Trener odstawił kadrowicza Grbicia. Oto reakcja siatkarza. "Bardzo mi zależało"
Latem nie załapał się do kadry na mistrzostwa świata, ostatnio wypadł z podstawowego składu Asseco Resovii Rzeszów. W meczu Ligi Mistrzów z Aluron CMC Wartą Zawiercie Mateusz Poręba zanotował jednak udany powrót do gry. W rozmowie z Interia Sport opowiada, jak przyjął zimny prysznic od trenera Massimo Bottiego. - W pewnym momencie wszedłem w niezbyt dobry rytm grania. Bardziej się złościłem niż cieszyłem, a siatkówka ma być tym, co mi sprawia przyjemność - podkreśla środkowy.

Mateusz Poręba ostatniego lata zamienił ZAKS-ę Kędzierzyn-Koźle na Asseco Resovię i w Rzeszowie od razu stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Parę środkowych tworzył wspólnie z Dannym Demyanenko, Kanadyjczykiem debiutującym w PlusLidze. Ale ostatnio wypadł z łask trenera Massimo Bottiego.
26-letni siatkarz stracił miejsce w składzie po finałach TAURON Pucharu Polski - w decydującym meczu z Bogdanką LUK Lublin zdobył tylko punkt. W pięciu kolejnych meczach PlusLigi był rezerwowym, w trzech z nich nie pojawił się na boisku na ani jedną akcję. Jego miejsce w składzie zajął Cezary Sapiński.
Mateusz Poręba wypadł ze składu Asseco Resovii. "Wszedłem w niezbyt dobry rytm"
Poręba w końcu doczekał się powrotu do podstawowej szóstki. I to w ważnym momencie, w środowym meczu Ligi Mistrzów z Aluron CMC Wartą Zawiercie. Tym razem zastąpił mającego problemy zdrowotne Demyanenkę i spisał się dobrze, pomagając drużynie w dość zaskakującym zwycięstwie 3:0.
"Jestem zadowolony ze swojej gry. Bardzo mi zależało, żeby wrócić powoli na boisko. Trener mi dał trochę odpocząć, żebym zatęsknił za siatkówką, bo jednak w pewnym momencie wszedłem w niezbyt dobry rytm grania. Bardziej się złościłem niż cieszyłem, a siatkówka ma być tym, co mi sprawia przyjemność. I w tym meczu właśnie tak było. Cieszyło mnie to, byłem ciągle uśmiechnięty, nawet jak pojawiały się jakieś błędy, to nie denerwowałem się, tylko zapominałem i grałem dalej" - komentuje Poręba w rozmowie z Interia Sport.
Środkowy przyznaje, że przerwa podziałała na niego jak zimny prysznic. Jednocześnie jednak pozwoliła mu nabrać sił i tęsknoty za siatkówką.
To jest potrzebne, jak się gra bardzo długo, bez przerwy, jest naprawdę ciężko. I później człowiek myśli o tym, żeby po prostu odbyć trening i wrócić do domu. Bardzo nie chciałem doprowadzić do takiego stanu, bo żyję siatkówką. Ona ma mi przynosić szczęście, radość, a nie złość i nerwy, bo to nie jest dobra droga
Polski siatkarz nie dostał się do kadry na MŚ. Teraz może odnieść sukces w Resovii
Siatkarz Asseco Resovii w poprzednim sezonie reprezentacyjnym miał duże nadzieje na to, że wywalczy sobie miejsce w reprezentacji Polski na najważniejsze imprezy. I choć ma w dorobku złoto ostatniej Ligi Narodów, to jednak nie wystąpił w żadnym meczu turnieju finałowego w Ningbo. I to mimo że poleciał z drużyną do Chin.
Poręba miał problemy z kolanem i przegrał rywalizację z Szymonem Jakubiszakiem oraz Jakubem Nowakiem, odkryciem ostatniego sezonu reprezentacyjnego. A że na mistrzostwa świata po kontuzji wrócił Norbert Huber, selekcjoner Nikola Grbić nie znalazł dla Poręby miejsca w kadrze na najważniejszy turniej sezonu. A sam siatkarz mocno przeżył tę decyzję.
"Na finałach VNL nie byłem w meczowej czternastce na żadnym spotkaniu, co sprawiło, że mocno się załamałem. W tamtym momencie pomyślałem, że trener przestał brać mnie pod uwagę" - opowiadał w rozmowie z Arturem Gacem z Interia Sport.
W tym sezonie Poręba walczy więc, by znów znaleźć się w kadrze Grbicia, którą ten powinien ogłosić wiosną. Na razie zanotował 26 punktowych bloków, co daje mu 25. miejsce w PlusLidze. Łącznie zdobył 77 punktów w 15 meczach, atakuje ze skutecznością 54 procent. W ofensywie ustępuje wspomnianemu Demyanence, od którego ma też na koncie mniej bloków.
Zadanie przed siatkarzami z Rzeszowa. "Musimy to uspokoić"
W tym sezonie faluje jednak nie tylko dyspozycja Poręby, ale i całej Asseco Resovii. Zespół nie potrafi ustabilizować formy, co ilustrują wyniki z ostatnich tygodni. Rzeszowianie potrafili pokonać wicemistrzów Polski z Zawiercia i mistrzów z Lublina, ale też przegrać w Lidze Mistrzów z SVG Luneburg, a w PlusLidze z niżej w tym sezonie notowaną ZAKS-ą.
"Bardzo często zdarza się tak, że falujemy. Musimy to uspokoić, przed nami bardzo ważne mecze, które wypada wygrać, żeby się utrzymać wysoko w tabeli. Jest tam naprawdę bardzo ciasno, pomyłki mogą słono kosztować. Powoli wracamy do zdrowia, jesteśmy gotowi do najważniejszego momentu sezonu" - przekonuje Poręba.
Aktualnie Asseco Resovia zajmuje piąte miejsce w tabeli PlusLigi. Dziś o godz. 17.30 podejmie w hali Podpromie beniaminka, InPost ChKS Chełm.














