Wielki mecz mistrzów Polski, a Antiga od razu reaguje. Jasny sygnał do siatkarzy
Najpierw polegli w Sosnowcu w trzech krótkich setach, by teraz wrócić i mocno zbliżyć się do mistrzostwa Polski. Siatkarze Bogdanki LUK Lublin w trzecim meczu finałowym PlusLigi rozbili Aluron CMC Wartę Zawiercie. Egzamin zdała zmiana taktyki. - Zaczęliśmy zagrywać więcej do Kwolka i udało się. Ale nasz system blok-obrona też bardzo dobrze funkcjonował - wskazuje Stephane Antiga. Trener lubelskiej drużyny w rozmowie z Interia Sport zdradza też, co przekazał siatkarzom tuż po ostatnim gwizdku. Transmisje finałów PlusLigi na antenach Polsatu Sport.

Przed tygodniem w hali w Sosnowcu kibice Aluron CMC Warty Zawiercie świętowali efektowną wygraną z obrońcami tytułu. Tydzień później nastąpiła spektakularna zmiana. Zawiercianie najpierw przegrali w Lublinie, a w sobotę polegli w trzech setach przed własną publicznością.
Bogdanka LUK Lublin w trzecim meczu finałowym od początku przeważała i nie dała się wybić z rytmu. Po spotkaniu jej trener Stephane Antiga przekonuje, że od początku spotkania był pewien zwycięstwa.
- Wiadomo, że Zawiercie może grać bardzo dobrze, jak w pierwszym meczu. W drugim chyba wypadli trochę gorzej, my lepiej. A teraz byliśmy pewni, że wygramy. Od początku graliśmy agresywnie, taktycznie też bardzo dobrze. Ogólnie, fantastycznie zagraliśmy jako zespół - podkreśla w rozmowie z Interia Sport Antiga.
Bogdanka LUK Lublin znalazła sposób na Aluron CMC Wartę Zawiercie. Ta zmiana pomogła
Efekt przyniosła m.in. zmiana taktyki. Tym razem Lublinianie za wyraźny cel w polu zagrywki obrali Bartosza Kwolka. Choć mistrz świata z 2018 r. w przyjęciu zwykle radzi sobie dobrze, to jednak aż 31 zagrywek posłanych w niego w ciągu trzech setów wybiło mu z ręki inne atuty.
Celowanie zagrywką w Kwolka? Tak, to był jeden aspekt, by coś zmienić. Aaron Russell też przyjmuje dobrze, może nie cały czas pozytywnie, ale blisko siatki. Zaczęliśmy jednak zagrywać więcej do Kwolka i udało się. Ale nasz system blok-obrona bardzo dobrze funkcjonował
Jego zespół wyglądał w sobotę zupełnie inaczej niż tydzień wcześniej, gdy przegrał z Zawiercianami. I to mimo braku zmian w podstawowym składzie. Francuski trener przekonuje jednak, że to wcale nie był efekt zwycięstwa przed własnymi kibicami, czym Lublinianie trzy dni wcześniej wyrównali stan rywalizacji.
- Dzięki temu wcale nie jest łatwiej, nigdy nie jest łatwo. Po prostu przed nami następny mecz. Wiadomo, że jeszcze jednego spotkania nam brakuje, ale musimy się koncentrować na następnym i następnym. Mamy dwie możliwości, dwie szanse - zaznacza.
Tak Stephane Antiga zwrócił się do siatkarzy. "Nie trzeba imprezować"
Lublinianie prowadzą w rywalizacji do trzech zwycięstw 2:1. Mają więc szansę świętować drugi z rzędu tytuł mistrzowski przed własną publicznością. Czwarte spotkanie finałowe zostanie rozegrane 6 maja w Lublinie, transmisja spotkania będzie dostępna na antenach Polsatu Sport.
Ale po drużynie Antigi na razie euforii nie widać. Zresztą trener tuż po meczu przestrzegł przed tym swoich siatkarzy.
- Mamy tylko skoncentrować się na następny mecz. Odpocząć i utrzymać koncentrację, nic więcej. Uspokajałem siatkarzy po meczu. Nie trzeba imprezować. Jest radość, bo wygraliśmy mecz, i tyle - ucina Francuz.
Z Sosnowca Damian Gołąb













