Wymiana ciosów w PlusLidze. Legenda polskiej kadry triumfuje
Brazylijska gwiazda znów pokazała się z niezłej strony, ale to nie Alan Souza mógł świętować po środowym meczu PlusLigi. Indykpol AZS Olsztyn w hali Urania podejmował PGE GiEK Skrę Bełchatów i pokazał, dlaczego to właśnie zespół Daniela Plińskiego, legendy reprezentacji Polski, zasługuje na miano rewelacji tego sezonu. Olsztynianie notują awans w tabeli i sprawiają, że rywale wciąż muszą drżeć o miejsce wśród najlepszych i grę w fazie play-off.

Na początku sezonu za rewelację PlusLigi można było uznać i Indykpol AZS Olsztyn, i PGE GiEK Skrę Bełchatów. Ta druga drużyna z czasem wyhamowała, w czołówce utrzymali się tylko Olsztynianie, ale też Skra miała do rozegrania dwa zaległe spotkania.
Mocny początek atakujących. Z jednej strony Arthur Szwarc, z drugiej Alan Souza
Środowe spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Po ostatniej porażce z Aluron CMC Wartą Zawiercie do ich składu wskoczył atakujący Arthur Szwarc. Kanadyjczyk z polskimi korzeniami zdobył w pierwszej partii sześć punktów, a jego zespół wyrwał zwycięstwo 25:23.
Drugi set przyniósł jednak zupełną zmianę nastrojów na boisku. Po stronie Olsztynian pojawił się wyraźny problem z zagrywką - popełnili w tym elemencie aż dziewięć błędów. A w PGE GiEK Skrze wyraźnie rozpędził się Alan Souza.
Brazylijski atakujący miał być największą gwiazdą drużyny, ale od początku sezonu głównie się leczy. W drugim secie w Olsztynie jednak "odpalił", zdobył siedem punktów - w tym dwa blokiem - i poprowadził drużynę do zwycięstwa 25:19.
PlusLiga. Zmiana w czołówce, Indykpol AZS Olsztyn z awansem
Trzeci set to jednak popis ofensywy Indykpolu AZS. Do Szwarca dołączyli Moritz Karlitzek i Paweł Halaba, czyli przyjmujący drużyny. Cały zespół zakończył partię ze skutecznością na poziomie aż 73 procent. Na taką siłę ognia Bełchatowianie nie znaleźli recepty, tym bardziej że mieli problemy z przyjęciem. Gospodarze zwyciężyli 25:21.
I w czwartej partii na dobre przełamali rywali. Jeszcze w połowie seta było blisko remisu, ale potem przyszła seria udanych akcji Olsztynian. Zagrywką siatkarzy Skry nękali Karlitzek i Halaba - ten drugi zakończył mecz z czterema asami serwisowymi.
Trener Bełchatowian Krzysztof Stelmach próbował reagować, na chwilę ściągnął z boiska Alana, ale efektów nie było. Doping w hali Urania był coraz głośniejszy, a siatkarze prowadzeni przez Daniela Plińskiego utrzymali przewagę. Skończyło się ich wygraną 25:22 i kompletem punktów. Nagroda dla MVP powędrowała do Halaby, który zdobył łącznie 17 punktów przy znakomitej, 68-procentowej skuteczności w ataku.
Dzięki tej wygranej Olsztynianie przeskakują w tabeli PlusLigi Asseco Resovię Rzeszów i awansują na czwarte miejsce. PGE GiEK Skra pozostaje na ósmym miejscu. W przeciwieństwie do środowych rywali, nie może być jeszcze pewna gry w fazie play-off. Nad dziewiątą ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle ma trzy punkty przewagi, rozegrała o mecz mniej od rywali.













