To największe rozczarowanie sezonu. Siatkarze rozbici, znów sprawili zawód
Siatkarze z Częstochowy mieli w tym sezonie walczyć o wysokie cele, a pierwszą rundę fazy zasadniczej PlusLigi kończą w fatalnych nastrojach. Steam Hemarpol Politechnika kilka dni po zwycięstwie z ZAKS-ą podjęła Energa Trefla Gdańsk. Drużyna z Trójmiasta przyjechała na mecz mocno osłabiona, a i tak nie miała problemów z ograniem częstochowian. Sytuacja pokonanych w tabeli PlusLigi jest nie do pozazdroszczenia.

W poprzedniej kolejce siatkarze z Częstochowy w końcu przełamali fatalną serię porażek i niespodziewanie pokonali ZAKS-ę Kędzierzyn-Koźle. Wydawało się, że niedzielne spotkanie z Energa Treflem Gdańsk to idealny moment, by rozpocząć choćby mini serię zwycięstw.
Rywale przystąpili bowiem do meczu z potężnymi osłabieniami. W ich składzie zabrakło Moustaphy M'Baye, Alaksieja Nasewicza i Pawła Pietraszki. Co prawda częstochowianie nie mogli skorzystać z kontuzjowanego Jakuba Nowaka, ale ten nie zawsze w tym sezonie grał w podstawowym składzie.
Szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się wystawić w podstawowym składzie rozgrywającego Tomasza Kowalskiego, który ponownie wskoczył do szóstki w miejsce Argentyńczyka Luciano De Cecco. Pierwszy set był jednak w wykonaniu drużyny fatalny.
Gospodarzom nie wychodziło niemal nic i od początku to gdańszczanie budowali przewagę. Mimo niezłego przyjęcia częstochowianie mieli olbrzymie problemy w ataku - skończyli tylko sześć z 24 piłek. Po drugiej stronie dobrze radził sobie zaś Tobias Brand, a także zastępujący Nasewicza Damian Schulz. Skończyło się nokautem - wygraną Energa Trefla 25:12.
Siatkówka. Zespół z Częstochowy nie miał szans. Triumf Energa Trefla Gdańsk
W drugim secie gra częstochowian wyglądała już nieco lepiej, ale jednak gdańszczanie znów zaczęli budować przewagę. Trener Steam Hemarpol Politechniki Ljubomir Travica przywołał z ławki De Cecco i to największy gwiazdor drużyny miał poprawić jej grę. Ale gospodarze przegrywali już 9:13.
Ruszyli jednak w pogoń za przyjezdnymi, zmniejszyli starty do punktu. Znakomicie w ofensywie wypadł Patrik Indra, który skończył siedem z ośmiu ataków. Tyle że na Energa Trefla to i tak było za mało. Gdańszczanie potrafili bowiem odpowiedzieć, m.in. blokiem - zdobyli nim w tej partii aż pięć punktów - i wygrali 25:20.
De Cecco pozostał na boisku na trzeciego seta. Obok pojawił się jednak kolejny rezerwowy, 19-letni przyjmujący Jakub Kiedos. Ale goście nadal przeważali. Po bloku Piotra Orczyka prowadzili już 10:7.
Kiedy częstochowianie zbliżali się do remisu, Energa Trefl bronił się blokiem. W końcu Travica zdjął z boiska kapitana, Milada Ebadipoura. Ale nawet takie radykalne ruchy nic nie dały.
Gdańszczanie wygrali 25:19, cały mecz 3:0, i umocnili się na ósmym miejscu w tabeli PlusLigi. Częstochowianie po zwycięstwie z poprzedniej kolejki szybko zostali sprowadzeni na ziemię - mieli grać o wysokie cele, a kończą pierwszą rundę na ostatnim miejscu w lidze.












