Ukraińscy siatkarze narobili problemów rywalom. Polski zespół będzie tego żałować
To mogła być ważna zmiana w tabeli siatkarskiej PlusLigi. Szansę na wskoczenie do strefy play-off miała w piątek ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Musiała jednak wygrać w Elblągu, gdzie rywali podejmuje w tym sezonie Barkom Każany Lwów. Po dwóch udanych setach Kędzierzynianie zostali jednak rozbici przez rywali z Ukrainy w trzecim, a potem było jeszcze ciekawiej. Siatkarze ZAKS-y mają czego żałować.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przed sezonem nie była wymieniana wśród faworytów PlusLigi. Ale też chyba nikt nie sytuował utytułowanej drużyny poza strefą play-off. Tymczasem Kędzierzynianie na długi czas utknęli na dziewiątym miejscu.
Piątek otworzył im jednak szansę na wdarcie się do czołowej ósemki. Mogli skorzystać z kolejnej porażki PGE GiEK Skry Bełchatów, tym razem sensacyjnej, bo na własnym boisku z beniaminkiem z Chełma.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przed szansą. Barkom Każany Lwów postawił się w drugim secie
I w pierwszym secie dali wyraźny sygnał, że zamierzają wykorzystać okazję. Od początku zaczęli budować przewagę, która w szczytowym momencie sięgnęła siedmiu punktów. Napędzała ich skuteczna ofensywa - skończyli w pierwszej partii 64 procent piłek.
A gospodarze, czyli występujący w Elblągu zespół Barkomu Każany Lwów, mylili się na potęgę. W pierwszym secie oddali rywalom aż 13 punktów. Kiedy w końcu nieco się pozbierali, potrafili zmniejszyć straty, przegrywali tylko 14:17. ZAKS-y jednak nie dogonili, skończyło się wynikiem 21:25.
Druga partia wyglądała już zupełnie inaczej, była zdecydowanie bardziej wyrównana. Kędzierzynianie odskoczyli dopiero w połowie seta, korzystając z asa serwisowego Jakuba Szymańskiego - prowadzili już 14:10.
Mocną zagrywką odpowiedział jednak Lorenzo Pope. Gdy jego wyczyn skopiował Mousse Gueye, różnica zmalała do punktu. W końcu Lwowianie doprowadzili do remisu 20:20. Tyle że dwie kolejne akcje wygrali goście, kontratak wykończył Szymon Jakubiszak. To jego atak ustalił też wynik seta na 25:23.
PlusLiga. ZAKSA przyjęła cios w trzecim secie. Emocje w czwartej partii
ZAKSA radziła sobie nieźle mimo braku przyjmującego Igora Grobelnego. Jej trener Andrea Giani dość niespodziewanie zdecydował się też na zmianę rozgrywającego. Od początku grał Marcin Krawiecki, Quinn Isaacson wchodził tylko na podwójne zmiany.
O ile Kędzierzynianie grali o awans do czołowej ósemki, o tyle Barkom walczył o odsunięcie się od strefy spadkowej. Po serii porażek Lwowianie ostatnio sensacyjnie pokonali PGE Projekt Warszawa, przyczyniając się do rezygnacji trenera rywali, Tommiego Tiilikainena.
Na początku trzeciego seta piątkowego meczu Barkom prezentował się dobrze i zbudował wysokie prowadzenie 10:3. Problemy ze skutecznością miał Kamil Rychlicki, atakujący ZAKS-y, w tym sezonie lider kędzierzyńskiej ofensywy. A z czasem gra jego drużyny zupełnie się posypała. Dominacja Barkomu była zaskakująca, Lwowianie zaczęli zdobywać punkty blokiem, czego w dwóch poprzednich setach nie było, i rozbili ZAKS-ę 25:14.
Na początku czwartej partii gospodarze podali jednak rękę przyjezdnym. Sami zaczęli popełniać błędy i Kędzierzynianie szybko odskoczyli na trzy punkty. Tyle że kiedy już Lwowianie zaczęli trafiać zagrywką w boisko, doprowadzili do remisu 8:8.
Goście jeszcze raz odskoczyli na dwa punkty dzięki zagrywce Szymańskiego. Rafał Szymura dorzucił punkt do przewagi efektownym blokiem. Ale Barkom potrafił odwrócić wynik i objąć prowadzenie 17:16. Kiedy siatkarze z Ukrainy zablokowali atak Rychlickiego, wygrywali już 22:20. I to oni zwyciężyli 25:23, doprowadzając do tie-breaka.
Tie-break w Elblągu. Barkom Każany Lwów narobił problemów ZAKS-ie
I piątego seta gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:2. Barkom jeszcze powiększył przewagę, gdy w obronie błysnął Ilja Kowaliow, a w ataku Pope - prowadził już 7:4. ZAKSA doprowadziła jednak blokiem do remisu 9:9.
To jednak nie zdało jej się na wiele. Trzy kolejne akcje przegrała, w aut huknął Rychlicki, a Barkom nie zmarnował takiej okazji. Zwyciężył 15:11, a w całym meczu 3:2.
Szansy nie wykorzystała zaś ZAKSA i pozostaje na dziewiątym miejscu w tabeli PlusLigi. Lwowianie notują bezcenne zwycięstwo, które daje im awans na dwunastą pozycję i cztery punkty zapasu nad strefą spadkową.














