Spekulacje pojawiają się zresztą również wokół trenera. Nikola Grbić w grudniu przedłużył kontrakt w Kędzierzynie o kolejne dwa sezony, ale do przeprowadzki do Włoch ma go kusić Perugia.

Dla Serba byłby to powrót do Włoch. Przed objęciem ZAKS-y prowadził reprezentację Serbii, ale również Calzedonię Werona. Halę, w której jego drużynie przyjdzie rywalizować w finale, zna więc jak mało kto. W tym samym klubie w poprzednim sezonie występował także Bartłomiej Kluth, rezerwowy atakujący ZAKS-y.

ZAKSA - Trentino. Historia po stronie Włochów

Polscy siatkarze tworzyli również historię Trentino. W zespole z północy Włoch występowali Łukasz Żygadło, Michał Winiarski i Jakub Bednaruk. Świetnie wspominani są zwłaszcza dwaj pierwsi - Żygadło w latach 2009-2011 trzykrotnie wygrywał z Trentino LM, w pierwszym triumfie pomógł też Winiarski. Włoski klub ma jeszcze na koncie pięć triumfów w Klubowych Mistrzostwach Świata oraz wygraną w Pucharze CEV. W dodatku może uchodzić za specjalistę od finałów - w rozgrywkach międzynarodowych uczestniczył w nich 12 razy, z 9 wyszedł zwycięsko. Pod tym względem ZAKSA nie może się równać z rywalem - w europejskim finale grała raz, w Pucharze CEV, i przegrała dwumecz z Sisleyem Treviso.

Ale w tym sezonie podopieczni trenera Angelo Lorenzettiego byli trochę w cieniu Cucine Lube i Perugii - przynajmniej w lidze, gdzie przegrali z Lube w półfinale. W LM postawili się jednak ekipie Wilfredo Leona i - wówczas - Vitala Heynena, eliminując ją w walce o finał. Eksperci zgodnie okrzyknęli ten wynik niespodzianką. Ale już wygrana z kędzierzynianami takim zaskoczeniem nie będzie.



- Nie można wskazać jednoznacznego faworyta. Spotykają się dwa kluby, które stają przed ogromną szansą. Trentino bazuje na sile fizycznej, ma bardzo mocny atak i wysoki skład, łącznie ze skrzydłowymi i Giannellim - dwumetrowym rozgrywającym. Do tego praktycznie każdy zawodnik "kopie" w polu serwisowym. To typowo siłowa siatkówka, na to trzeba będzie najbardziej uważać - ocenia w rozmowie z Interią Damian Dacewicz, były środkowy reprezentacji Polski, który analizował grę Trentino dla Polsatu Sport.

Kędzierzynianie muszą uważać szczególnie na Nimira Abdel-Aziza. To atakujący z Holandii jest najważniejszą "strzelbą" Trentino. Polscy kibice znają go znakomicie - w końcu w sezonie 2014/2015 występował właśnie w ZAKS-ie. Kędzierzynianie muszą znaleźć sposób na niego i Brazylijczyka Ricardo Lucarellego, ale przede wszystkim wrócić do gry, która w tym sezonie pozwalała im zamęczać każdego przeciwnika w Europie.

To właśnie na parkietach LM Kamil Semeniuk potwierdził świetną dyspozycję z ligi, zostając bohaterem najważniejszych meczów. W wielu meczach świetnie prezentował się Łukasz Kaczmarek, blok sprawnie gubił Toniutti, a Jakub Kochanowski wygrywał nad siatką pojedynki z gigantami światowej siatkówki. ZAKSA stawiała na technikę i taktykę, tym ma też przeciwstawić się Włochom. - Nie możemy iść na wymianę ciosów - podkreśla Świderski.

Ostatni akord klubowego sezonu 2020/2021 rozpocznie się o godz. 20.30. Transmisję ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport.

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje