To pogrążyło siatkarzy w finale. Michał Winiarski wskazał od razu
Nie tak miał wyglądać powrót siatkarzy Aluron CMC Warty Zawiercie do hali w Sosnowcu. W trzecim meczu finałowej rywalizacji siatkarskiej PlusLigi drużyna Michała Winiarskiego została rozbita przez Bogdanę LUK Lublin i przed kolejnym spotkaniem jest pod ścianą. "Jeśli w dwóch setach niestety zepsuliśmy 16 zagrywek, ciężko jest mówić o jakiejś taktyce" - przyznaje Winiarski. W jego zespole w sobotę zawiodło jednak nie tylko to. Transmisje finałów PlusLigi w Polsacie Sport.

Aluron CMC Warta Zawiercie rozpoczęła finały PlusLigi kapitalnie, ale po pierwszym meczu wygranym w Sosnowcu 3:0 przyszła porażka na wyjeździe. Co gorsza dla drużyny Michała Winiarskiego, odpowiedniej reakcji nie było po powrocie do Sosnowca. W sobotę to ona nie urwała rywalom ani jednego seta.
Winiarski po spotkaniu był spokojny, choć jego zespół właśnie stracił atut własnej hali i w środę pojedzie do Lublina walczyć o przedłużenie nadziei na złoto. Jasno wskazał, co w walce o złoto jest decydujące.
"Kluczem w tych meczach jest głowa. My nie mieliśmy tej głowy w drugim spotkaniu, gdy nie wykorzystaliśmy swoich szans, było dużo nerwowych sytuacji po naszej stronie. Trzeci mecz nie ułożył się po naszej myśli, zepsuliśmy bardzo dużo zagrywek, ryzykując. Często błędy były niewielkie, natomiast kiedy nawet trafiliśmy, zespół z Lublina dobrze grał na piłce wysokiej. Mieliśmy kilka zrywów, swoją szansę w drugim secie, natomiast zdecydowanie wygrał zespół lepszy" - nie owijał w bawełnę trener Zawiercian.
Duże problemy siatkarzy z Zawiercia. W tym elemencie zawiedli
Warta nie poradziła sobie ze zmianą taktyki rywali z Lublina. Jak przyznał w rozmowie z Interia Sport ich trener Stephane Antiga, tym razem jego zespół wziął na cel Bartosza Kwolka. Od początku obciążał go zagrywką, łącznie posłał w niego 31 serwisów.
I zamęczany przez rywali przyjmujący słabiej wypadł w ataku, zdobywając tylko sześć punktów. O ile jednak Lublinianie swój cel zrealizowali, o tyle Warta miała z zagrywką olbrzymie problemy.
To w teorii nasz najlepszy przyjmujący i na pewno dużo razy przyjmował
- My też mieliśmy swój cel, natomiast jeśli w dwóch setach niestety zepsuliśmy 16 zagrywek, ciężko jest mówić o jakiejś taktyce. A jeżeli w drugim secie mimo tych błędów mieliśmy swoją szansę, to znaczy, że musimy zagrać zdecydowanie lepiej w tym elemencie - nie ma wątpliwości szkoleniowiec.
PlusLiga. Michał Winiarski tłumaczy porażkę, ale się nie poddaje
Łącznie Zawiercianie popełnili aż 20 błędów w polu serwisowym przy 13 rywali. Tymczasem obie drużyny zyskały bezpośrednio z zagrywki cztery punkty.
Przed czwartym meczem Bogdanka LUK ma przed sobą prostą drogę do obrony tytułu sprzed roku. Spotkanie, które może zdecydować o mistrzostwie Polski, rozegra bowiem przed własną publicznością.
Ale Winiarski nadziei na pierwszy w historii klubu z Zawiercia tytuł mistrzowski nie traci. I jako przykład pokazuje historię rywali z Lublina.
- Wszystko się da, nic nie jest stracone. Przypominam, że my po trzech dniach od kapitalnego meczu tutaj, w Sosnowcu, przegraliśmy w Lublinie. W sporcie trzeba do samego końca wierzyć, wszystko jest możliwe. Na pewno będziemy robić wszystko, żeby przyjechać tutaj na piąty mecz - podkreśla szkoleniowiec Zawiercian.
Czwarte spotkanie w środę 6 maja. Transmisja na antenach Polsatu Sport.











![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)


