Tego mało kto się spodziewał. Niepokonani siatkarze przyjęli zaskakujący cios
Niepokonana Asseco Resovia Rzeszów po kapitalnym zwycięstwie z mistrzami Polski stanęła do rywalizacji w klasyku PlusLigi. Na Podkarpacie przyjechała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która z meczu na mecz odrabia straty po słabym początku rozgrywek. I kędzierzynianie postawili kandydatom do medalu wyjątkowo trudne warunki. Ekscytujące spotkanie zakończyło się dopiero po pięciosetowej batalii.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle rozpoczęła sezon od trzech porażek, ale zaczęła dźwigać się z kolan. Dwa ostatnie spotkania wygrała, choć nie bez problemów - do pokonania Barkomu Każany Lwów potrzebowała tie-breaka.
Tyle że w środę przyszło jej rozegrać mecz w "jaskini lwa", czyli w hali Podpromie, gdzie urzęduje ostatnia niepokonana drużyna PlusLigi w tym sezonie, czyli Asseco Resovia. Rzeszowianie wygrali komplet pięciu meczów, ostatnio ograli mistrzów Polski.
ZAKSA dodatkowo w ligowym klasyku musiała sobie radzić bez Szymona Jakubiszaka. Jak poinformował Tomasz Swędrowski, komentator Polsatu Sport, środkowego z gry wyeliminował problem stomatologiczny.
Siatkówka. Cios od Asseco Resovii, a potem odpowiedź ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle
Za Jakubiszaka do składu ZAKS-y wskoczył Konrad Stajer, ale od początku prowadzili gospodarze. Kiedy asem serwisowym popisał się Yacine Louati, wygrywali 8:4. Francuz wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie świetnym występem w Lublinie, gdzie pomógł odwrócić losy meczu po dwóch przegranych setach z mistrzami Polski.
Rzeszowianie pewnie szli po wygraną, dominowali w bloku, ale w końcówce doszło do niecodziennej sytuacji. Louati zaatakował z lewego skrzydła i trafił piłką w notatnik trenera rywali Andrei Gianiego. Choć Włoch zarzekał się, że stał poza boiskiem, ostatecznie akcję powtórzono. Ale Resovia i tak wygrała wyraźnie, 25:21.
Drugi set był z kolei wyrównany. Co więcej, na dwa punkty odskoczyła ZAKSA. W ataku napędzał ją Igor Grobelny, po błędzie w ofensywie Karola Butryna kędzierzynianie prowadzili 13:10. Niespodziewanie w drugiej części seta gra rzeszowian zupełnie się posypała, a goście zakończyli partię z wybitną, 75-procentową skutecznością w ataku. Efekt? Wysoka wygrana 25:15.
PlusLiga. Zwroty akcji w meczu Resovia - ZAKSA. Zdecydował tie-break
Trzeci set przyniósł wyrównaną walkę i zwroty akcji. ZAKSA odskakiwała na dwa punkty, korzystając między innymi z dobrej gry Karola Urbanowicza. Środkowy kędzierzynian potrafił zaskoczyć rywali zagrywką, ale też przytomnie zachować się przy siatce.
Po drugiej stronie w ataku szalał Danny Demyanenko, ale w końcu nadział się na blok Stajera. A po kontrataku wykończonym przez Rafała Szymurę goście prowadzili już 20:17. Resovia strat już nie odrobiła, jej porażkę 20:25 przypieczętował blok przy ataku Artura Szalpuka.
Na trzecią partię trener rzeszowian Massimo Botti posłał dwóch nowych siatkarzy - Klemena Cebulja i Jakuba Buckiego. Obaj szybko błysnęli w polu zagrywki. Aż trzy asy serwisowe z rzędu posłał Słoweniec i Resovia już na początku seta uciekła rywalom na cztery punkty. A potem długo tej przewagi pilnowała.
Bucki solidnie spisywał się w ataku, za to Grobelny zdołał zablokować atak Cebulja i rzeszowianie prowadzili już tylko 19:18. Nie zatrzymali się jednak w drodze do tie-breaka, a wynik 25:22 atakiem z prawego skrzydła ustalił Bucki.
Piąty set rozpoczął się nerwowo, bo pierwszą akcję sędzia nakazał powtórzyć. Ale z tych nerwów wyłoniła się przewaga kędzierzynian, i to zaskakująco wysoka. Skorzystali z błędów gospodarzy, a miejsce na boisku stracił środkowy Resovii Mateusz Poręba.
Przy zmianie stron ZAKSA prowadziła 8:4. Punkt do przewagi zagrywką dołożył Grobelny. Rzeszowianie jeszcze próbowali nawiązać walkę, ale musieli pogodzić się z pierwszą porażką w sezonie. Kędzierzynianie wygrali 15:12, a cały mecz 3:2, i wskoczyli do czołowej ósemki ligowej tabeli.












