Reklama

Reklama

Siatkówka. Grzegorz Łomacz: Połowa drogi za nami

Według kapitana PGE Skry Bełchatów, Grzegorza Łomacza jego zespół jest w połowie drogi do najlepszej czwórki .

Bełchatowianie w pierwszym spotkaniu z odwiecznym rywalem triumfowali we własnej hali. Ciekawie zapowiadający się ćwierćfinał nie stał jednak na najwyższym poziomie, ponieważ obie drużyny grały nierówno. Mniej błędów popełnili podopieczni trenera Michała Mieszko Gogola, którzy wygrali w pierwszym secie 25:23, ale drugiego oddali praktycznie bez walki (11:25). W dwóch kolejnych partiach zwyciężyli już jednak dość pewnie - 25:20 i 25:19.

Przed rewanżem w Rzeszowie PGE Skra ma więc zaliczkę, ale zdaniem Łomacza druga część drogi do półfinału dla jego drużyny będzie trudniejsza.

Reklama

"Połowa drogi za nami, ale przed nami do wykonania drugie pięćdziesiąt procent, które na pewno będzie dużo, dużo trudniejsze. Nie powiedziałbym więc, że w Rzeszowie to będzie dopełnienie formalności. Przed nami ciężka praca przez najbliższy tydzień i walka na całego w rewanżu" - podkreślił.

Jak przyznał rozgrywający, drugi set w wykonaniu PGE Skry nie był dobry, lecz - jak zauważył - ważniejsze było przełamanie "kryzysowego" momentu. "Cieszy to, że pomimo takiego występu w drugim secie, wróciliśmy do gry, która pozwoliła nam wygrać. Tak naprawdę kluczowym momentem była końcówka pierwszego seta, w której odwróciliśmy jego losy" - tłumaczył 33-letni siatkarz.

Środkowy PGE Skry Mateusz Bieniek również uważał, że był to mały krok w kierunku półfinału. Dodał, że dzięki wygranej w pierwszym spotkaniu, bełchatowianie pojadą do Rzeszowa z dobrym nastawieniem.

"Na pewno Resovia się nie podda i będzie walczyć jeszcze mocniej niż w naszej hali. Naszym celem jest jednak awans do najlepszej czwórki i głęboko wierzę, że uda się go zrealizować" - zaznaczył reprezentant kraju, którego zagrywka sprawiała w sobotni wieczór rzeszowianom wiele kłopotów.

Rozgrywający Resovii Fabian Drzyzga najbardziej żałował zmarnowanej szansy w pierwszym secie, w którym jego drużyna długo posiadała inicjatywę. Wskazał, że gospodarze z każdym wygranym punktem łapali wiatr w żagle i później ciężko było ich zatrzymać.

"Na pewno Mateusz Bieniek i Taylor Sander zrobili przewagę zagrywką. My mieliśmy swoje problemy, ale to nie jest koniec tej rywalizacji. Nie mamy już możliwości potknięcia się, więc musimy dać z siebie +maksa+ w rewanżu. Przed sezonem PGE Skra była stawiana jako jeden z faworytów ligi, a my nie mamy nic do stracenia" - podsumował.

W tej fazie gra się do dwóch zwycięstw - rewanż w rzeszowskiej hali Podpromie zaplanowano w sobotę o godz. 20.30. W przypadku zwycięstwa gospodarzy półfinalistę wyłoni trzeci mecz w Bełchatowie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje