Przyjechał do Polski z Francji i został na siedem lat. Tak dziś mówi o Polsce
Siatkarze Aluron CMC Warty Zawiercie postawili ważny krok w kierunku finału PlusLigi. Drużyna walczy o pierwsze mistrzostwo Polski dla klubu. Złota w kolekcji nie ma też jej rozgrywający Miguel Tavares, mimo że w Polsce gra już od siedmiu lat, gdy zamienił francuskie Rennes na Lubin. - Każdy siatkarz marzy o okazjach do występów w tak wypełnionej hali - mówi w rozmowie z Interia Sport po pokonaniu Asseco Resovii Rzeszów. Wskazuje też, co pomaga Zawiercianom dźwigać się nawet ze sporych opresji.

Damian Gołąb, Interia Sport: Zwycięstwo 3:0 z Asseco Resovią Rzeszów zbliża was do finału PlusLigi. Co zdecydowało o waszym zwycięstwie?
Miguel Tavares, rozgrywający Aluron CMC Warta Zawiercie: To był bardzo trudny mecz. Byliśmy mocno skoncentrowani przez całe spotkanie, również wtedy, kiedy traciliśmy do rywali kilka punktów. Nawet w drugim secie, gdy mieliśmy komfortowe prowadzenie pięcioma punktami, a Rzeszowianie zdołali nas dogonić. Zachowaliśmy stabilność w naszej grze, wszyscy pozostali skupieni na zadaniach, które mieliśmy do wykonania. Jestem zadowolony z formy zespołu.
Zwyciężyliście we wszystkich końcówkach setów. To właśnie dzięki skupieniu? A może sile mentalnej zespołu?
- Byliśmy mocni w końcówkach setów, ale też przez całe spotkanie. W dwóch pierwszych partiach wypracowaliśmy sobie zaliczkę jednego, dwóch punktów i to nam pomogło.
W trzecim secie musieliście jednak odrabiać straty. Resovia miała dwie piłki setowe, a wy wygraliście cztery akcje z rzędu. Co wtedy przeważyło na waszą korzyść?
- Zawsze wierzę, że najważniejsze jest to, że się nie poddajemy. Pokazaliśmy to wiele razy w tym sezonie: potrafimy wracać z trudnych wyników. Po prostu musimy cały czas wierzyć. Dopóki drużyna przeciwna nie zdobędzie 25 punktów, możemy wygrać każdego seta.
Miguel Tavares przyjechał do Polski i został na siedem lat. "Fani są niesamowici"
Jak czujesz się w Sosnowcu? Na półfinał hala się wypełniła, rozegraliście już w niej kilka meczów. Nie jest to jednak obiekt, w którym gracie na co dzień, przez cały sezon.
- Atmosfera była piękna, wszystkie miejsca wyprzedane. Uważam, że każdy siatkarz marzy o okazjach do występów w tak wypełnionej hali, jak ta. W Polsce, gdzie fani są niesamowici. A do tego wysoki poziom siatkówki ze strony obu zespołów. Być tutaj to coś pięknego.
Grasz w Polsce od wielu lat, od 2019 roku. Może więc już się do tego przyzwyczaiłeś?
- Kibice z Zawiercia od pierwszych chwil, od kiedy dołączyłem do klubu, okazywali mi swoje wielkie wsparcie. Nawet kiedy gramy na wyjeździe, jeżdżą za nami wszędzie. Atmosfera naprawdę jest niesamowita, świetnie jest być częścią tego klubu. Oczywiście jednak sytuacja, w której zmieniamy lokalizację, nie jest idealna. Zwłaszcza przy tak napiętym terminarzu. Spędzamy w hotelach niemal tyle samo czasu, co w domach. Cieszę się jednak, że w Zawierciu ma powstać nowa hala.
Druga odsłona rywalizacji o finał PlusLigi za tydzień w Rzeszowie. Co będzie najważniejsze dla was przez tych kilka dni?
- W sporcie wszystko może zmienić się bardzo szybko. Najważniejsze dla nas jest to, by pozostać gotowym na naszą codzienną pracę, zadania, które mamy do wykonania. Najpierw trochę odpoczynku, we wtorek rozpoczniemy tydzień w dobrych nastrojach, bardzo skoncentrowani na treningach. To krok po kroku doprowadzi nas do sobotniego meczu. Przygotujemy się najlepiej, jak możemy, bo czeka nas następne trudne spotkanie.
Rozmawiał w Sosnowcu Damian Gołąb












![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)
