Reklama

Reklama

Rozczarowanie i ulga w Bełchatowie po piątym miejscu Skry

Siatkarze PGE Skry Bełchatów zwycięstwem nad AZS Politechniką Warszawską 3:2 w poniedziałkowy wieczór zakończyli sezon wywalczeniem piątego miejsca w ligowych rozgrywkach. Mariusz Wlazły przyznał, że po ostatniej piłce poczuł radość i zarazem wielką ulgę.

Lokata tuż za czołową czwórką daje drużynie prowadzonej przez Jacka Nawrockiego możliwość występu na arenie europejskiej w kolejnej edycji zmagań o Puchar Challenge.

- Fajnie, że udało się wywalczyć tę piątą pozycję. Można powiedzieć, że jest ona trochę na otarcie łez. Z drugiej strony po ostatniej akcji była wielka ulga, że ten sezon, w którym delikatnie mówiąc mieliśmy pod górkę, już dobiegł końca - powiedział Wlazły.

Szybko zakończona przygoda ze Skrą pozyskanego w lecie Kubańczyka Yosleydera Cali (w listopadzie rozwiązano z nim umowę za porozumieniem stron) przyczyniła się do tego, że kapitan bełchatowskiej ekipy - będąc nominalnym atakującym - występował niemal cały czas na przyjęciu.

Reklama

- Zbiegło się tutaj kilka rzeczy. Była to niewdzięczna rola, ale takie jest życie. Nie chcę oceniać decyzji o przestawieniu mnie. Nie określiłbym jej błędem, bo to za duże słowo, ale w kolejnych rozgrywkach nie chcę być przyjmującym, bo nie jest to pozycja dla mnie. Gra na ataku jest tym, co robiłem przez całe życie i tam czuję się najswobodniej - podkreślił 29-letni siatkarz.

Inni zawodnicy Skry, która w latach 2005-11 dominowała na krajowych parkietach, także nie ukrywają zawodu związanego z brakiem sukcesów w PlusLidze, Pucharze Polski i Lidze Mistrzów.

- Zapewnienie udziału w europejskich pucharach to taka radość przez łzy, bowiem wiemy, że nikogo to tak naprawdę nie pociesza. Klub zawsze będzie miał najwyższe cele i pod tym względem nasz występ był poniżej oczekiwań. Nie mnie jednak to oceniać. Teraz przyjdzie czas podsumowań i na pewno włodarze, sponsorzy i eksperci będą nas w pewien sposób rozliczać - zaznaczył Paweł Zatorski.

Większe zadowolenie z występów w ostatnich miesiącach prezentował z kolei Aleksandar Atanasijevic.

- W pierwszej części sezonu zajęliśmy trzecie miejsce w klubowych mistrzostwach świata, co jest prestiżowym osiągnięciem. Wiem, że nie zdobyliśmy mistrzostwa kraju i nie będzie nas na podium ligowej rywalizacji, ale dla mnie to piąte miejsce jest jak medal. Zemścił się na nas fakt, że w fazie zasadniczej straciliśmy zbyt wiele punktów. Gdybyśmy do play off przystępowali z czwartej, a nie piątej pozycji, to moim zdaniem bylibyśmy teraz w finale - powiedział serbski atakujący.

Z walką o podium podopieczni Nawrockiego pożegnali się po przegraniu zaciętego ćwierćfinału z broniącą tytułu Asseco Resovią. W pojedynku dwóch najlepszych drużyn ubiegłego sezonu rozegrano pięć spotkań, z których trzy rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku.

- Wszyscy mówią o naszej wielkiej porażce, a dwie piłki dzieliły nas od gry o medale. Sport bywa czasem brutalny. Wszyscy dostaliśmy kolejną lekcję w życiu i teraz najważniejsze, aby wyciągnąć z niej wnioski - zwrócił uwagę Michał Winiarski.

W starciu ze stołecznymi akademikami, którego stawką było piąte miejsce, Skra wygrała w trzech spotkaniach, ale dwa z nich zakończyły się w piątym secie. Kibice i siatkarze zapamiętają na długo zwłaszcza drugą partię ostatniego pojedynku, w której bełchatowianie prowadzili 23:19, ale przegrali kolejne sześć akcji.

- Powinniśmy spokojnie dowieść tę przewagę. Taka sytuacja powtórzyła się kolejny już raz w ostatnich miesiącach. Wyłączając pierwszą odsłonę, to sami zapewniliśmy sobie tego dnia pięciosetowy bój. Pozostawiłbym to spotkanie bez komentarza. Każdy wynik ma swoją historię. Ogółem wygraliśmy 3-0 i nikt nie będzie pamiętał, jak to wyglądało w poszczególnych meczach, tak samo jak nikt nie będzie wspominał, jak przegraliśmy z Resovią. Ważne, że w końcu trochę odpoczniemy - dodał Winiarski.

Na upragnione wakacje czeka również Zatorski. 22-letni libero, nie wie jeszcze, ile one potrwają w jego przypadku.

- Wszystko zależy od powołań do drużyny narodowej. Nie czuję się pewniakiem. Zaszczytem będzie trenowanie zarówno z pierwszą reprezentacją, jak i kadrą B, która w tym roku ma startować na uniwersjadzie - podkreślił.

Do gry w zespole Serbii szykuje się z kolei Atanasijevic, który w środę uda się do ojczyzny.

- Mam mieć dziesięć dni wolnego, a potem dołączę do kolegów z reprezentacji. Czeka nas duże wyzwanie - najpierw Liga Światowa, a potem próba obrony tytułu mistrza Europy - wyliczał.

21-letniego atakującego czeka także podjęcie decyzji odnośnie dalszej przynależności klubowej. Jak przyznał, dostał kilka ciekawych ofert zarówno od zespołów z innych lig, jak i od przedstawicieli PlusLigi.

- Muszę je spokojnie przeanalizować. Jestem jeszcze młodym zawodnikiem i najważniejsze, abym był w drużynie, w której będę dużo grał i rozwijał się - zaznaczył.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Skra Bełchatów | Mariusz Wlazły | siatkówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje