W finale był lepszy nawet od Leona. Antiga musi znaleźć rozwiązanie
Finałowa rywalizacja w PlusLidze siatkarzy rozpoczęła się od mocnego uderzenia pretendentów do tytułu. Aluron CMC Warta Zawiercie rozbiła Bogdankę LUK Lublin, ale od złota wciąż dzielą ją dwa zwycięstwa. - Takiego meczu już nie powtórzymy w Lublinie - przewiduje libero Zawiercian Jakub Popiwczak. Kibice obrońców tytułu, którzy znów w okamgnieniu wykupili bilety na mecz, liczą jednak przede wszystkim na lepszy występ gospodarzy. Początek spotkania dziś o godz. 17.30, transmisja na antenach Polsatu Sport.

To były trzy ciosy, które mogły wstrząsnąć wiarą fanów Bogdanki LUK Lublin w obronę tytułu. Większość ekspertów i kibiców szykowała się na wyrównane finały PlusLigi, ewentualnie dając minimalnie większą przewagę Aluron CMC Warcie Zawiercie. Tymczasem drużyna Michała Winiarskiego rozbiła rywala w trzech setach.
Zawiercianie "odpalili" w polu zagrywki, do tego dodali kapitalny blok. Te dwa elementy… wygrały im seta, bo przyniosły łącznie aż 25 punktów. Odpowiedzi na taką grę rywali nie znalazł nawet Wilfredo Leon.
- Wiemy, jakie elementy musimy powoli zmienić. Co konkretnie? Jeśli od razu powiem, wszyscy będą wiedzieli - uciął as Bogdanki LUK Lublin po pierwszym meczu.
Siatkarze Bogdanki LUK Lublin szykują zmiany. Znak zapytania Antigi
Z grubsza da się jednak przewidzieć, co muszą poprawić obrońcy tytułu. Ich kapitan Marcin Komenda na pierwszym miejscu wymienił zagrywkę. Do tego można dodać niezbyt dokładne przyjęcie - 30 procent tzw. pozytywnego - które miało związek z kapitalną dyspozycją Warty w polu serwisowym. To wszystko przełożyło się na skuteczność w ataku na poziomie ledwo 36 procent, podczas gdy średnia zespołu w tym sezonie to 50 procent.
- Przeciwko takiemu zespołowi, jak Zawiercie, musimy dobrze zagrywać. Wiemy, jaką mają siłę ognia. Jeżeli będziemy posyłać łatwe zagrywki, oni będą się nakręcać i to im będzie łatwiej grało się na zagrywce. Presja z naszej strony musi być. Zawiercie pokazało dużo jakości, natomiast to dopiero 1:0. Musimy wrócić do tej rywalizacji - deklaruje Komenda.
Przed rewanżem trener Lublinian Stephane Antiga musi też podjąć decyzję, kogo ustawić na pozycji przyjmującego obok Leona. W półfinałach świetnym uzupełnieniem składu był Jackson Young, ale w pierwszym secie meczu z Wartą nie zdobył nawet punktu i zmienił go Hilir Henno. Francuz pomógł w ataku, gdzie okazał się najskuteczniejszy w drużynie, i to on jest faworytem do gry w rewanżu.
Aluron CMC Warta Zawiercie nie zachłysnęła się zwycięstwem. "Nie podpalamy się"
Ale na faworytów całej finałowej rywalizacji po pierwszym meczu wyrosła Warta. To był pokaz mocy, który niewiele różnił się od tego, jak w półfinałach Zawiercianie potraktowali Asseco Resovię Rzeszów. Rozpędzona drużyna Winiarskiego od trzech meczów nie przegrała nawet seta.
- Nie trzeba ani trochę więcej, ale przede wszystkim nie mniej atencji i koncentracji. Po prostu trzeba robić swoje i wierzę, że będzie dobrze. (...) Natomiast jestem pewien, że takiego meczu już nie powtórzymy w Lublinie - mówił po zwycięstwie w pierwszym spotkaniu Jakub Popiwczak, libero Zawiercian.
Dotąd Warta wygrała w Lublinie pięć z siedmiu meczów z Bogdanką LUK na poziomie PlusLigi. Przegrała tylko dwa, za to kluczowe, w finałach z poprzedniego sezonu. Wtedy jednak problemy zdrowotne miał Aaron Russell. A teraz Amerykanin jest w najwyższej formie. Na otwarcie finałów zgarnął MVP i zdobył 20 punktów. To o pięć więcej niż w marcu, gdy Warta ograła Bogdankę LUK w jej hali w fazie zasadniczej PlusLigi.
- Nie podpalamy się specjalnie, ta rywalizacja na pewno będzie długa. (...) Nasze treningi ostatnio wyglądały mega dobrze, ciężko było się dobić do boiska. Tak musimy trenować, bo widać, że to się przekłada na naszą dobrą grę. Lublin u siebie w hali gra na świetnym poziomie i będzie na pewno dużo ciężej, ale mam nadzieję, że będziemy gotowi - przekonuje Mateusz Bieniek, kapitan Warty.
Finały PlusLigi. Kibice mistrzów Polski znów to zrobili
W długą rywalizację po porażce w pierwszym meczu wierzą też na pewno kibice Bogdanki LUK. Dziś znów wypełnią halę Globus im. Tomasza Wójtowicza. Sprzedaż biletów na spotkanie rozpoczęła się jeszcze przed startem finałowej rywalizacji i według komunikatu, jaki lubelski klub zamieścił w mediach społecznościowych, skończyła się… w niecałą minutę.
Początek spotkania dziś o godz. 17.30. Transmisja w Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Extra 2.
Damian Gołąb














