Winiarski błyskawicznie zareagował po finale. Od razu ostrzegł siatkarzy
Pierwsza odsłona finałów siatkarskiej drużyny była popisem jednej drużyny. Aluron CMC Warta Zawiercie rozbiła Bogdankę LUK Lublin w trzech setach, przełamując rywali zagrywką i blokiem, a w ostatniej partii wręcz nokautując. Ale trener zwycięzców Michał Winiarski jest daleki od euforii. - Już w kółku po meczu powiedziałem, że nie możemy nawet dzisiaj się cieszyć - ostrzega szkoleniowiec. Transmisje wszystkich meczów finałowych PlusLigi na antenach Polsatu Sport.

Jeśli rewanżować się rywalom za porażkę w finale sprzed roku, to właśnie w taki sposób, w jaki zrobiła to w sobotę w Sosnowcu Aluron CMC Warta Zawiercie. Przed rokiem drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego musiała odłożyć marzenia o złocie co najmniej o rok, bo triumfowała Bogdanka LUK Lublin, która zaczęła od wygranej na wyjeździe. W tym sezonie finały znakomicie rozpoczęli Zawiercianie.
Już w pierwszym meczu naskoczyli na rywali zagrywką. Doszło do sytuacji, w której te dwa elementy przyniosły im łącznie więcej punktów (dziewięć) niż atak (osiem).
- Zagraliśmy kapitalne spotkanie. Może nie weszliśmy dobrze w mecz, ale potem ustabilizowaliśmy naszą grę. Przede wszystkim cieszę się, że zagraliśmy tak, jak trenujemy przez cały tydzień. Było widać, że nasza forma zwyżkuje i na treningach prezentujemy się bardzo dobrze, intensywność jest naprawdę duża. Cieszę się, że przełożyliśmy to wszystko na mecz, bo to nie zawsze jest proste - zaznacza Winiarski.
Michał Winiarski zaskakuje po triumfie w finale. "Gramy dobrze dopiero drugi mecz"
Łącznie jego siatkarze posłali na drugą stronę aż 13 asów serwisowych - w tym sześć MVP spotkania Aaron Russell - i 12 razy zablokowali rywali. Trener Zawiercian to docenił, ale też wskazał na rezerwy rywali.
Dobrze zagraliśmy w tym elemencie. Ale trzeba pamiętać, że kiedy gra się dalej od siatki, blok jest wynikiem słabszej gry w ataku drużyny przeciwnej. Oni potrafią grać dużo lepiej, szczególnie na piłce od siatki. Ale cieszę się, że zagrywka i blok funkcjonowały dobrze
42-letni szkoleniowiec już po raz trzeci prowadzi drużynę w finałach PlusLigi. Dwa poprzednie Warta przegrała. Może dlatego Winiarski jest dość ostrożny w ocenie swojej drużyny, która w świetnym stylu objęła prowadzenie w finałowej rywalizacji rozgrywanej do trzech zwycięstw.
- Czy można grać tak dobrze przez trzy, cztery lub pięć spotkań? Nie wiem, my gramy dobrze dopiero drugi mecz. We wcześniejszych spotkaniach mieliśmy dużo problemów, ta intensywność grania i troszeczkę kłopotów zdrowotnych sprawiło, że nasza gra nie była perfekcyjna. Każdy mecz ma jednak inną historię. Śmiałem się, że w którą stronę wynik by nie poszedł, to jest dopiero 1:0 i trzeba jak najszybciej zapomnieć. Żeby zdobyć mistrzostwo Polski, trzeba wygrać w trzech spotkaniach. Ta bitwa na naszą korzyść, ale na pewno czekają nas kolejne i będą trudne - ocenia trener Warty.
PlusLiga. Aluron CMC Warta Zawiercie bliżej mistrzostwa Polski, ale euforii nie ma
Zwycięstwo Warty okazało się jeszcze bardziej efektowne dzięki ostatniej partii. W niej wręcz rozbiła obrońców tytułu 25:14.
Wybuch aplauzu w hali wypełnionej kibicami Zawiercian mógł dodatkowo ponieść siatkarzy. O euforii jednak nie ma mowy, o co zadbał zresztą ich trener. Od razu po meczu ostrzegł zawodników.
- Już w kółku po meczu powiedziałem, że nie możemy nawet dzisiaj się cieszyć. Oczywiście wiadomo, że nasz humor jest dobry, ale musimy cały czas trzymać koncentrację i nastawienie mentalne, które towarzyszy nam od ćwierćfinałów Ligi Mistrzów - zastrzega Winiarski.
Kolejny finałowy mecz w środę w Lublinie. Transmisja wszystkich spotkań o medale PlusLigi w Polsacie Sport.
Z Sosnowca Damian Gołąb














