Siatkarz przeprowadził się z Rosji do Polski. Teraz ogłasza ws. życia w naszym kraju
Asparuch Asparuchow przed startem sezonu przeprowadził się z Rosji do Polski, obecnie jest związany ze Ślepskiem Malow Suwałki. Bułgarski siatkarz po kilku miesiącach spędzonych w naszym kraju postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat gry w PlusLidze, ale też życia w Polsce. Wprost ogłosił, że pewna kwestia go nie zaskoczyła, ponieważ był na to przygotowany dzięki pobytowi w Rosji.

Asparuch Asparuchow podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata razem z kolegami z reprezentacji Bułgarii sprawił ogromną niespodziankę, zdobywając srebro. Po zakończeniu turnieju bułgarski siatkarz rozpoczął z kolei nowy etap w karierze, bowiem po dwóch latach spędzonych w rosyjskim Kuzbassie Kemerowo podpisał kontrakt ze Ślepskiem Malow Suwałki. Nie jest to jego pierwszy epizod w Polsce, w 2018 roku był bowiem przez krótki czas związany ze Stocznią Szczecin.
25-latek razem z kolegami ze Ślepska sezon ligowy zakończył na 10. miejscu, co dla zawodników jest rozczarowaniem, ponieważ drużyna celowała w miejsce w czołowej "8", dające prawo gry w play-offach.
"Myślę, że osiągnęliśmy dobrą dyspozycję nieco za późno. Na początku mieliśmy pewne problemy, z którymi musieliśmy sobie poradzić. Dopiero po pewnym czasie osiągnęliśmy zadowalającą formę. Uważam jednak, że gdzieś od grudnia do chwili obecnej dobrze nam szło w PlusLidze. Mam nadzieję, że w przyszłym roku rozwiniemy się jeszcze bardziej jako drużyna" - zauważył teraz Bułgar w rozmowie z plusliga.pl.
PlusLiga. Asparuch Asparuchow wprost o grze w Polsce
Przyjmujący przyznał, że spodziewał się, że drużyny w PlusLidze będą grały na podobnym poziomie. Mimo to, gra w naszych rodzimych rozgrywkach okazała się dla niego sporym wyzwaniem.
Rozegraliśmy ogólnie 26 spotkań i dla mnie najtrudniejsze było utrzymanie tego samego poziomu przez cały czas. Myślę, że udało mi się to zrobić przez większość meczów, choć na pewno miałem też kilka nieudanych występów
Siatkarski wicemistrz świata został zapytany także o kwestie pozasportowe, a dokładnie o to, jak żyje mu się w Suwałkach. Miasto położone na północnym wschodzie kraju znane jest bowiem z mroźnego klimatu, zimą temperatury w Suwałkach są niższe niż w innych regionach kraju. Jak się okazuje, Asparuchow jest przyzwyczajony do takiego klimatu. "Grałem wcześniej w Rosji, więc zima i mróz nie są mi straszne" - wyznał.
Bułgarowi nie przeszkadzają niskie temperatury, a same Suwałki uważa za miasto "przyjemne do życia". Dostrzega zresztą więcej superlatyw związanych z grą dla Ślepska.
"Przyroda w mieście i w okolicach jest niesamowita, a w drużynie panuje świetna atmosfera, więc to wszystko dodaje energii. Jak jeszcze świeci słońce, to jest naprawdę pięknie. Polubiłem więc Suwałki i uważam, że mieszkańcy tego miasta tworzą wspaniałą atmosferę" - podkreślił.
Asparuchow w Ślepsku zagra także w następnym sezonie. Już zadeklarował, że celem jego drużyny będzie awans do fazy play-off, chociaż jednocześnie ma świadomość, że nie będzie to łatwy cel do zrealizowania. "Przed nami długa droga, jeśli chodzi o dalszy rozwój drużyny, poprawę techniki i taktyki, więc właściwie wszystkiego. Myślę, że będziemy silniejsi, a zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce" - skwitował.














