Siatkarski nokaut w PlusLidze, zabrakło punktu. Przedwczesny koniec sezonu
Długo zapowiadało się na to, że Energa Trefl Gdańsk w tym sezonie wróci do walki w czołowej ósemce PlusLigi. Te nadzieje przekreśliły trzy porażki w czterech ostatnich kolejkach rozgrywek. To dlatego podopieczni trenera Mariusza Sordyla przedwcześnie kończą sezon. O choć minimalną poprawę nastrojów postarali się w Elblągu, gdzie w ostatnim meczu sezonu zasadniczego zmierzyli się z Barkomem Każany Lwów. Ostatecznie do gry w fazie play-off Gdańszczanom zabrakło zaledwie punktu.

Do ostatniego spotkania sezonu obie drużyny przystępowały w odmiennych nastrojach. Barkom Każany Lwów cel na ten sezon zrealizował i utrzymał się w PlusLidze. Energa Trefl Gdańsk niemal przez całe rozgrywki był w czołowej ósemce, ale na finiszu rundy zasadniczej z niej wypadł. I ostatecznie przegrał rywalizację z PGE GiEK Skrą Bełchatów, JSW Jastrzębskim Węglem i ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle. Zespół z Trójmiasta kończy na dziewiątej pozycji, co po przebiegu tego sezonu można uznać za rozczarowanie.
Miejsca obu drużyn przed ostatnim spotkaniem były już ustalone. Mimo że wielkiej stawki nie było, obaj trenerzy wystawili na pierwszego seta mocne składy. A właściwie najmocniejsze, na jakie mogli sobie pozwolić. Po stronie Barkomu straty były bowiem spore - od pewnego czasu nie grają kontuzjowani Mousse Gueye i Ilja Kowaliow, a w poniedziałek na boisku nie było też libero Jarosława Pampuszki.
Osłabiony zespół z Ukrainy i równa drużyna z Gdańska. Szybkie dwa sety
W pierwszym secie lepiej wypadli goście, którzy takich problemów kadrowych nie mieli. Na dobrym poziomie ponownie grał Tobias Brand, jeden z najlepszych przyjmujących PlusLigi tego sezonu. Przed końcówką Energa Trefl miał pięć punktów przewagi - prowadził 20:15, bo przy siatce, po dobrych zagrywkach Josepha Worsleya, przytomnie zachowywał się Alaksiej Nasewicz.
Siatkarze ukraińskiej drużyny jeszcze zmniejszyli straty do dwóch punktów, ale rywali już nie dopadli. Seta wygranego przez Trefl 25:21 zakończył szczelny blok.
W drugiej partii szybko trzy punkty zdobył Brand i goście objęli prowadzenie 10:7. Po chwili jednak Lwowianie doprowadzili do remisu. Wkrótce jednak Energa Trefl znów wypracował sobie trzypunktową przewagę - pomogły w tym trzy punktowe bloki.
W końcówce Nasewicz popisał się asem serwisowym i Barkom nie miał już szans się podnieść. Nie wystarczyło sześć punktów Wasyla Tupczija i pięć Lorenzo Pope'a - polski zespół wygrał 25:20.
PlusLiga. Gładkie zwycięstwo Energa Trefla Gdańsk. Tylko na poprawę nastrojów
Trzeci set miał podobny przebieg. Znów Gdańszczanie budowali swoją przewagę, co trener Barkomu Ugis Krastins próbował przerwać. Po asie serwisowym Branda Energa Trefl wygrywał już jednak 12:7.
I reszta seta, a zarazem meczu, była już rozgrywana pod dyktando przyjezdnych. Cały czas napędzały ich mocne zagrywki, w tym wprowadzony z rezerwy Rafał Sobański. Gdańszczanie wygrali 25:16, cały mecz 3:0, a statuetkę dla MVP odebrał ich rozgrywający Worsley.
Dla obu drużyn poniedziałkowe spotkanie było ostatnim w tym sezonie. Energa Trefl Gdańsk kończy na dziewiątym miejscu, a Barkom Każany Lwówna jedenastym. W piątek rozpocznie się rywalizacja w fazie play-off z udziałem ośmiu najlepszych drużyn.













