Reklama

Reklama

Siatkarze PGE Skry Bełchatów wreszcie zagrają we własnej hali

Siatkarze PGE Skry Bełchatów wracają do własnej hali po serii występów na wyjeździe. W niedzielę mistrzowie Polski po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentują się swoim kibicom, a ich rywalem będzie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

W tym miesiącu będzie to już drugie starcie tych drużyn. 8 października w Poznaniu PGE Skra wygrała z ZAKS-ą 3:1 w meczu o Superpuchar Polski. Teraz stawką pojedynku będą ligowe punkty. Po trzech kolejkach więcej mają ich w dorobku podopieczni Miguela Falaski, którzy z trzech wyjazdów przywieźli komplet dziewięciu punktów.

Bełchatowianie w pierwszej kolejce wygrali 3:1 z MKS Banimex Będzin, a później bez straty seta pokonali Cuprum Lubin i Jastrzębski Węgiel. Mniej powodów do radości mieli w tym czasie zawodnicy ZAKS-y, którzy oprócz porażki w meczu o Superpuchar zaliczyli też dwie wpadki w lidze: 0:3 z Lotosem Trefl w Gdańsku i 2:3 na własnym parkiecie z Cuprum. Jedyne zwycięstwo odnieśli na inaugurację rozgrywek, pokonując 3:0 AZS w Częstochowie.

Reklama

Mimo doskonałego początku sezonu w ekipie PGE Skry nikt nie popada w hurraoptymizm. W klubie podkreślają, że po zmianach kadrowych, do jakich doszło latem oraz po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym zespół nie jest jeszcze w optymalnej formie.

- Na boisku popełniamy błędy, które wynikają z tego, że nie spędziliśmy razem zbyt wiele czasu. Z każdym meczem czy treningiem coraz bardziej się zgrywamy, ale musimy spokojnie pracować, aby dojść do formy z poprzedniego sezonu. Do każdego spotkania przystępujemy jednak z zamiarem zwycięstwa - wyjaśnił kapitan bełchatowskiego zespołu Mariusz Wlazły.

Jego słowa potwierdził jeden z nowych zawodników w zespole, libero Kacper Piechocki. Wicemistrz Europy juniorów od początku sezonu miał rywalizować o miejsce w składzie z Ferdinandem Tille jednak reprezentant Niemiec z mistrzostw świata wrócił z kontuzją. Nowy sezon Skra rozpoczęła więc z Piechockim.

- Dążymy do perfekcji, więc musimy dużo pracować. Gramy jednak dwa razy w tygodniu, a jak doliczymy do tego podróże, to wychodzi na to, że mało trenujemy. Najczęściej są to jakieś rozruchy. Nie mamy więc wyjścia i zgrywamy się w czasie spotkań. Z meczu na mecz nasza gra wygląda jednak coraz lepiej - powiedział Piechocki.

Niedzielny mecz PGE Skry z ZAKS-ą rozpocznie się o g. 14.45. W hali Energia, mającej 2 700 miejsc siedzących, spotkanie obejrzy komplet widzów.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy