Rywale już raz zaskoczyli mistrzów Polski. Wszystkie oczy na Wilfredo Leona
Rywalizacja z Ligi Mistrzów przenosi się na PlusLigę. Rosnący ostatnio w siłę PGE Projekt Warszawa znów zmierzy się z Bogdanką LUK Lublin. W ćwierćfinałach LM siatkarze ze stolicy triumfowali m.in. dzięki temu, że potrafili ograniczyć możliwości Wilfredo Leona. - Liczę na dobre mecze Wilfredo. Nie ukrywam, że ta drużyna potrzebuje jego bardzo dobrej dyspozycji, bo on ciągnie nas w górę - przyznaje Mateusz Malinowski, atakujący Lublinian. Pierwszy mecz półfinałowy obu drużyn już dziś o godz. 20, transmisja w Polsacie Sport.

Przed rokiem awans Bogdanki LUK Lublin do finału PlusLigi można było uznać za niespodziankę. Zespół wzmocniony Wilfredo Leonem co prawda błyskawicznie doskoczył do czołówki, ale atakował z czwartego miejsca i w półfinale musiał poradzić sobie z obrońcą tytułu z JSW Jastrzębskiego Węgla.
W decydujących meczach na najwyższy poziom wskoczyli jednak m.in. atakujący Kewin Sasak czy przyjmujący Mikołaj Sawicki, który błyszczał zwłaszcza w rywalizacji o złoto z Aluron CMC Wartą Zawiercie. I niespodziewane mistrzostwo Polski, pierwsze w historii, powędrowało do Lublina.
Dziś Sasak i Sawicki wracają do dyspozycji po przerwie - pierwszy długo pauzował przez kontuzję, drugi był zawieszony za doping, aż okazało się, że błąd popełniło laboratorium badające jego próbkę. Tym razem w półfinałach Leon, lider drużyny, będzie więc musiał najpewniej liczyć na pomoc innych siatkarzy.
PGE Projekt Warszawa znalazł sposób na Wilfredo Leona. A w Lublinie mocno na niego liczą
Sam urodzony na Kubie siatkarz ma jednak za co rewanżować się Warszawianom. W niedawnych ćwierćfinałach Ligi Mistrzów siatkarze PGE Projektu skutecznie potrafili ograniczyć ogromne ofensywne możliwości Leona. W pierwszym spotkaniu posłali w niego aż 54 zagrywki, w dwóch setach rewanżowej rywalizacji 24.
Projekt potrafił zniwelować naszą fizyczność i mocno męczyli Wilfredo w przyjęciu. A on był po delikatnym urazie i nie miał ciągłości treningu
Atakujący mistrzów Polski wskoczył do składu w miejsce Sasaka i nie zawodzi, choć sam w trakcie sezonu też miał spore problemy. Był jednym z bohaterów ćwierćfinałów z PGE GiEK Skrą Bełchatów. I choć dobrze spisują się także lubelscy środkowi, sporo przebłysków wielkiego potencjału ma Hilir Henno, a grą mądrze zarządza Marcin Komenda, oczy lubelskich kibiców - ale i siatkarzy - znów będą zwrócone przede wszystkim na Leona.
- Teraz miał czas potrenować, dostosować się do tego, co Projekt prezentował. Liczę na dobre mecze Wilfredo. Jako nasz lider będzie w stanie pociągnąć drużynę, jak to zazwyczaj bywało. Nie ukrywam, że ta drużyna potrzebuje jego bardzo dobrej dyspozycji, bo on ciągnie nas w górę i daje handicap, z którym jesteśmy w stanie przełamywać rywali. Ale Warszawa to niebezpieczny przeciwnik, jest teraz w znakomitej formie - ocenia Malinowski.
Drużyna z Warszawy czeka na trofeum. Bogdanka LUK Lublin broni tytułu
PGE Projekt w rywalizacji z Bogdanką LUK w LM rzeczywiście zaimponował. W ćwierćfinałach PlusLigi dał się jednak zaskoczyć JSW Jastrzębskiemu Węglowi i musiał przebijać się do strefy medalowej przez trzy spotkania - mistrzowie Polski zakończyli rywalizację już po dwóch, mieli więc nieco więcej czasu na odpoczynek.
Trzeci mecz z Jastrzębianami PGE Projekt rozegrał jednak koncertowo. Formą w ostatnich spotkaniach imponuje zwłaszcza Bartosz Bednorz. Mistrz Europy z 2023 r. w ostatnich latach grał w ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovii Rzeszów, wcześniej także w Chinach oraz Zenicie Kazań z Rosji, ale nigdzie nie zdobył mistrzostwa. Ostatnie - i jedyne w jego seniorskiej karierze - to rok 2018 i triumf ze Skrą Bełchatów.
PGE Projekt mistrzostwa nie zdobył jeszcze nigdy, ale z Bednorzem w składzie już osiągnął historyczny wynik. Drużyna pod batutą trenera Kamila Nalepki wskoczyła na właściwe tory, zdrowy i w coraz lepszej formie jest Jakub Kochanowski, świetny sezon rozgrywa Damian Wojtaszek. W decydującą fazę sezonu PGE Projekt wchodzi niemal bez problemów, bo nawet słabą dyspozycję Linusa Webera udało się przykryć wybuchem formy Bartosza Gomułki.
- Warszawa jest trochę niedoszacowana, a ja jestem rozczarowany tym, że ta drużyna tak długo nie zdobyła czegoś bardzo poważnego. To jeden z zespołów, które najdłużej grają w bardzo zbliżonym składzie, z bardzo ciekawymi zawodnikami. Warszawa musi coś zdobyć. Inaczej ta drużyna pójdzie w niepamięć, nie zmieni tego jakiś brązowy czy srebrny medal - ocenia w rozmowie z Interia Sport Wojciech Drzyzga, były siatkarz i trener, dziś ekspert Polsatu Sport.
PlusLiga. Dwa kroki do finału. Pierwszy w Warszawie
Na razie jednak na drodze PGE Projektu stoi obrońca tytułu. Drużyna o odmiennej charakterystyce, ale w końcówce sezonu coraz mocniejsza kadrowo. Ale też pełna respektu dla rywali ze stolicy.
- Trzeba pamiętać, że Warszawianie mają o osiem procent lepsze przyjęcie niż reszta ligi. To może frustrować, bo nawet przy najlepszej zagrywce rywali Warszwa może być w stanie zagrać pierwsze tempo. Ale mamy czym odpowiedzieć, wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić i się zrewanżować. I walczyć bardziej niż w Lidze Mistrzów - przekonuje Malinowski.
Pierwszy półfinał PGE Projekt - Bogdanka LUK dziś o godz. 20. Transmisja w Polsat Sport 1 i Polsat Sport Extra. Drugi mecz w sobotę, ewentualny trzeci w środę 22 kwietnia - rywalizacja o finał toczy się do dwóch wygranych. W drugiej parze półfinałowej 1:0 prowadzi Aluron CMC Warta Zawiercie.














