Skandal w PlusLidze, siatkarz surowo ukarany. Zawrzało po tej decyzji
To, co wydarzyło się w ostatnim meczu PlusLigi w Olsztynie, odbiło się szerokim echem i wywołało wielkie kontrowersje. Patrik Indra został ukarany czerwoną kartką po impulsywnej reakcji w kierunku trybun i kibiców ekipy gospodarzy, sprawą momentalnie zaczęli żyć eksperci i komentatorzy. Gorzkich słów nie szczędził Andrzej Wrona, dwa dni po meczu do sprawy odniósł się też prezes klubu Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, którego barwy reprezentuje Czech. I zdradził, jak wobec jego zawodnika zachowywali się kibice.

Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, która walczy o utrzymanie w PlusLidze, w niedzielę 1 lutego zagrała na wyjeździe z Indykpolem AZS-em Olsztyn, a mecz dostarczył wielu emocji. Ostatecznie górą byli gospodarze, którzy triumfowali po granym na przewagi tie-breaku. Po tym spotkaniu więcej niż o samym zaciętym przebiegu starcia mówi się o kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Patrika Indry.
Czeski atakujący klubu z Częstochowy w ostatniej odsłonie spotkania, po akcji na 8:5 dla jego zespołu, zaczął żywiołowo świętować zdobycie punktu przez drużynę, ekspresyjnie zwracając się w stronę trybun zajmowanych przez kibiców drużyny rywali.
Afera w PlusLidze. Patrik Indra ukarany czerwoną kartką
Za swoje zachowanie atakujący został ukarany czerwoną kartką, co odbiło się szerokim echem, wielu ekspertów wskazywało, że była to przesadna reakcja sędziego. Szczególnie, że czerwona kartka w siatkówce jest równoważna z przyznaniem punktu i zagrywki drużynie przeciwnej, a mówimy o sytuacji, do jakiej doszło, gdy ważyły się losy tie-breaka.
Ekspert Jakub Balcerzak w serwisie X (dawny Twitter) zauważył, że w siatkówce wiele zachowań jest zakazanych, wszelkie prowokacje czy emocjonalne reakcje nie są mile widziane przez arbitrów, co jego zdaniem odziera ten sport z widowiskowości.
"Nie wolno patrzeć na rywala po drugiej stronie siatki. Nie wolno zbyt długo celebrować zdobytego punktu. Nie wolno sobie grać z kibicami drużyny przeciwnej. Kastrujcie nam dalej ten sport, absurdalne zachowanie sędziego..." - napisał.
Podobnego zdania jest Andrzej Wrona. Były siatkarz przywołał sytuację z udziałem Jurija Gladyra, który w kwietniu 2024 roku miał zostać werbalnie zaatakowany przez jednego z kibiców, tego ostatecznie wyprowadzono z hali.
A teraz serio, bo nie pamiętam. Czy jak była ta sytuacja w Gdańsku z kibicem krzyczącym coś do Jurka Gladyra i on chciał do niego ruszyć to dostał wtedy jakąkolwiek kartkę? Ktoś użył dobrego sformułowania "kastracja" naszej dyscypliny
Łukasz Żygadło odniósł się do afery w meczu PlusLigi
Do sytuacji z udziałem Indry wrócono także podczas programu Polsat SiatCast wyemitowanego dwa dni po meczu. Rozmówcą Jakuba Bednaruka i Marka Magiery był Łukasz Żygadło, prezes klubu z Częstochowy.
"Po punkcie na 8:5 Patrik Indra zwrócił się do kibiców i pokazał gest, który moim zdaniem nie był obraźliwy ani wulgarny" - zaczął Żygadło.
Prezes klubu oznajmił też, że kibice ekipy z Olsztyna obrażali zawodników z Częstochowy. I zapowiedział, że zamierza zwrócić się do organizatorów rozgrywek z zapytaniem o to, jaki konkretnie gest Indry uznano za podstawę do pokazania czerwonej kartki.
"Bo tak naprawdę pierwszy sędzia mając Patrika po lewej stronie nie widział, jaki gest pokazał, drugi sędzia poinformował pierwszego przez słuchawkę o tym. Teraz pytanie o jaki gest chodziło, na jakiej podstawie pierwszy sędzia podjął taką decyzję. Prośba do sędziów o to, by podejmując decyzję, która grozi nie tylko utratą punktu, ale też wyprowadzeniem zawodników z równowagi, aby skrupulatniej i bardziej się zastanowili nad taką decyzją" - powiedział.














