Reklama

Reklama

ZAKSA rozegra finał we własnej hali

ZAKSA wyrównała stan finałowej rywalizacji, wygrywając w niedzielę w Rzeszowie z Asseco Resovią 3:0. Mecz o mistrzostwo Polski rozegrany zostanie w sobotę w hali Azoty w Kędzierzynie-Koźlu, a nie jak spekulowano w katowickim "Spodku".

Pogłoski o tym, że ostatni finałowy mecz siatkarskiej ekstraklasy miałby się odbyć w Katowicach, gdzie Spodek może pomieścić znacznie więcej kibiców niż kędzierzyńska hala, pojawiły się tuż po niedzielnym spotkaniu, w którym podopieczni Daniela Castellaniego pokonali Resovię do zera.

Prezes Zaksy Sabina Nowosielska potwierdziła w poniedziałek, że były takie "luźne rozważania". Zaznaczyła jednak, że zapadła już decyzja i mecz odbędzie się w Kędzierzynie-Koźlu. - Daliśmy już nawet na naszej stronie internetowej informację o sprzedaży biletów - dodała.

Reklama

Drugi trener zespołu z Opolszczyzny Sebastian Świderski przyznał, że faktycznie jeszcze w niedzielę była mowa o ewentualnym meczu w "Spodku". - Ale nie mogliśmy tego zrobić ani miastu, w którym trenujemy, ani naszym kibicom. Po to mocno walczyliśmy przez cały sezon, by tak ważne spotkanie móc zagrać u siebie - uznał szkoleniowiec.

Dodał, że granie u siebie jest łatwiejsze, ale obie drużyny znają się już tak dobrze i mają za sobą kilka meczów rozegranych i w Rzeszowie, i w Kędzierzynie-Koźlu, że atut własnej hali nie powinien mieć większego znaczenia. Dowodem na to są zdaniem Świderskiego drugi mecz w Kędzierzynie, który wygrała Resovia i drugie starcie w Rzeszowie, w którym triumfowała ZAKSA. - Poza tym mecze wygrywa się jednak na boisku, nie na trybunach - skwitował Świderski.

Przed weekendowymi meczami w hali na Podpromiu drugi szkoleniowiec kędzierzynian przepowiadał pięcioodcinkowy pojedynek obu drużyn. W poniedziałek powiedział, że można się było tego spodziewać, patrząc na wyrównany poziom gry zespołów. Dodał, że obecnie Zaksa i Resovia w podobnym stopniu odczuwają też trudy całego sezonu. - Dlatego są takie wahania formy. Zawodnicy raz grają dużo lepiej i punktują, a raz znacznie gorzej. Stąd wyniki minionych czterech spotkań - powiedział.

Zapewnił, że po zwycięstwie w drugim, niezwykle zaciętym secie niedzielnego pojedynku w Rzeszowie, morale zespołu bardzo się podniosło, ale jego drużyna musi jeszcze zdecydowanie popracować np. nad zagrywką. Jego zdaniem, ten element powinien funkcjonować przynajmniej na takim poziomie, jak właśnie w czwartym meczu finałowej rozgrywki z Asseco. Zaksa powinna też lepiej grać na siatce. - W niedzielę udało się ograniczyć poczynania atakujących Resovii. W piątym spotkaniu to również będzie klucz do sukcesu - zaznaczył drugi trener kędzierzynian.

W polu zagrywki w niedzielę pojawił się też na chwilę kontuzjowany rezerwowy atakujący Zaksy Dominik Witczak. W związku z urazem stawu skokowego trenerzy nie chcieli go wpuszczać na boisko na dłuższy czas. Liczą jednak, że w sobotę będzie sprawny i będą mogli skorzystać z jego umiejętności.

Podopieczni argentyńskiego trenera już w poniedziałek rozpoczęli przygotowania do sobotniego spotkania o zwycięstwo w PlusLidze. Zawodnicy wrócili z Rzeszowa nad ranem, a już o godz. 17 mieli zaplanowany pierwszy trening.

Piąty mecz finałowy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia rozegrany zostanie w sobotę o godz. 18, a nie jak pierwotnie zapowiadano o 14.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL