Siatkarski hit nie zawiódł. Cios, a potem zapaść. Winiarski interweniował
To miała być szansa na rehabilitację dla siatkarzy z Zawiercia po niespodziewanie wysokiej porażce na inaugurację sezonu. Drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego, jeden z głównych kandydatów do złotego medalu PlusLigi, wykorzystała okazję, wygrywając na trudnym terenie. I to mimo prawdziwej zapaści w drugim secie, gdy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle potrafiła kompletnie zdominować wicemistrzów Polski.

Trener Michał Winiarski nie zdecydował się na zmiany w podstawowym składzie Aluron CMC Warty Zawiercie. W środę postawił na tę samą szóstkę, która na otwarcie sezonu niespodziewanie przegrała 0:3 z PGE Projektem Warszawa, w dodatku na własnym boisku. Nie było w niej kontuzjowanego środkowego Jurija Gladyra, który nadal nie jest w pełni sił po urazie sprzed startu sezonu.
ZAKSA pierwszy mecz w nowych rozgrywkach również przegrała, ale porażka 2:3 z Bogdanką LUK Lublin nie została źle odebrana w Kędzierzynie-Koźlu. A środowy hit ZAKSA rozpoczęła od asa serwisowego Igora Grobelnego. Mimo niezłego startu to trener gospodarzy Andrea Giani jako pierwszy poprosił jednak o przerwę, bo jego zespół przegrywał 9:11.
Zawiercianie uciekli z czasem na trzy punkty, ale ZAKSA doprowadziła do remisu 16:16, kiedy blokiem popisał się Karol Urbanowicz. Mimo kapitalnej dyspozycji Grobelnego, który zdobył w pierwszej partii osiem punktów, kędzierzynianie przegrali 22:25.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdominowała zawiercian w drugim secie. A potem kolejny zwrot
Po stronie gości równo i skutecznie grali Bartosz Kwolek oraz Bartłomiej Bołądź. Atakujący rozgrywał dopiero drugie oficjalne spotkanie w Warcie, ale już w pierwszym meczu był jednym z niewielu jasnych punktów drużyny. Na początku drugiej partii meczu w Kędzierzynie-Koźlu zawiercianie mieli jednak problemy z atakiem i przegrywali aż 1:7.
ZAKSA zaczęła dominować w bloku i była w stanie powiększyć przewagę do ośmiu, a potem nawet 11 punktów. Pojawił się jednak problem: kędzierzynianie stracili Quinna Isaacsona. Rozgrywający doznał kontuzji po pechowym zderzeniu ze słupkiem sędziowskim i musiał go zastąpić Marcin Krawiecki. A po chwili kapitalną serią czterech asów serwisowych popisał się Mateusz Bieniek i różnica mocno się zmniejszyła. Mimo wszystko gospodarze nie dali się dogonić i wygrali 25:20.
Winiarski w końcówce drugiego seta dał szansę kilku rezerwowym, ale na trzecią partię wrócił do najmocniejszego zestawienia. I choć ZAKSA szybko uciekła na trzy punkty, równie szybko wynik się wyrównał. Z czasem to goście wypracowali sobie przewagę, w końcu zdobywając pierwszy w tym meczu punkt blokiem.
Na boisku w ramach podwójnej zmiany pojawił się Isaacson, który szybko doszedł do siebie po urazie. Straty ZAKSA odrobiła jednak przede wszystkim dzięki kapitalnym zagrywkom Grobelnego. A potem prowadziła nawet 21:19. Tyle że końcówkę lepiej rozegrali goście. Potrzebna była gra na przewagi, ale to drużyna Winiarskiego wygrała 26:24 po obronie, a potem skutecznym ataku Aarona Russella.
PlusLiga. Michał Winiarski znalazł sposób na ZAKS-ę, Bartosz Kwolek liderem
Zawiercianie poszli za ciosem. Wygrali cztery pierwsze akcje czwartego seta przy zagrywkach Bartosza Kwolka. Po drugiej stronie liderem w ataku po raz kolejny był Kamil Rychlicki, który już w debiucie w PlusLidze zdobył 27 punktów, ale i jego goście w końcu zablokowali.
Warta prowadziła już 11:5. Na boisko na dobre wrócił w końcu Isaacson. Obraz gry się jednak nie zmienił. Liderem gości był Kwolek, zawiercianie pewnie kroczyli w stronę zwycięstwa. W końcówce zrobiło się jednak nerwowo i niemal stracili przewagę. Winiarski musiał jeszcze interweniować i poprosił o dwie przerwy, ale to jego zespół wygrał 25:23 i zakończył mecz. Nagroda dla MVP spotkania trafiła do Kwolka.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Rychlicki, Jakubiszak, Grobelny, Isaacson, Urbanowicz, Szymura - Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki, Szymański
Aluron CMC Warta Zawiercie: Bołądź, Bieniek, Kwolek, Tavares, Zniszczoł, Russell - Popiwczak (libero) oraz Markiewicz, Czerwiński, Ensing, Łaba












