Skandal w PlusLidze, padają szokujące zarzuty. Reprezentant Polski ujawnia
Przed rozpoczęciem sezonu PlusLigi jednym z poważnych kandydatów do gry o najwyższe cele była Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, jednak kolejne mecze szybko weryfikowały szanse tej drużyny. Rewelacja ubiegłorocznych rozgrywek regularnie zawodziła, ostatecznie musi drżeć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na domiar złego okazuje się, że na treningach na początku sezonu dochodziło do skandalicznych scen. Szczegóły ujawnił jeden z zawodników zespołu spod Jasnej Góry.

Klub z Częstochowy, występujący w sezonie 2024/2025 pod nazwą Steam Hemarpol Norwid Częstochowa, był rewelacją ubiegłorocznych rozgrywek. Drużyna spod Jasnej Góry zajęła ósme miejsce w fazie zasadniczej i po raz pierwszy w historii klubu zagrała w play-offach PlusLigi, zaliczyła też swój debiut w ćwierćfinale Pucharu Polski. A gdy przed kolejnym sezonem szeregi zespołu zasilili Jakub Nowak i Luciano De Cecco, wydawało się, że Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa znowu będzie jak równy z równym biła się z najlepszymi.
Tak się jednak nie stało. Przed sezonem stery drużyny objął Guillermo Falasca, ale zespół pod wodzą Hiszpana spisywał się fatalnie. Ostatecznie 19 listopada władze klubu ogłosiły rozstanie z trenerem, pod koniec miesiąca przekazano, że zastąpił go Ljubomir Travica.
Przyjście nowego szkoleniowca nie poprawiło sytuacji Politechniki Częstochowa, ta wciąż regularnie traci punkty i po rozegraniu 19 spotkań zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Rewelacja ubiegłorocznych rozgrywek jest na dobrej drodze do tego, by sezon 2025/2026 zakończyć spadkiem.
PlusLiga. Bartłomiej Lipiński ujawnia szokujące fakty
Temat trudnej sytuacji poruszono w programie Siatkarskie Ligi, gdzie prowadzący Adrian Brzozowski i Wojciech Żaliński porozmawiali z Bartłomiejem Lipińskim. Przyjmujący Politechniki, który w 2022 roku zadebiutował w reprezentacji Polski, przyznał, że gra jego zespołu wciąż nie wygląda dobrze, a siatkarze nieustannie szukają "przełamania".
"Sytuacja nie jest prosta, myślę że w najciemniejszych snach nie pomyślałbym, że będziemy w takiej sytuacji, ale taka jest nasza rzeczywistość i trzeba się z nią teraz zmierzyć" - powiedział.
Podczas rozmowy Żaliński przytoczył pytanie od jednego z kibiców, który dociekał, na ile o wynikach klubu z Częstochowy decydują umiejętności siatkarskie, a na ile "mocne charaktery i walka ego". Lipiński w odpowiedzi stwierdził, że teoria o tym, że między siatkarzami dochodzi do konfliktów, jest "rozdmuchana". A następnie ujawnił szokujące fakty z początku sezonu, gdy drużynę prowadził jeszcze Falasca.
Myślę, że to się zaczęło od początku sezonu z poprzednim szkoleniowcem, który miał inne oczekiwania w stosunku do zawodników. Myślę, że też kilku zawodników mocno dojechał psychicznie. Bo to nie jest nic prostego jak przychodzisz na trening i trener mówi, że nie potrafisz zagrywać albo nie potrafisz przyjmować
Na tym nie koniec. Lipiński ujawnił, jakoby poprzedni szkoleniowiec klubu z Częstochowy miał mówić swoim podopiecznym, że ci we Włoszech graliby "za 1/3 tego, co zarabiają w Polsce". "Myślę, że to nie jest przyjemne dla żadnego zawodnika" - zauważył siatkarz.
Reprezentant Polski nie ukrywał, że to, co działo się w szatni i na treningach na początku sezonu, "ciągnie się" za siatkarzami. "My potrafimy grać w siatkówkę, wiemy jaką jakość potrafimy grać, pokazaliśmy w ubiegłym roku, że potrafimy walczyć z każdym, tylko w tym momencie to jest ciężkie, by to pokazać" - podkreślił.
Przed zawodnikami z Częstochowy trudne zadanie, bo nie dość, że obecnie zajmują miejsce w strefie spadkowej, to w najbliższej przyszłości czekają ich starcia z drużynami z czołówki. W sobotę 21 lutego Politechnika zagra z JSW Jastrzębskim Węglem, cztery dni później z PGE Projektem Warszawa, a w kolejną sobotę z Asseco Resovią Rzeszów. Ciężkie mecze czekają Lipińskeigo i spółkę także w ostatnich rundach fazy zasadniczej, wtedy przyjdzie im się zmierzyć m.in. z Bogdanką LUK Lublin.













