Reklama

Reklama

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów w hicie 2. kolejki PlusLigi

W hicie 2. kolejki PlusLigi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmierzy się w niedzielę (godz. 14.45) z PGE Skrą Bełchatów. Oba zespoły aspirują do najwyższych laurów.

Już na początku tegorocznych rozgrywek siatkarskiej elity dojdzie do próby sił faworytów. Gospodarze spotkania w poprzednim sezonie sięgnęli po mistrzowski tytuł, a bełchatowianie musieli zadowolić się brązowymi medalami. Teraz oba zespoły ponownie aspirują do najwyższych laurów, co potwierdziły w swoich pierwszych ligowych spotkaniach. Kędzierzynianie w poprzedni weekend pokonali 3:0 beniaminka Espadon Szczecin. PGE Skra w środę również bez straty seta zwyciężyła MKS Będzin.

- Nie można powiedzieć, że to była dla nas rozgrzewka przed starciem z mistrzem, bo MKS szczególnie w ostatniej odsłonie pokazał dobrą siatkówkę. Wygrana na inaugurację podbudowuje. Najważniejsze jednak, że zwyciężyliśmy 3:0, bo przed wyjazdem do Kędzierzyna-Koźle liczyła się każda chwila odpoczynku - powiedział rozgrywający PGE Skry Marcin Janusz.

Reklama

Mecz z MKS potwierdził dobre przygotowanie podopiecznych Philippe'a Blaina do sezonu, ale w opinii Janusza w drużynie z Bełchatowa są jeszcze spore rezerwy. - Inaczej gra się z takim rywalem, a inaczej z ZAKS-ą. Wiemy, na jakim poziomie jest ZAKSA i jak trzeba grać z takim zespołem. Jej skład w zasadzie się nie zmienił, widzieliśmy też na żywo pojedynek z Espadonem. Każde spotkanie jest jednak inne - zaznaczył.

Libero Robert Milczarek dodał, że ze względu na tegoroczny terminarz PGE Skry - m.in. niedzielną konfrontację z mistrzem oraz za tydzień z wicemistrzem Asseco Resovią Rzeszów - w tym sezonie siatkarze z Bełchatowa nie mogli czekać na nadejście formy.

- Jesteśmy gotowi na te starcia. Bardzo dużo dało nam to, że przez większą część przygotowań trenowaliśmy w komplecie. Mieliśmy czas na zgranie się, bo przecież dołączyło do nas kilku nowych zawodników. Mam nadzieję, że to będzie teraz procentowało. W meczu z mistrzem Polski niczego nie dostaniemy jednak za darmo i spodziewamy się bardzo trudnej przeprawy - tłumaczył.

Jego zdaniem kluczem do zwycięstwa będzie koncentracja, ryzykowna zagrywka i skuteczna gra z kontrataku. - Największym atutem ZAKS-y jest zgranie, bo drugi sezon grają w tym samym składzie. Przez całe poprzednie rozgrywki prezentowali bardzo równą formę, a nam zdarzały się różne mecze. Tego musimy teraz uniknąć - podkreślił.

Niedzielna konfrontacja będzie szczególna dla Jurija Gładyra. Środkowy po siedmiu latach spędzonych w Kędzierzynie-Koźlu, latem przeniósł się do PGE Skry, a w ZAKS-ie zastąpił go reprezentant Polski Mateusz Bieniek. Ukrainiec z polskim paszportem zapewnił, że w Hali Azoty na pewno nie pomyli szatni, a w czasie spotkania nie będą liczyły się sentymenty.

- Fajnie, że wracam do Kędzierzyna i mam nadzieję, że kibice przywitają mnie dobrze, ale jedziemy tam po trzy punkty. Już nie jestem w ZAKS-ie i będę robił wszystko, żeby wygrała Skra. Dopiero po tym meczu zobaczymy tak naprawdę, w jakim momencie jesteśmy. To będzie weryfikacja naszych możliwości - powiedział 32-letni siatkarz.

O tym, że w meczu tych drużyn kibiców siatkówki czekają duże emocje, świadczą również wyniki ich spotkań z poprzedniego sezonu. W lidze ZAKSA wygrała 3:2 w Bełchatowie, a PGE Skra w takim samym stosunków setów triumfowała w Kędzierzynie-Koźlu. Także zwycięskim tie-breakiem bełchatowian zakończył się finał Pucharu Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje