Sensacja w ćwierćfinale PlusLigi. Winiarski interweniował, wszystko rozstrzygnął challenge
Najlepsza drużyna fazy zasadniczej PlusLigi miała zaskakujące problemy na starcie ćwierćfinałów PlusLigi. Do Sosnowca, gdzie Warta podejmuje rywali w tej fazie sezonu, przyjechała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Po dwóch świetnych setach drużyny trenera Michała Winiarskiego do głosu doszli goście, niespodziewanie doprowadzając do tie-breaka. A w nim wszystko rozstrzygnął challenge, który przesądził o sensacyjnym zakończeniu spotkania.

W trzech pierwszych parach ćwierćfinałowych PlusLigi zdecydowanie zwyciężali faworyci. Wyżej sklasyfikowane zespoły nie oddały rywalom nawet seta - najbliżej sprawienia choć minimalnej niespodzianki była dotąd PGE GiEK Skra Bełchatów, ale i ona nie urwała nawet seta mistrzom Polski z Lublina.
Czy można było więc spodziewać się niespodzianki w meczu Aluron CMC Warty Zawiercie? Drużyna Michała Winiarskiego była niepokonana od dziewięciu spotkań, wygrała fazę zasadniczą PlusLigi, a kilka dni wcześniej rozbiła w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Cucine Lube Civitanova.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle próbowała zaskoczyć faworyta. Po interwencji Michała Winiarskiego wszystko się zmieniło
W dodatku Zawiercianie mierzyli się z teoretycznie najsłabszym z ćwierćfinalistów, ósmą po fazie zasadniczej ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle. Dziewięciokrotni mistrzowie Polski szansę gry o medale zapewnili sobie w ostatniej chwili, urywając dwa sety właśnie Warcie. Zawiercianie i tak jednak wygrali po tie-breaku, a przecież kończyli mecz wybitnie rezerwowym składem.
ZAKSA w Sosnowcu naskoczyła jednak na faworytów. Pierwsze minuty meczu to koncert Kędzierzynian. Objęli prowadzenie 7:2 i Winiarski musiał przerwać grę. Po jego przemowie gospodarze zaczęli odrabiać straty. Sygnał do tego zagrywkami dał rozgrywający Miguel Tavares, do remisu 9:9 doprowadził Bartosz Kwolek. Ten sam zawodnik po kilku minutach dał Warcie dwa punkty przewagi.
I druga część seta należała do Zawiercian. Oprócz Kwolka sporo do dorobku punktowego Warty dorzucił atakujący Bartłomiej Bołądź. Wicemistrzowie Polski wygrali 25:22.
Początek drugiego seta był wyrównany. Co prawda Zawiercianie na chwilę odskoczyli na dwa punkty, ale ZAKSA szybko skontrowała. Po akcji zakończonej przez Bołądzia Warta znów prowadziła 14:12, ale trzy kolejne wymiany przegrała.
Zawiercianie popełnili w tym secie łącznie 11 błędów. W decydujących momentach nie dali sobie jednak rady Kędzierzynianie. W trudnych sytuacjach najpierw rezerwowy Rafał Szymura dał się zablokować, potem zaatakował w aut. Po chwili Warta zeszła z boiska z wygraną 25:22.
PlusLiga. Aluron CMC Warta Zawiercie nagle się zatrzymała. Koncert asów serwisowych gości
Po stronie gospodarzy bardzo dobrze spisywał się libero Jakub Popiwczak, który imponował obronami. Na początku trzeciej partii Zawiercianie musieli jednak odrabiać straty, po nieudanym ataku Bołądzia przegrywali 4:6. Co prawda atakujący udanymi akcjami doprowadził do remisu 10:10, ale goście po świetnych zagraniach Jakuba Szymańskiego znów wygrywali nieco wyżej - 13:10.
Ta trzypunktowa przewaga ZAKS-y się utrzymywała, a po autowym ataku Aarona Russella nawet wzrosła. Winiarski przerwał grę przy wyniku 14:18, ale potem Kędzierzynianie zablokowali jeszcze Bołądzia, zagrywką punkt zdobył Kamil Rychlicki. Różnica wzrosła, a wygraną ZAKS-y 25:18 przypieczętowała seria asów Szymańskiego.
Zagrywki napędzały gości także na początku czwartego seta - tym razem za sprawą Karola Urbanowicza. Szybko odskoczyli na cztery punkty i Winiarski w czasie kolejnej przerwy apelował do zawodników, by podjęli większe ryzyko. Ale to Kędzierzynianie jeszcze powiększyli przewagę, prowadzili już 11:4.
Winiarski zdecydował się na głębokie zmiany, boisko opuścili m.in. Russell i Mateusz Bieniek. I przemeblowany skład zmniejszył straty do trzech punktów. ZAKSA się jednak nie zatrzymała. Łącznie jej siatkarze zanotowali pięć asów serwisowych i wygrali 25:20.
Niespodziewane losy meczu w Sosnowcu. Tie-break w ćwierćfinale PlusLigi
Nieoczekiwanie Kędzierzynianie doprowadzili więc do tie-breaka. I objęli w nim prowadzenie 4:2, kiedy nieczysto piłkę uderzył Jurij Gladyr i ta wylądowała na aucie. Trzy kolejne akcje wygrali jednak gospodarze, asem serwisowym popisał się Kwolek.
Na boisku buzowały emocje. Warta odskoczyła na dwa punkty, ale rywale błyskawicznie odpowiedzieli. Prowadzenie 11:9 dał gospodarzom szczelny blok przy ataku Rychlickiego. Grę w tym emocjonującym momencie trzeba było przerwać, bo na trybunach interweniowali ratownicy, którzy udzielali pomocy jednemu z kibiców. W hali zapadła cisza, ale na szczęście sytuację udało się opanować.
Siatkarze dokończyli spotkanie, a emocje nie ustały. ZAKSA dzięki Rychlickiemu doprowadziła do remisu 12:12. Piłkę meczową Zawiercianom dał jednak szczelny blok. Ale tie-breaka i tak rozstrzygnęła dopiero długa gra na przewagi. W niej Warta zmarnowała kilka szans, aż w końcu piłki meczowe miała także ZAKSA. I to Kędzierzynianie wygrali 22:20 - o ich zwycięstwie przesądził as serwisowy Szymańskiego, który sędziowie dojrzeli po challenge'u.
ZAKSA do następnego meczu ma ponad tydzień. Drugie spotkanie ćwierćfinałowe zaplanowano na 6 kwietnia, tylko zwycięstwo Zawiercian przedłuży rywalizację. Aluron CMC Warta zagra wcześniej, bo już w czwartek w Sosnowcu, z Cucine Lube Civitanova w rewanżowym meczu w Lidze Mistrzów.
Aluron CMC Warta Zawiercie: Bołądź, Bieniek, Kwolek, Tavares, Gladyr, Russell - Popiwczak (libero) oraz Ensing, Nowosielski, Czerwiński, Zniszczoł
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Rychlicki, Jakubiszak, Szymański, Isaacson, Urbanowicz, Grobelny - Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki, Szymura, Fijałek (libero)














