Sensacja w PlusLidze. Najpierw nokaut 25:12, a potem taki zwrot
Byli skazywani na spadek, a powiększają swoją przewagę nad strefą spadkową. Siatkarze InPost ChKS Chełm właśnie sprawili kolejną niespodziankę, o ile nie sensację. Tym razem na boisku PGE GiEK Skry Bełchatów. Rewelacja początku sezonu, z Grzegorzem Łomaczem czy Alanem Souzą w składzie, rozbiła beniaminka w pierwszym secie. Potem było jednak znacznie gorzej i jeszcze w tej kolejce Bełchatowianie mogą wypaść z czołowej ósemki.

Cztery porażki z rzędu zepchnęły PGE GiEK Skrę Bełchatów na skraj czołowej ósemki siatkarskiej PlusLigi. Rewelacja początku sezonu w tym roku jeszcze nie wygrała, a w tabeli coraz bliżej jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, dobrze radzi sobie też Ślepsk Malow Suwałki.
Nie mogło być lepszej odpowiedzi na taki stan rzeczy niż taki set, jaki Bełchatowianie rozegrali na otwarcie meczu z InPost ChKS Chełm. Prowadzili w tej partii od początku do końca.
Skra Bełchatów gromi 25:12. Tego, co stało się potem, nikt się nie spodziewał
PGE GiEK Skra zupełnie zdominowała rywali. W ofensywie dobrze spisał się Alan Souza, który dopiero wchodzi w sezon po długiej rehabilitacji. Największym atutem gospodarzy był jednak szczelny blok.
Odbijali się od niego kolejni zawodnicy z Chełma - Amirhossein Esfandiar i Paweł Rusin nawet po dwa razy. Ostatecznie Bełchatowianie zanotowali aż siedem punktowych bloków i rozbili rywali 25:12.
Druga partia to już jednak zupełnie inna historia. Przede wszystkim goście nie dali Bełchatowianom uciec. Skra prowadziła 10:8, ale po chwili był remis 12:12. A kiedy w kontrataku dobrze spisał się Łukasz Swodczyk, Chełmianie objęli prowadzenie 14:13.
Gospodarze na nowo wyszli na czoło po asie serwisowym Bartłomieja Lemańskiego. To zagrywki Chełmian okazały się jednak kluczowe. Łącznie przyniosły beniaminkowi w tym secie cztery punkty i poprowadziły do wygranej 25:22.
PlusLiga. Beniaminek jeszcze raz zaskakuje. Niespodziewany scenariusz się powtarza
Po chwili kibice w Bełchatowie mogli przecierać oczy ze zdumienia. Drużyna, która jeszcze godzinę wcześniej rozbijała rywali, zaczęła stanowić tło dla beniaminka. Chełmianie od razu, przy zagrywkach Mariusza Marcyniaka, objęli prowadzenie 6:1.
I utrzymywali się na nim przez całą partię. Bełchatowianie z czasem nieco poprawili grę, ale cały czas problemy ze skutecznością mieli jej skrzydłowi. Goście prowadzili 24:21, ale wyciągnęli rękę do Bełchatowian. Kiedy Skra zatrzymała blokiem Esfandiara, doprowadziła do gry na przewagi. W niej jednak ostatecznie Irańczyk zrobił swoje i to InPost ChKS wygrał 26:24.
Było więc coraz bliżej scenariusza z poprzedniego meczu Chełmian. Cztery dni wcześniej w Częstochowie po przegranym pierwszym secie wygrali trzy kolejne i zgarnęli komplet punktów.
Na czwartą partię Skra wyszła z jedną zmianą - na przyjęciu zameldował się Kamil Szymendera. To po jego autowym ataku gospodarze przegrywali jednak 6:9. A potem przewaga Chełmian jeszcze rosła.
Bełchatowianie popełniali sporo błędów, z których nie potrafili się już wydobyć. ChKS wygrał 25:23. Beniaminek skazywany przed początkiem sezonu na spadek zanotował więc już szóste zwycięstwo w PlusLidze.
PGE GiEK Skra Bełchatów: Alan, Lemański, El Graoui, Łomacz, Szalacha, Pothron - Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), Żakieta, Kubicki, Wiśniewski, Szymendera
InPost ChKS Chełm: Kapica, Swodczyk, Rusin, Blankenau, Marcyniak, Esfandiar - Sonae (libero) oraz Fasteland, Gruszczyński (libero), Piotrowski, Jacznik, Goss














