Siatkarski nokaut w starciu gigantów. Niemoc trwa już trzy lata
To miał być hit kolejki w siatkarskiej PlusLidze. Do hali Podpromie w Rzeszowie przyjechała rozpędzona PGE GiEK Skra Bełchatów, która w ostatnich meczach odprawiała z kwitkiem kolejnych rywali. Trafiła na Asseco Resovię Rzeszów w lekkim kryzysie, po bolesnym ciosie od Aluron CMC Warty Zawiercie. Sobotnie spotkanie okazało się jednak zaskakująco jednostronnym widowiskiem, zakończonym już po trzech setach. Seria zapoczątkowana przed niemal trzema laty trwa.

Spotkania Asseco Resovii z PGE GiEK Skrą Bełchatów w PlusLidze już dawno urosły do miana klasyków, ale w ostatnich sezonach były wyjątkowo jednostronne. Pięć poprzednich spotkań wygrali bowiem siatkarze z Rzeszowa, i to wszystkie 3:0.
Tym razem jednak to zespół z Bełchatowa przyjechał do hali Podpromie jako drużyna z wyższej pozycji w tabeli. PGE GiEK Skra miała najmniej porażek w całej lidze - tylko jedną - i zajmowała przed sobotą trzecie miejsce w ligowej tabeli. I to mimo braku kontuzjowanych Łukasza Wiśniewskiego oraz Alana Souzy.
Siatkówka. Kapitalne otwarcie Asseco Resovii. A potem zaczęły się problemy
Rzeszowianie po kapitalnym początku sezonu dwa ostatnie spotkania przegrali, ale rywalizację ze Skrą rozpoczęli od mocnego uderzenia. Uciekli na trzy punkty, a po asie serwisowym Klemena Cebulja prowadzili już 14:10.
To była pełna dominacja gospodarzy. Cebulj szalał również w ataku, a rywale nie potrafili zaskoczyć rzeszowskiej linii przyjęcia zagrywką. Popełnili zresztą w tym elemencie aż siedem błędów. Gospodarze co prawda sześć, ale przy tym oprócz Cebulja w boisko z pola serwisowego wstrzelili się Karol Butryn i Danny Demyanenko. Skończyło się wygraną 25:16.
W drugim secie rzeszowianie znów zaczęli budować przewagę. Kiedy Butryn zablokował atak Arkadiusza Żakiety, dotąd udanie zastępującego Alana, Asseco Resovia wygrywała 11:8. Trener gości Krzysztof Stelmach szukał poprawy przyjęcia, dlatego na boisku pojawił się Zouheir El Graoui, ale rywale utrzymywali prowadzenie.
Bełchatowianie się jednak podnieśli. Kiedy Żakieta trafił zagrywką Artura Szalpuka, na tablicy wyników pojawił się remis 14:14. Niedługo później Cebulja serwisem zaskoczył Grzegorz Łomacz. Skra objęła dwupunktowe prowadzenie, ale gospodarze się podnieśli.
Remis 20:20 dał im blok Demyanenki, w kolejnej akcji objęli prowadzenie. Rzeszowianie potrafili też w końcówce wyblokować atak Bartłomieja Lemańskiego i wyprowadzić skuteczny kontratak. W ostatniej akcji zatrzymali Żakietę i wyrwali zwycięstwo 25:22.
PlusLiga. Skra Bełchatów rozbita w Rzeszowie. Rywale gonią w tabeli
Rozpędzeni siatkarze trenera Massimo Bottiego nie zatrzymywali się na początku czwartej partii. Cały czas regularnie punkty zdobywał Cebulj, po kolejnym asie serwisowym Butryna było już 7:3 dla gospodarzy. Słoweniec nie chciał być gorszy w polu zagrywki i podwyższył wynik na 10:4.
W szczytowym momencie różnica sięgnęła siedmiu punktów. Goście jeszcze potrafili ją zmniejszyć o ponad połowę, ale tylko na moment - Asseco Resovii już nie doścignęli. I to kibice z Podkarpacia, którzy niemal wypełnili halę, mogli świętować zwycięstwo swojej drużyny 25:14. Statuetkę dla MVP odebrał znakomity tego dnia Cebulj.
Komplet punktów winduje rzeszowian na czwarte miejsce w tabeli PlusLigi, zaledwie punkt za plecami PGE GiEK Skry. Z Asseco Resovią bełchatowianie nie wygrali w PlusLidze od trzech lat.
Asseco Resovia Rzeszów: Butryn, Demyanenko, Cebulj, Janusz, Poręba, Szalpuk - Shoji (libero) oraz Zatorski
PGE GiEK Skra Bełchatów: Żakieta, Lemański, Chitigoi, Łomacz, Szalacha, Pothron - Szymura (libero) oraz El Graoui, Kubicki, Krzysiek, Szymendera, Kędzierski (libero), M. Nowak












