Sceny pod siatką, 35:33. Sześć zmarnowanych szans, pokerowa zagrywka legendy polskiej kadry
Niespodziewany przebieg spotkania w Kędzierzynie-Koźlu. Walcząca o miejsce w strefie play-off ZAKSA w pierwszym secie rozbiła Indykpol AZS Olsztyn, rewelację tego sezonu PlusLigi. Potem miała aż sześć piłek setowych, które mogły jej przynieść prowadzenie 2:0 i co najmniej punkt do tabeli. Tymczasem wszystko zmieniło pokerowe zagranie Daniela Plińskiego, trenera gości, i to jego drużyna robi skok w ligowej tabeli. Wcześniej nie obyło się jednak bez sporych nerwów.

Obie drużyny przed meczem dzieliło siedem punktów w ligowej tabeli i przyświecały im inne cele. Indykpol AZS Olsztyn walczy o miejsce w czołowej czwórce i rozstawienie przed fazą play-off.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle była na ósmym miejscu, ale musi oglądać się za siebie i walczyć o miejsce w grze o medale. Za nią jest PGE GiEK Skra Bełchatów, która rozegrała do tego weekendu o dwa spotkania mniej.
Kapitalny początek ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. A potem zmarnowana szansa
Do składu Kędzierzynian wrócił w końcu w pełnym wymiarze podstawowy rozgrywający Quinn Isaacson, ale za to wypadł chory środkowy Szymon Jakubiszak, a w rezerwie rozpoczął cierpiący przez problemy z plecami przyjmujący Rafał Szymura. Mimo to ZAKSA rozpoczęła piątkowe spotkanie dobrze, po udanej akcji Kamila Rychlickiego prowadziła 8:4.
Przewagę powiększył jeszcze zastępujący Jakubiszaka Konrad Stajer, który popisał się świetną zagrywką. To był zresztą mocny element gospodarzy przez całą partię - łącznie zdobyli nią cztery punkty, z czego dwa Igor Grobelny. Rychlicki pewnie atakował, a Olsztynianie popełnili w ofensywie aż pięć błędów. ZAKSA wygrała wysoko, bo aż 25:16.
A przecież Indykpol AZS mógł już w piątek liczyć na Moritza Karlitzka. Niemiec jest liderem rewelacji tego sezonu PlusLigi, ale w ostatnim, przegranym 0:3 meczu z PGE Projektem Warszawa nie mógł zagrać z powodu problemów ze zdrowiem.
W drugim secie w Kędzierzynie-Koźlu jego drużyna prowadziła już bardziej wyrównaną walkę z ZAKS-ą. Tyle że kiedy gospodarze wykorzystali kontratak, minimalnie odskoczyli przy wyniku 10:8. Indykpol AZS doprowadził do remisu 13:13, ale kolejne trzy akcje przerwał i jego trener Daniel Pliński poprosił o przerwę.
Po paru minutach wicemistrz świata z 2006 r. ściągnął z boiska Karlitzka, potem zdecydował się na kolejne zmiany. ZAKSA prowadziła już 24:20, ale nie wykorzystała szansy. Łącznie miała sześć piłek setowych, a skończyło się porażką 28:30.
PlusLiga. Odważna decyzja legendy polskiej siatkówki. I skok na podium
I obraz gry się wyraźnie zmienił. Już na początku drugiej partii goście dwa razy zablokowali ataki Rychlickiego i uciekli na trzy punkty. Po ich stronie pozostało aż czterech rezerwowych, w tym kanadyjski atakujący z polskimi korzeniami Arthur Szwarc. W połowie seta Olsztynianie prowadzili 13:9.
Pokerowe zagranie Plińskiego przyniosło zaskakujące efekty. Trener ZAKS-y Andrea Giani wezwał w końcu na boisko nawet Szymurę, ale i on nie mógł odmienić losów seta. Indykpol AZS wygrał 25:22.
Dużą siłą Olsztynian był Szwarc, który atakował ze skutecznością 67 procent. W drużynie gospodarzy na czwartego seta pozostał Szymura, ale ZAKSA musiała odrabiać straty - przegrywała 5:8.
Indykpol AZS pilnował prowadzenia, ale go nie utrzymał. Gospodarze dopadli rywali przy wyniku 21:21, po chwili nawet objęli prowadzenie. ZAKSA miała piłki setowe, ale sytuację odwrócił as serwisowy Pawła Halaby.
Olsztynianie już cieszyli się z wygranej 28:26, ale po challenge'u sędziowie dopatrzyli się dotknięcia siatki. Pliński i jego siatkarze protestowali, skończyło się żółtą kartką, ale mecz był kontynuowany. Oba zespoły mogły zakończyć partię, ostatecznie goście dopięli swego i wygrali - ale dopiero 35:33!
Komplet punktów co najmniej do soboty winduje Indykpol AZS Olsztyn na podium tabeli PlusLigi. ZAKSA pozostaje na ósmym miejscu, ma dwa punkty zapasu nad PGE GiEK Skrą.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Rychlicki, Stajer, Grobelny, Isaacson, Urbanowicz, Szymański - Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki, Szymura, Zych
Indykpol AZS Olsztyn: Hadrava, Cieślik, Halaba, Tille, Majchrzak, Karlitzek - Ciunajtis (libero) oraz Szwarc, Kozub, Borkowski, Siwczyk














