Tak polscy siatkarze zareagowali po porażce w Lidze Mistrzów. To oni zagrają o medale
Porażka w Lidze Mistrzów nie powstrzymała Asseco Resovii Rzeszów. Drużyna prowadzona przez Massimo Bottiego, mimo trudnego przeciwnika na początek fazy play-off PlusLigi, jako pierwsza drużyna w kraju melduje się w półfinale. Awans rzeszowscy siatkarze wywalczyli w Olsztynie, gdzie po raz drugi pokonali rewelację sezonu - miejscowy Indykpol AZS. Sobotni mecz miał dwóch wielkich bohaterów.

To miała być najbardziej wyrównana rywalizacja w ćwierćfinałach PlusLigi. W końcu czwarta w tabeli Asseco Resovia mierzyła się z piątym Indykpolem AZS Olsztyn, który zresztą przez część sezonu był wyżej od rywali.
Tym większe było więc zaskoczenie wynikiem pierwszego meczu w Rzeszowie. Gospodarze zwyciężyli w nim pewnie, ogrywając Olsztynian w trzech setach. Jedyną szansą dla Indykpolu AZS na przedłużenie nadziei na półfinał było zwycięstwo u siebie.
Siatkówka. Indykpol AZS Olsztyn był przed trudnym zadaniem. I pojawiły się błędy
Mimo przedświątecznych przygotowań hala Urania w Olsztynie wypełniła się kibicami. W pierwszych minutach obejrzeli dobre akcje Asseco Resovii, która objęła prowadzenie 4:1. Dość szybko jednak gospodarze wyrównali, korzystając przede wszystkim z serii zagrywek Moritza Karlitzka.
Ale to nie był zwiastun wyrównanej partii. Kiedy rzeszowscy siatkarze zablokowali atak Niemca na lewym skrzydle, prowadzili już 13:10. Na nic przerwy ani zmiany zaordynowane przez trenera Daniela Plińskiego. Przed końcówką przewaga gości wzrosła do sześciu punktów, skończyło się ich zwycięstwem 25:18.
Wyglądało na to, że Resovia szybko otrząsnęła się po dotkliwej porażce w Turcji i pożegnaniu z Ligą Mistrzów. Lepszy okazał się Ziraat Bankkart Ankara, choć we wtorkowym meczu obu drużyn nie zawiódł Karol Butryn.
W pierwszym secie meczu w Olsztynie atakujący Resovii nadal był liderem jej ofensywy. Ta wyglądała bardzo mocno, a Butryn skończył komplet sześciu ataków. Drugą partię rozpoczął jednak od błędu. Indykpol AZS wyszedł na nią z jedną zmianą, na środku pojawił się Dawid Siwczyk.
Resovia objęła dwupunktowe prowadzenie 12:10, kiedy ręce Mateusza Poręby powstrzymały przy siatce atak Pawła Halaby. To właśnie ten przyjmujący był najmocniej ostrzeliwany przez gości zagrywką. Wydawało się, że goście kontrolują grę. Tyle że od stanu 21:18 przegrali cztery akcje, co podgrzało atmosferę na boisku.
Ale grę na przewagi wygrała Resovia. Najpierw w ataku pomylił się Jan Hadrava, a w ostatniej akcji Halaba. Goście zwyciężyli 28:26.
PlusLiga. Asseco Resovia Rzeszów jako pierwsza w półfinale
Po dwóch setach Pliński zdecydował się na kolejną zmianę. To Karlitzek był najsłabszym ogniwem gospodarzy w ofensywie, więc wicemistrz świata z 2006 r. zastąpił go Karolem Borkowskim.
Po wyrównanym początku partii Rzeszowianie znów jednak minimalnie odskoczyli przy stanie 10:8. Pierwsze skrzypce po ich stronie grał nadal niezwykle skuteczny Butryn, ale niemal nie do zatrzymania był też środkowy Danny Demyanenko.
W drugiej części seta Rzeszowianie zaczęli szybko powiększać przewagę, sięgnęła sześciu, a potem i dziewięciu punktów. To już był siatkarski nokaut napędzany rzeszowską zagrywką - goście zwyciężyli 25:14 i zamknęli mecz. Mimo świetnego występu Butryna statuetkę dla MVP otrzymał Demyanenko. Kanadyjczyk zdobył w sobotę 14 punktów.
Wygrana Asseco Resovii daje jej już awans do półfinału PlusLigi. Rzeszowianie wracają do czołowej czwórki po roku przerwy. Teraz może czekać na zwycięzcę pary Aluron CMC Warta Zawiercie - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Indykpol AZS najprawdopodobniej zagra o piąte miejsce, ale to będzie wiadomo dopiero po rozstrzygnięciach w pozostałych parach ćwierćfinałowych.
Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Cieślik, Karlitzek, Tille, Majchrzak, Halaba - Ciunajtis (libero) oraz Szwarc, Kozub, Siwczyk, Borkowski
Asseco Resovia: Butryn, Demyanenko, Louati, Janusz, Poręba, Szalpuk - Zatorski (libero) oraz Shoji, Cebulj, Bucki













