Rewelacja sezonu pokonana w grze o puchary. Nawet pechowy uraz nie zatrzymał rywali
Dziewięciokrotni mistrzowie Polski pięknie pożegnali się ze swoimi kibicami. W ostatnim w tym sezonie meczu we własnej hali PGE GiEK Skra Bełchatów przegrywała już 0:2, by doprowadzić do tie-breaka. A w nim udało się jej przełamać rywali z Indykpolu AZS Olsztyn i przedłużyć rywalizację o piąte miejsce w siatkarskiej PlusLidze. Stawką jest również prawo gry w europejskich pucharach. Decydujące spotkanie w poniedziałek, transmisja na antenach Polsatu Sport.

Pierwszy mecz obu drużyn był pełen zwrotów akcji i rozstrzygnął go dopiero tie-break, w którym Indykpol AZS Olsztyn wygrał 18:16. Przed drugim spotkaniem, w Bełchatowie, Olsztynianie mieli jednak problem - grać nie mógł Moritz Karlitzek. Niemiec w tym sezonie był liderem drużyny, a tym razem oglądał jej poczynania z boku w stroju libero.
Na przyjęciu zastąpił go Karol Borkowski. W pierwszym secie zdobył cztery punkty, ale tylko dwa atakiem - dwa kolejne dołożył blokiem. Mimo to Olsztynianom szło dobrze, szybko objęli prowadzenie 10:6.
Ich liderem w tym secie był jednak nie przyjmujący, a atakujący. Czech Jan Hadrava w Olsztynie czuje się jak w domu, a w Bełchatowie już w pierwszym secie zdobył dziewięć punktów. I choć PGE GiEK Skra przypuściła jeszcze atak na rywali, w pewnym momencie przegrywała tylko 17:18, to w końcówce Indykpol AZS nie dał się złamać. W decydującej akcji piłkę w obronie podbił Paweł Halaba, atak skończył Hadrava, i goście wygrali 25:22.
Świetne otwarcie Indykpolu AZS Olsztyn. PGE GiEK Skra Bełchatów straciła ważne ogniwo
Bełchatowianie bez względu na końcowy rezultat rozgrywali ostatni mecz we własnej hali w tym sezonie. Podobnie jak w pierwszym meczu, tak i w drugim nie mogli skorzystać z pomocy Alana Souzy, brazylijskiego atakującego, który miał być największą gwiazdą sezonu. A na początku drugiej partii ich położenie jeszcze się skomplikowało.
Już w jednej z pierwszych akcji kontuzji doznał Arkadiusz Żakieta, który zastępował Alana na prawym skrzydle. Polski siatkarz musiał opuścić boisko wspierany na ramionach kolegów. Co gorsza, o powrocie nie było mowy, po kilku minutach Żakieta został odprowadzony do szatni.
W składzie zastąpił go Zouheir El Graoui, a na pozycję atakującego przesunięty został Daniel Chitigoi. Ale rywale się nie zatrzymywali i wykorzystali szansę. Szybko odskoczyli na pięć punktów, nadal świetnie grał Hadrava. A do tego doszło aż pięć punktowych bloków - w tym elemencie błyszczał świeżo powołany do seniorskiej reprezentacji Polski Jakub Majchrzak. Olsztynianie dość gładko wygrali 25:20.
Majchrzak nie był jedynym przyszłym reprezentantem na boisku. Łącznie aż pięciu zawodników z obu drużyn znalazło się na wstępnej liście Nikoli Grbicia na najbliższy sezon reprezentacyjny. W tym gronie byli jeszcze dwaj libero i dwaj środkowi, w tym rozgrywający kapitalny sezon Bartłomiej Lemański.
Olsztynianie szli po zwycięstwo, nagle zwrot akcji. Daniel Chitigoi pomógł gospodarzom
Trzecią partię Olsztynianie znów zaczęli bardzo dobrze, po asie serwisowym Hadravy prowadzili 4:1, potem 10:7. Ale tym razem gospodarze odnaleźli właściwy rytm. Przy zagrywkach Grzegorza Łomacza - wicemistrza olimpijskiego akurat w kadrze Grbicia nie ma - zdobyli aż dziewięć punktów z rzędu. Efektem było prowadzenie Skry 16:10.
W drużynie z Bełchatowa bardzo dobrze funkcjonował w tej partii atak, którym mądrze zarządzał Łomacz - gospodarze skończyli partię z 65-procentową skutecznością w ofensywie. Nie przeszkodziły im nawet trzy punktowe bloki rywali. Szansy nie wypuścili, wygrali 25:18 i przedłużyli spotkanie, a także całą rozgrywaną do dwóch zwycięstw rywalizację.
Czwarta partia w końcu przez dłuższy czas była wyrównana. Ale z czasem Olsztynianie uciekli na trzy punkty, przy stanie 11:8. PGE GiEK Skra odrobiła dwa punkty, ale wyrównać nie potrafiła. A przed końcówką, po złym przyjęciu Chitigoia, przegrywała 16:19.
Rumun zrewanżował się rywalom zagrywką. Po jego dwóch świetnych zagrywkach Skra w końcu doprowadziła do remisu 21:21, a po chwili nawet objęła prowadzenie. W ostatniej akcji w aut zaatakował Hadrava i po wygranej 25:23 gospodarze doprowadzili do tie-breaka.
PlusLiga. Wielkie widowisko w Bełchatowie
W piątej partii coraz mocniej było widać problemy fizyczne Halaby, który po kolejnych atakach upadał na boisko. Bełchatowianie trzymali się lepiej i przy zmianie stron w tym krótkim secie prowadzili 8:6.
Pliński po chwili poprosił o przerwę, a Indykpol AZS doprowadził do remisu 10:10. To było jednak za mało na rozpędzoną Skrę. A kiedy w polu zagrywki znów pojawił się Chitigoi, Bełchatowianie mieli trzy piłki meczowe. Wykorzystali już pierwszą, wygrali 15:11 i cały mecz 3:2. Statuetkę dla MVP otrzymał Chitigoi.
Rywalizację do dwóch zwycięstw zakończy więc dopiero trzecie spotkanie. Jego gospodarzem będzie Indykpol AZS, pierwszy gwizdek w poniedziałek.













