To się stanie z gigantem z PlusLigi. Prezes klubu z Ukrainy odsłania kulisy
- Czytam te wszystkie informacje o naszej fuzji z Jastrzębskim Węglem i mogę powiedzieć tyle: to są półprawdy lub kłamstwa. Nie dementujemy tego, bo rozumiemy, że coś musi się dziać, że interes musi się kręcić, ale teraz powiem, jaka jest prawda - mówi Dariusz Biernat, wiceprezes klubu Barkom Każany Lwów, o którym głośno z racji kolejnej przeprowadzki i rzekomej fuzji z Jastrzębskim Węglem.

Dariusz Ostafiński, Interia: Ukraińskie media donoszą o fuzji Barkom Każany Lwów i Jastrzębskiego Węgla.
Dariusz Biernat, wiceprezes Barkom Każany Lwów: Ja nie wiem, skąd się to bierze. Czytam te wszystkie informacje o naszej fuzji z Jastrzębskim Węglem i mogę powiedzieć tyle: to są półprawdy lub kłamstwa. Nie dementujemy tego, bo rozumiemy, że coś musi się dziać, że interes musi się kręcić, ale teraz powiem, jaka jest prawda.
Cała prawda o Jastrzębskim Węglu
To jaka jest prawda?
- Taka, że będziemy grać w Jastrzębiu. Nie ma i nie będzie żadnej fuzji, bo nam nie jest to potrzebne. My utrzymaliśmy się w PlusLidze, mamy swoją licencję i na niej będziemy grać. Ja wiem o tym, że Jastrzębie chce odstąpić swoje miejsce, ale my nie jesteśmy tym zainteresowani.
To kto?
- Wiem, że jest kilku chętnych, ale szczegółów nie znam. Na pewno chodzi o kluby, które spadły z PlusLigi i te z niższej ligi, które stać na grę w elicie. Nie wiem, skąd komuś przyszło do głowy i zamieszał nas w ten temat, bo nam nie jest to do niczego potrzebne.
Czyli nigdy nie rozmawialiście z prezesem Jastrzębskiego Węgla o fuzji i przejęciu ich miejsca w PlusLidze?
- Nigdy. Mamy swoje miejsce i swoją licencję. Fuzja miałaby sens tylko wtedy, jakbyśmy spadli. Raz jeszcze powtórzę, że większość tych informacji, to półprawdy i kłamstwa. Ale to nie pierwszy raz, już to przerabialiśmy.
Wiadomo, kto będzie trenował Barkom Każany
Rozumiem jednak, że gdzieś między tymi półprawdami jest trochę prawdy.
- Prawdą jest, że trenerem naszej drużyny będzie Andrzej Kowal, który w tym sezonie pracuje z Jastrzębskim Węglem. Chcemy łagodnie przejść w nowe miejsce, wyciągnąć rękę w stronę Jastrzębia i środowiska siatkarskiego w mieście. Mogę ogłosić, że część sztabu Jastrzębskiego Węgla zostanie z nami. Jakoś to pożenimy z tym, co jest.
A zawodnicy Jastrzębskiego Węgla?
- Nie doszliśmy do porozumienia z zawodnikami. Problem polegał na tym, że oni nie chcieli zejść poniżej tego, co mieli w Jastrzębskim Węglu. Te ich kontrakty były dość duże. My takich nie podpisujemy. Zatem były rozmowy, ale zakończyły się fiaskiem.
A próbowaliście też zatrzymać te największe gwiazdy? Chodzi mi o Kaczmarka, Brehme i Toniuttiego.
- Z nimi nie było żadnych rozmów. Ta trójka nie wchodziła w rachubę z prostego powodu. Gdy pojawił się temat naszej gry w Jastrzębiu, to Kaczmarek, Brehme i Toniutti mieli już nowe kluby. To wszystko oznacza, że w przyszłym sezonie zagramy tak, jak dotąd, czyli w zasadzie ukraińskim składem.
Ukraińcy w Jastrzębiu na dłużej? Nie chcą kolejnej przeprowadzki za rok
Rozumiem jednak, że po tych wszystkich przeprowadzkach chcielibyście w Jastrzębiu osiąść na dłużej?
- Bardzo byśmy chcieli. Proszę mi uwierzyć, że przeprowadzka rok w rok, to jest dla nas ogromne wyzwanie. Przede wszystkim związane z wynajmem mieszkań dla zawodników. Kolejnym problemem jest nawiązanie kontaktów z nowym środowiskiem i przekonaniem kibiców do siebie. Pokazaniem im, że jesteśmy stąd. Dlatego do Jastrzębia przychodzimy z zamiarem, żeby to było dłużej niż na rok. W sumie to bardzo chcieliśmy zostać w Elblągu, ale kiedy przyszła propozycja z Jastrzębia, żeby tam się przenieść i utrzymać PlusLigę, to postanowiliśmy skorzystać. Nie chcemy jednak kolejne przeprowadzki po sezonie. Wystarczy.
Z naszych informacji wynika, że prezes Jastrzębskiego Węgla obiecywał pracownikom w klubie, że dalej będą mieli pracę. Wzięliście trenera Kowala, więc ich też weźmiecie?
- Nie wiem, co obiecywał prezes Jastrzębskiego Węgla. Jesteśmy osobnym klubem, osobnym tworem i nie mamy żadnych zobowiązań wobec ludzi pracujących dla Jastrzębskiego Węgla. Mogę się jedynie domyślać, że pracownicy Jastrzębskiego Węgla przejdą do Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla.
To miałoby sens.
- To byłby kolejny ruch pozwalający podtrzymać siatkówkę. Byłyby jakieś strukturalne podwaliny pod odrodzenie. Może za jakiś czas, przy lepszej koniunkturze, Jastrzębie zdecyduje się na powrót i spróbuje powalczyć o awans od wyższej ligi. Jest ta akademia, zostaną pracownicy, więc kto wie. W sumie szkoda, żeby w takim ośrodku i z taką tradycją nie było siatki. Ja mam nadzieję, że Barkom Każany grające w Jastrzębiu, to będzie coś, bo pozwoli kibicom lżej przejść przez ten okres bez własnego klubu.
W sumie cała ta sytuacja wokół Jastrzębskiego Węgla pokazuje, jak cienka jest granica między normalnością i upadkiem. Wystarczyło, że odszedł jeden sponsor.
- To jest zawsze problem. Jeden sponsor przez lata dawał dużo, bardzo dużo, a teraz nagle zakręcił kurek i nie ma jak tej pustki wypełnić. Liczę jednak, że Jastrzębie sprzeda miejsce, rozwiąże swoje problemy, a za jakiś czas wróci. A do tego czasu kibice będą mieli Barkom Każany. I mam nadzieję, że zostaniemy dobrze przyjęci, że kibice będą chodzili na nasze mecze, że będą nas wspierali.












