Trener giganta PlusLigi nie może tego zrozumieć. "To nie ma sensu"
Asseco Resovia Rzeszów nie dała rady Aluron CMC Warcie Zawiercie w pierwszym półfinale siatkarskiej PlusLigi. I choć Rzeszowianie są pod ścianą- każda kolejna porażka kończy ich marzenia o pierwszym od dekady finale - trener Massimo Botti nie zamierza na tym etapie sezonu wprowadzać niczego nowego do gry zespołu. Wskazuje za to na jedną rzecz, która zaskakuje go w trakcie półfinałów. - Musimy sprawdzić kalendarz, bo dla mnie to nie ma sensu - mówi w rozmowie z Interia Sport.

Asseco Resovia Rzeszów ma w tym sezonie za sobą efektowne zwycięstwa, ale i bolesne porażki. W TAURON Pucharze Polski najpierw w świetnym stylu wywalczyła awans do finału, ale potem przegrała go z kretesem z Bogdanką LUK Lublin. W Lidze Mistrzów przebiła się do ćwierćfinałów, ale nie ugrała w nich nawet seta z Ziraatem Bankkart Ankara.
Fazę play-off PlusLigi Rzeszowianie rozpoczęli znakomicie, od dwóch wygranych 3:0 z Indykpolem AZS Olsztyn w ćwierćfinale. Ale pierwszy półfinał z Aluron CMC Wartą Zawiercie nie poszedł po ich myśli. Mimo że mieli szanse na przełamanie rywali, zwłaszcza w trzecim secie, nie wygrali na boisku rywali ani jednej partii.
- Byliśmy blisko, ale na tym poziomie to nie wystarczy. Naszym celem jest jednak powrót do Sosnowca na trzeci mecz. Przed nami bardzo ważne spotkanie w naszej hali, przed naszymi kibicami. Mamy cały tydzień na przygotowania. Potrzebny jest nam reset i restart, jak zawsze w fazie play-off - przekonuje w rozmowie z Interia Sport Massimo Botti, trener Asseco Resovii.
Trener Asseco Resovii o tym, co decyduje w półfinale PlusLigi. To "robi różnicę"
Włoch kończy pierwszy sezon w roli szkoleniowca rzeszowskiej drużyny. W poprzednim prowadził Bogdankę LUK i sięgnął z nią po historyczne, pierwsze dla klubu mistrzostwo Polski. W Rzeszowie także może się zapisać w historii - Resovia czeka w końcu na występ w finale PlusLigi aż 10 lat.
Ale po niedzielnym meczu przewagę mają Zawiercianie. To oni wygrali czwarte z sześciu spotkań, jakie w tym sezonie rozegrały już obie drużyny - wcześniej mierzyły się też w Lidze Mistrzów oraz TAURON Pucharze Polski.
- To, czy wykorzystasz okazję, czy nie, robi różnicę. Liczy się zdolność skupienia się na każdej pojedynczej akcji. Umiejętność zakończenia akcji punktem, kiedy tylko pojawia się taka szansa. Ale to była dopiero pierwsza odsłona rywalizacji. Zawiercie wykonało połowę swojej pracy, będziemy jednak rywalizować - zapewnia Botti.
Massimo Botti wprost o kolejnym meczu. "To dla mnie bez sensu"
Na razie pewne jest siódme rzeszowsko-zawierciańskie starcie, choć Włoch i jego drużyna mają nadzieję na ósme i powrót do hali w Sosnowcu, gdzie mecze rozgrywa aktualnie Warta. Wcześniej czeka ich jednak dość długa przerwa.
Po niedzielnym otwarciu półfinałów na kolejne spotkanie obu drużynom przyjdzie czekać do soboty 18 kwietnia. Taki układ gier niezbyt podoba się Bottiemu.
- To dla mnie dziwne. W trakcie fazy play-off zwykle rozgrywa się mecze co trzy dni. Gramy tak przez cały sezon, a kiedy przychodzi do play-off, musimy czekać tydzień na jeden mecz. To dla mnie naprawdę dziwne. Musimy sprawdzić kalendarz, bo dla mnie to nie ma sensu - mówi wprost szkoleniowiec Resovii.
Jego drużyna osiem dni przerwy miała również między ćwierćfinałami i półfinałami PlusLigi, ale na taki stan rzeczy sama zapracowała, szybko rozprawiając się z Indykpolem AZS. Wcześniej w marcu faktycznie grała niemal co trzy dni - łącznie rozegrała w ubiegłym miesiącu dziewięć meczów. Trzeba jednak przypomnieć, że na tę liczbę składały się nie tylko występy w PlusLidze, ale i cztery spotkania w Lidze Mistrzów. Co ciekawe, z Zawiercia przed pierwszym półfinałem słychać było narzekania na krótką, trzydniową przerwę po ćwierćfinałach.
Dla Resovii najważniejsze jest jednak nie to, ile będzie czekać na kolejny mecz, a to, jak przepracuje ten okres. Jej trener zapowiada, że nie będzie to czas na żadne eksperymenty.
- Nie możemy i nie chcemy wymyślać niczego nowego w ciągu tygodnia. Trzeba odbudować nasze zdolności, zmniejszyć liczbę błędów i zagrać na naszym poziomie. A potem zobaczymy, czy dzięki temu zdołamy zwyciężyć w półfinałach - podkreśla Botti.














