Siatkarz z Kanady dobitnie o Polsce i Polakach. Werdykt zapadł od razu
Nowy sezon PlusLigi to nowe twarze na polskich boiskach. Jedną z nich jest Danny Demyanenko, kanadyjski środkowy, który udanie wprowadził się do drużyny Asseco Resovii. Jego zespół ma na koncie dwa zwycięstwa, a siatkarz miał już okazję zapoznać się nie tylko z pierwszymi rywalami, ale też dopingiem polskich fanów. Po pierwszym meczu w roli gospodarza Demyanenko jasno wskazał różnice między swoją ojczyzną a Polską.

Asseco Resovia to jeden z klubów siatkarskiej PlusLigi, który przeszedł latem największą metamorfozę. Działacze ściągnęli do zespołu aż dziewięciu zawodników. Skład, który skomponowali, wielu ekspertów typuje nawet do złotego medalu.
"Resovia ma czterech stabilnych zawodników na przyjęciu. Trener Botti będzie miał problemy, kogo wyznaczyć do gry w szóstce. Tak samo z libero, trzech zawodników. Przy tym mamy rozegranie. Najważniejsze elementy w siatkówce, przyjęcie i rozegranie, są po stronie Resovii" - analizował w rozmowie z Interia Sport Jan Such, były zawodnik i trener zespołu.
Jedną z nowych twarzy w rzeszowskiej drużynie jest Danny Demyanenko. Kanadyjski środkowy został następcą Karola Kłosa w podstawowej szóstce drużyny - mistrz świata z 2014 r. przeniósł się bowiem do PGE Projektu Warszawa.
Kanadyjski siatkarz wydał werdykt po pierwszym meczu w Rzeszowie. "Coś niesamowitego"
W dwóch pierwszych spotkaniach Demyanenko pomógł rzeszowianom pokonać przeciwników - najpierw 3:1 Ślepsk Malow Suwałki, potem 3:2 Energa Trefla Gdańsk. W pierwszym meczu błysnął w bloku, zdobywając tym elementem pięć punktów. W drugim mocno pomógł drużynie w ataku, punktując 11 razy.
"Nigdy nie zadowalam się swoją grą. Zawsze jest coś, czego można się nauczyć, coś, w czym można się rozwijać i coś, co można poprawić. Dla mnie to jest po prostu fajny test możliwości w każdym meczu. Pierwszym sprawdzianem były Suwałki i był to trudny mecz. Po naszej stronie była presja i nerwy, ale myślę, że wynikało to głównie z faktu, że był to pierwszy mecz sezonu. Teraz mecz z Gdańskiem był kolejnym sprawdzianem" - podkreśla Demyanenko w rozmowie z oficjalnym serwisem PlusLigi.
Spotkanie z Treflem w ostatni weekend było dla Demyanenki pierwszym meczem w Rzeszowie w roli gospodarza. 31-letni zawodnik nigdy wcześniej nie występował w PlusLidze - ostatni sezon spędził we Włoszech, wcześniej przez siedem lat grał w klubach z Francji. Teraz nie ukrywa, że jest pod wrażeniem tego, jak siatkówka jest traktowana w Polsce.
Atmosfera w hali była niesamowita. Energia, którą dawali nam fani, była fantastyczna. Kibice z fan-klubu Asseco Resovii robili świetną robotę. Przez cały mecz słyszeliśmy bębny i głośny doping
"Dla mnie to niesamowite, bo przecież jestem z Kanady, gdzie nie ma profesjonalnej ligi i nie ma tak wielu fanów siatkówki. Takie widoki robią na mnie ogromne wrażenie i sprawiają, że czuję, że w Polsce jest duża pasja do siatkówki, a to jest coś niesamowitego" - dodaje Demyanenko.
PlusLiga. Dea zwycięstwa Asseco Resovii na początek
Demyanenko nie jest jedynym Kanadyjczykiem w PlusLidze. Latem do Indykpolu AZS Olsztyn dołączył jego rodak Arthur Szwarc, a do Bogdanki LUK Lublin środkowy Daenan Gyimah oraz przyjmujący Jackson Young. Już wcześniej w zespole mistrzów Polski występował środkowy Fynnian McCarthy.
"Fajnie będzie rozgrywać takie pojedynki między Kanadyjczykami grającymi w zespołach PlusLigi. To będzie bardzo przyjemne. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co przyniesie reszta sezonu. Jak na razie, to był świetny początek" - zaznacza Demyanenko.
Kolejny mecz Asseco Resovia rozegra w sobotę 1 listopada. Przeciwnikiem rzeszowskiego zespołu będzie Cuprum Stilon Gorzów. Resovia będzie mieć jednak więcej czasu na odpoczynek od rywali, bo ci już w środę podejmą PGE GiEK Skrę Bełchatów.













