Siatkarze Winiarskiego nadal pod ścianą. Ten dzień zdecyduje o ich przyszłości
Zaczęło się od sensacji, potem faworyci opanowali sytuację, ale to jeszcze nie koniec. Aluron CMC Warta Zawiercie zagra dziś decydujące spotkanie o półfinał PlusLigi z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle. Dla Zawiercian, głównych faworytów rozgrywek, brak awansu byłby katastrofą. "Gramy o życie, tak samo jak Zawiercie, tylko z tą różnicą, że my gramy o życie od początku marca" - mówią jednak rywale Warty. Ostatni ćwierćfinał PlusLigi rusza o godz. 17.30, transmisja w Polsacie Sport 1.

Rywalizacja pierwszej i ósmej drużyny sezonu zasadniczego PlusLigi przyniosła już mnóstwo emocji, a największe nadejdą dopiero dzisiaj. Zaczęło się od sensacyjnej wygranej ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle w Sosnowcu, gdzie rywali w fazie play-off podejmują Zawiercianie. Goście podnieśli się po dwóch przegranych setach i postawili faworytów pod ścianą.
Potem drużyna Michała Winiarskiego wróciła na właściwe tory w Lidze Mistrzów, rozbijając Włochów z Cucine Lube Civitanova 3:0. Ale w poniedziałek z ZAKS-ą tak łatwo nie było - Warta uciekła znad przepaści i zwyciężyła w Kędzierzynie-Koźlu 3:1, tyle że po czterech wyrównanych setach.
Presja na drużynie Winiarskiego. Brak awansu Aluron CMC Warty Zawiercie byłby katastrofą
Wszystko rozstrzygnie się więc dziś w Sosnowcu. Faworytem będzie Warta, najlepsza drużyna fazy zasadniczej, półfinalista Ligi Mistrzów. I chce skupić się przede wszystkim na własnej grze.
"Zawsze możemy poprawić naszą mentalność na boisku. W teorii jesteśmy faworytem, powinniśmy więc szybciej wchodzić na swoje obroty i starać się dyktować warunki. Wydaje mi się, że wtedy nasz zespół lepiej gra. Nie czekać na to, co zrobi przeciwnik, a skupić się na sobie i poprawiać swoją grę. Jeśli zaprezentujemy swoją siatkówkę, możemy myśleć, że będzie dobrze" - przekonuje środkowy Jurij Gladyr, najbardziej doświadczony zawodnik ekipy Winiarskiego.
To na Warcie ciąży jednak również dużo większa presja. Potencjalna porażka byłaby dla drużyny katastrofą. Jak przyznał w rozmowie z Interia Sport Kryspin Baran, prezes klubu, w Zawierciu mistrzostwo Polski stawiają wyżej nawet od wygranej w Lidze Mistrzów.
ZAKSA przyzwyczajona do gry "o życie". Wszystkie oczy na Kamila Rychlickiego
I choć do złota PlusLigi jeszcze daleka droga, ewentualna porażka z ZAKS-ą zamknęłaby Warcie drogę do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. A przecież w przyszłym sezonie drużyna Winiarskiego ma być jeszcze silniejsza, na horyzoncie są transfery gwiazd reprezentacji Polski: Tomasza Fornala i Jakuba Kochanowskiego, a także mistrza świata Kamila Rychlickiego.
Na drodze stoi ZAKSA. Kędzierzynianie w tym sezonie mieli spore problemy, twardo walczyli o czołową ósemkę, do której dostali się dopiero w ostatniej kolejce fazy zasadniczej - zresztą dzięki meczowi w Zawierciu. Ale w tym otrzaskaniu w bojach o wszystko również może tkwić nadzieja Kędzierzynian.
"Czasu nie było dużo, więc ostatnia porażka trochę może boli. Na pewno jednak szybko to wyrzucimy z głowy. Gramy o życie, tak samo jak Zawiercie, tylko z tą różnicą, że my o życie gramy od początku marca. Nic się nie zmienia, gramy o życie i damy z siebie totalnego maksa" - przekonuje przed kamerą ZAKSA TV Mateusz Rećko, atakujący ZAKS-y.
On mecz rozpocznie jednak prawdopodobnie w rezerwie. Podstawowym atakującym Kędzierzynian jest Rychlicki, najlepiej punktujący siatkarz PlusLigi. Dla niego mecz w Sosnowcu również będzie szczególny - w końcu może wyrzucić z walki o mistrzostwo i miejsce w Lidze Mistrzów... swój przyszły klub. W dwóch poprzednich meczach nie zawiódł, dziś znów będzie na niego zwróconych wiele oczu.
Początek spotkania w Sosnowcu o godz. 17.30. Transmisja spotkania w Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Extra 2.














