Włosi go nie chcieli, przeniósł się do Polski. Tak zareagował na temat pieniędzy
PlusLiga od lat stanowi atrakcyjny kierunek dla obcokrajowców - zarówno siatkarzy, jak i trenerów. Z polskimi klubami współpracę podejmowali m.in. Włosi, w tym Ferdinando De Giorgi czy Andrea Anastasi. W ślady swoich rodaków swego czasu poszedł Massimo Botti, który poprowadził Wilfredo Leona i spółkę do historycznego mistrzostwa kraju. Teraz szkoleniowiec w rozmowie z siatkarskieligi.pl ujawnił kulisy negocjacji i zdradzł, jak podszedł do kwestii wynagrodzenia.

Włoscy trenerzy już przed laty odnosili sukcesy z polskimi klubami, po medale mistrzostw kraju sięgali m.in. Ferdinando De Giorgi (z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle), Andrea Anastasi (z Treflem Gdańsk i Projektem Warszawa) czy Andrea Gardini (z ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem). W ślady swoich rodaków chciał pójść Massimo Botti, który do Polski przeprowadził się w 2023 roku.
Włoch wcześniej pracował tylko w swojej ojczyźnie. Karierę trenerską rozpoczął w Canottieri Ongina, po dwóch latach przeniósł się do Gas Sales Piacenza, gdzie w sumie spędził pięć lat, pracował zarówno jako asystent, jak i główny trener. Ostatni sezon w jego wykonaniu był bardzo udany, poprowadził swoich podopiecznych do triumfu w Pucharze Włoch i trzeciego miejsca w lidze. Mimo to władze klubu nie chciały z nim dalej współpracować, do czego teraz 52-latek odniósł się w rozmowie z siatkarskieligi.pl.
"Od początku współpracy miałem wrażenie, że są do mnie uprzedzeni. Jednak kiedy wywalczyliśmy trofeum, a ligę zakończyliśmy na trzecim miejscu, pomyślałem: może to sprawi, że zmienią podejście?. Ale nic z tego. Gdy zakomunikowali mi swoją decyzję, było mi bardzo, bardzo źle. Czułem, że nie potrafili się poznać na mojej wartości i nie mają pojęcia, jaki miałem wkład w te dobre wyniki" - wyznał.
Massimo Botti przyjął ofertę Bogdanki LUK Lublin. I zaczął od wpadki
Botti kontynując ten wątek przyznał, że po tym, jak ogłoszono mu decyzję o zakończeniu współpracy, zrozumiał, że w klubie nikt o niego nie dbał. Co więcej, informację o tym, że musi szukać nowego pracodawcy, otrzymał dopiero w maju, kiedy to już większość topowych drużyn w Europie miała zakontraktowanych szkoleniowców na najbliższy sezon.
Wówczas do Bottiego zgłosili się działacze Bogdanki LUK Lublin. I nie musieli długo przekonywać Włocha, ten od razu przyjął ofertę. I, jak zadeklarował, pieniądze nie były dla niego najważniejsze, ba, nawet nie zamierzał poruszać tematu pensji. "Może to dziwne, ale nie chciałem nawet rozmawiać o wynagrodzeniu" - powiedział.
Botti po otrzymaniu oferty poleciał na pierwsze spotkanie z nowymi pracodawcami do Lublina, gdzie jednak nie obyło się bez wpadki.
Wydawało mi się, że mój angielski jest całkiem dobry, ale wtedy zrozumiałem, że muszę go koniecznie jak najszybciej poprawić. Podczas tamtego spotkania było mi trochę wstyd. Kiedy wróciłem do Włoch, powiedziałem agentowi: to niemożliwe. Na pewno nie wezmą gościa, który tak duka po angielsku. Oni jednak zdecydowali się na mnie
Botti wówczas postanowił sobie, że chce lepiej mówić po angielsku i zaczął szlifować język. Bogdankę LUK Lublin poprowadził do pierwszego w historii klubu mistrzostwa kraju i Pucharu CEV, po kolejne trofea z tym zespołem póki co już nie sięgnie, ponieważ jeszcze w trakcie sezonu mistrzowskiego zdecydował, że po zakończeniu kampanii zmieni pracodawcę.
"Miałem poczucie, że mój czas w Lublinie dobiegł końca. Po prostu. Wydawało mi się też, że sami zawodnicy mogą potrzebować innego trenera, żeby w kolejnym sezonie wykonać krok do przodu. Ofertę z Rzeszowa postrzegałem jako niezwykłe wyzwanie, a ja lubię decydować się na coś intrygującego i wymagającego" - przyznał, odnosząc się do podpisania kontraktu z Asseco Resovią Rzeszów.
Botti w Rzeszowie chce sięgać po kolejne trofea, o co jednak będzie ciężko. Jego podopieczni przegrali w finale Pucharu Polski z byłym klubem Włocha, Bogdanką, w fazie grupowej Ligi Mistrzów przegrali już dwa spotkania i muszą do końca bić się o fazę pucharową. W PlusLidze są jednym z czołowych zespołów, jednak w fazie play-off Resovię czeka trudna rywalizacja - poważnych kandydatów do mistrzostwa jest bowiem kilku, w walce o tytuł powinni liczyć się m.n. siatkarze Bogdanki, Projektu Warszawa, Warty Zawiercie.















