Reklama

Reklama

Większość trenerów stawia w finale na Zaksę

Według trenerów drużyn występujących w ekstraklasie siatkarzy niełatwo wskazać faworyta rozpoczynającego się w niedzielę finału mistrzostw Polski między Zaksą Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovią. Większość stawia jednak na zespół Daniela Castellaniego.

Większe szanse na triumf dają Zaksie m.in. szkoleniowiec Indykpolu AZS Olsztyn Radosław Panas, prowadzący Effector Kielce Dariusz Daszkiewicz oraz opiekun Jastrzębskiego Węgla Lorenzo Bernardi. Zgodnie jednak podkreślili, że są to różnice minimalne.

Reklama

- W obu ekipach są indywidualności, które mogą rozstrzygnąć losy meczu na korzyść swojej drużyny, ale oceniłbym, że jest 51:49 dla kędzierzynian. Grali bardzo równo przez cały sezon. Rzeszowianie za to w porównaniu z fazą zasadniczą w play off prezentują się zdecydowanie lepiej - powiedział Daszkiewicz.

Trenerzy jako jedną z głównych zalet obu zespołów wskazali wyrównane i szerokie składy. Zdaniem Panasa broniąca tytułu Resovia ustępuje jednak rywalom w elemencie rozegrania.

- Pawła Zagumnego i Grzegorza Pilarza stawiam wyżej niż Lukasa Tichacka i Macieja Dobrowolskiego. Z kolei w ataku lepiej oceniam Zbigniewa Bartmana i Jochena Schoepsa niż grającego ostatnio słabiej Antonina Rouziera i Dominika Witczaka. Teraz jest jednak trochę czasu na przygotowania, a Witczak daje dobre zmiany. Pozostałe formacje są zbliżone do siebie klasą - wyliczał.

Jak dodał, zespołowi prowadzonemu przez byłego trenera reprezentacji Polski pomóc może także przewaga własnego boiska w dwóch pierwszych meczach finałowych.

Typować nie chciał trener Wkręt-metu AZS Częstochowa Marek Kardos, który uznał, że możliwe jest każde rozstrzygnięcie. Zaznaczył, że atutem Zaksy jest bez wątpienia Felipe Fonteles.

- W Rzeszowie nie ma takiego gracza, choć dobrze prezentuje się ostatnio np. Olieg Achrem. Fonteles robi jednak różnicę zagrywką, dzięki której Zaksa zdobywa nieraz nawet cztery, pięć punktów z rzędu - analizował Słowak.

Jako jedyny na broniącą tytułu Resovię postawił szkoleniowiec AZS-u Politechniki Warszawskiej Jakub Bednaruk.

- Ciągle jeszcze zdarza mi się zmieniać zdanie i jednego dnia wydaje mi się, że wygrają rzeszowianie, a następnego - że może jednak siatkarze z Kędzierzyna-Koźla. Porównując całe składy wrażenie odrobinę silniejszej sprawia Resovia. Obstawiałbym 52:48 dla zespołu Andrzeja Kowala - powiedział.

Na wskazanie faworyta nie zdecydowali się prowadzący PGE Skrę Bełchatów Jacek Nawrocki i opiekun Delecty Bydgoszcz Piotr Makowski.

- Ciężko wyrokować jeszcze przed rozpoczęciem tych zmagań. Niebagatelne znaczenie będzie miało nastawienie psychiczne, potem zaś liczyć się będą takie elementy, jak np. dyspozycja dnia. Wydaje mi się, że to, iż zawodnicy Zaksy nie są zadowoleni z występu w Final Four Ligi Mistrzów podziała na nich teraz mobilizująco, a nie będzie obciążeniem - podkreślił Nawrocki.

Większość trenerów przypuszcza, że mistrz kraju wyłoniony zostanie dopiero w piątym spotkaniu.

- Moglibyśmy się podelektować wówczas siatkówką na najwyższym poziomie. Chciałbym, aby przypominały one półfinałową walkę Resovii z Delectą Bydgoszcz, pod której wrażeniem wciąż jestem. Było tam wszystko, co najpiękniejsze w tym sporcie - powiedział Daszkiewicz.

- Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby były tylko trzy pojedynki. Mam nadzieję, że obejrzymy pięć meczów. To byłoby piękne podsumowanie tego sezonu. Moim zdaniem, był najlepszy w historii. W play off widzieliśmy, jak kształtowały się charakter i siła obu finalistów - ocenił Bednaruk.

Nawrocki zastrzegł z kolei, że to nie liczba meczów będzie wyznacznikiem poziomu sportowego.

- W walce o złoto decyduje nieraz jakiś moment, pojedyncze wydarzenie. Czasem więcej emocji przynosi rywalizacja zakończona w trzech spotkaniach niż w pięciu - zaznaczył.

Dwie pierwsze odsłony finału odbędą się 7 i 8 kwietnia w Kędzierzynie-Koźlu. Później rywalizacja przeniesie się do Rzeszowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje