Reklama

Reklama

Skra Bełchatów - Asseco Resovia 1:3. Fabian Drzyzga: W naszym zespole jest chemia

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów, po sobotnim zwycięstwie 3:1 w Bełchatowie nad PGE Skrą, są jedyną drużyną z kompletem punktów w obecnych rozgrywkach PlusLigi. "W naszym zespole jest chemia" - przyznał po spotkaniu rozgrywający rzeszowian Fabian Drzyzga.

W 3. kolejce rozgrywek w Bełchatowie zmierzyły się ekipy uważane za faworytów obecnego sezonu. Gospodarze, po zwycięstwie przed tygodniem nad mistrzem Polski ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle (3:1), tym razem musieli uznać wyższość srebrnych medalistów poprzednich rozgrywek. Siatkarze PGE Skry po spotkaniu nie kryli rozczarowania porażką 1:3, przyznawali jednak, że zwyciężył lepszy zespół.

"Jesteśmy zawiedzeni, bo przed własną publicznością nie zdobyliśmy żadnego punktu. Przegraliśmy jednak z naprawdę dobrą drużyną. Największą różnice widać było w zagrywce. W naszych szeregach nie funkcjonowała ona za dobrze, dzięki czemu rzeszowianie mogli dobrze przyjmować i rozprowadzać nasz blok. Przez to jeszcze więcej ryzykowaliśmy i tym samym popełnialiśmy więcej błędów" - tłumaczył przyjmujący bełchatowian Artur Szalpuk.

Reklama

Środkowy PGE Skry Karol Kłos dodał, że na końcowym wyniku w dużej mierze zaważył pierwszy set, w którym gospodarzom nie udało się utrzymać dobrego poziomu gry i wysokiego prowadzenia (15:10), co jego zdaniem napędziło przyjezdnych.

Uznany za najlepszego zawodnika spotkania rozgrywający Resovii Fabian Drzyzga zaznaczył, że jego drużyna dobrze reagowała na boiskowe wydarzenia. "Kiedy trzeba było przycisnąć lub trochę odpuścić, by po chwili wrócić z mocniejszym uderzeniem, to robiliśmy to. Po prostu byliśmy zespołem" - powiedział.

Dodał, że wygrana w Bełchatowie to dobry prognostyk przed pozostałą częścią sezonu. "Takie zwycięstwa budują, ale w naszym zespole jest chemia. Pracowaliśmy na to od dawana, na przedsezonowych treningach i sparingach. Nasza grupa bardzo dobrze rozumie się na hali i poza nią. Spędzamy z sobą dużo czasu także prywatnie. To jest duży plus tej drużyny" - podkreślił rozgrywający.

Najskuteczniejszy wśród gospodarzy kapitan Mariusz Wlazły (18 pkt) zwrócił uwagę, że porażka  z Resovią o niczym nie przesądza, ponieważ - jak tłumaczy - to dopiero początek długiego sezonu.

W kadrze PGE Skry był Bartosz Kurek, który w tym tygodniu rozpoczął treningi z brązowymi medalistami poprzednich rozgrywek. Reprezentant Polski nie wystąpił jednak przeciwko swojej byłej drużynie, ponieważ jeszcze nie jest gotowy do gry.

W następnej kolejce Resovia zmierzy się przed własną publicznością z Lotosem Trefl Gdańsk, a bełchatowianie zagrają w Szczecinie z beniaminkiem Espadonem.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje