Winiarski dyskutował, lider był pod ścianą. Wysoka temperatura w PlusLidze
Aluron CMC Warta Zawiercie parę dni temu w dobrym stylu wywalczyła awans do ćwierćfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów. Ale na krajowym podwórku trafiła na rywala, który sprawił jej znacznie większe problemy. Energa Trefl Gdańsk przyjechał do Zawiercia walczyć o pełną pulę, która miała zbliżyć drużynę do gry w strefie play-off. I mimo osłabień gdańszczanie niespodziewanie doprowadzili do tie-breaka. Ale temperatura spotkania od początku była wysoka.

Aluron CMC Warta Zawiercie, jako lider PlusLigi, była zdecydowanym faworytem spotkania, a przed meczem sytuacja rywali jeszcze się pogorszyła. Energa Trefl Gdańsk musiał sobie radzić bez podstawowego atakującego Alaksieja Nasewicza i podstawowego rozgrywającego Josepha Worsleya.
Dobry początek, a potem nerwy faworytów. A od drugiego seta duża zmiana
Mimo to Gdańszczanie w pierwszym secie trzymali się blisko rywali, którzy w PlusLidze ostatni raz przegrali 3 stycznia. Skuteczny był Tobias Brand, nieźle spisywał się zastępujący Nasewicza Damian Schulz.
W pierwszym secie sytuację na boisku rozgrzała jedna z decyzji sędziów. Kiedy przy stanie 14:11 zmienili decyzję po challenge'u, przyznając punkt gościom, rezerwowy środkowy Zawiercian Jurij Gladyr aż wyskoczył z ławki rezerwowych. Z sędziami nie zgadzał się też mocno gestykulujący trener Michał Winiarski, ale sędziowie byli niewzruszeni i zmienili wynik na 13:12.
Do końcówki partii obie drużyny wyruszyły z remisu 20:20. Szalę na stronę gospodarzy przeważył as serwisowy Bartosza Kwolka, choć najwięcej punktów - pięć - zdobył Aaron Russell. Warta wygrała 25:23.
Zawiercianie trzy dni wcześniej zapewnili sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pokonując SVG Luneburg. Kolejnych rywali już znają: w meczu o wejście do Final Four zmierzą się z Cucine Lube Civitanova.
Dzięki temu, że drużyna Winiarskiego nie gra w dodatkowej fazie play-off, może w pełni skupić się na końcówce fazy zasadniczej PlusLigi. Tyle że w drugim secie sobotniego spotkania ich sytuacja zaczęła się komplikować. Winiarski przy stanie 12:15 w końcu przerwał grę.
W jego drużynie pojawił się problem z przyjęciem, m.in. zagrywek Moustaphy M'Baye. Zawiercianie popełnili łącznie aż siedem błędów, goście tylko jeden - i to Energa Trefl zwyciężył 25:21.
Gra na przewagi dla gości. Potem "odpalił" Mateusz Bieniek
W trzecim secie wyrównana walka trwała. Co prawda Zawiercianie byli o punkt, dwa przed rywalami, ale w drugiej części partii wynik się odwrócił. Brand wykorzystał kontratak, Bartłomiej Bołądź zaatakował w aut, i to Gdańszczanie mieli dwa punkty przewagi.
Gospodarze doprowadzili do remisu 17:17, ale przy zagrywkach Pawła Pietraszki Energa Trefl odskoczył aż na trzy punkty. Wydawało się jednak, że Warta jeszcze opanuje sytuację. Po asie serwisowym Mateusza Bieńka doprowadziła do remisu 22:22. Tyle że przegrała grę na przewagi 24:26.
Zespół z Gdańska był więc już pewny co najmniej punktu do tabeli. A to w meczu z liderem, zwłaszcza na tym etapie sezonu, sporo - w końcu Energa Trefl zajmował przed weekendem siódme miejsce, niemal na granicy strefy play-off.
W czwartym secie walczył o pełną pulę. Po długim fragmencie wyrównanej gry to Zawiercianie objęli jednak prowadzenie 16:13, gdy kontratak po zagrywce Bieńka na punkt zamienił Bołądź. Sytuację skomplikowały jednak problemy Russella - został uderzony piłką w oko i musiał zejść z boiska.
Zastąpił go Jakub Czerwiński, ale gospodarze stracili prowadzenie. Blok Piotra Nowakowskiego sprawił, że to Gdańszczanie wygrywali 20:19. Końcówka tym razem była jednak popisem Zawiercian. Bieniek, który zdobył w tym secie siedem punktów, zakończył wszystko asem serwisowym i o losach meczu przesądził tie-break.
Tie-break w meczu lidera. Aluron CMC Warta Zawiercie walczyła o przedłużenie serii
W piątym secie zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Prowadzili 4:1, bezbłędny w ataku był Kwolek. Przy stanie 9:5 dla Warty trener rywali Mariusz Sordyl przerwał grę.
Mimo przewagi gospodarzy, na boisku nie brakowało efektownych akcji, z kapitalnymi zagraniami w obronie Jakuba Popiwczaka. Gdańszczanie jeszcze zmniejszyli straty, ale zwycięstwa nie wyrwali. Bołądź przypieczętował zwycięstwo Warty 15:12. Nagroda dla MVP trafiła do Bieńka.
Zwycięstwo 3:2 oznacza dwa punkty dla Warty, która pozostaje na czele tabeli PlusLigi. Energa Trefl o punkt powiększa przewagę nad dziewiątą PGE GiEK Skrą Bełchatów, która goni czołową ósemkę, a w niedzielę zagra z Asseco Resovią Rzeszów.














