Potężne kłopoty klubu, a tu taki wynik. Walka o medale coraz bliżej
W PlusLidze wrze walka o grę w fazie play-off. O trzy miejsca rywalizują cztery drużyny - w tym Energa Trefl Gdańsk i JSW Jastrzębski Węgiel, które spotkały się w niedzielę w Ergo Arenie. I choć spotkanie było wyrównane, dwa pierwsze sety rozstrzygnęły się w końcówkach, to jednak zamknęło się w trzech partiach. Zwycięzcy dopisują do tabeli wręcz bezcenny komplet punktów.

Gdańszczanie i Jastrzębianie przystąpili do gry już po występach ich dwóch rywali do gry w czołowej ósemce PlusLigi. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zgarnęła w piątek pełną pulę, PGE GiEK Skra Bełchatów wyrwała w sobotę zwycięstwo po tie-breaku.
W lepszej sytuacji przed spotkaniem byli gospodarze. I to nie tylko dlatego, że Energa Trefl miał o punkt więcej w tabeli. Drużyną JSW Jastrzębskiego Węgla i całym klubem wstrząsały ostatnio problemy finansowe. Klub zalegał z płatnościami i choć udało się je uregulować, to jednak dokończenie sezonu i zabezpieczenie środków na przyszły wciąż spędza sen z powiek klubowym działaczom.
JSW Jastrzębski Węgiel podniósł się po dwóch porażkach. ENerga Trefl Gdańsk dwa razy powstrzymany
A problemy finansowe przełożyły się na wyniki, dwa ostatnie mecze Jastrzębianie przegrali. Niedzielne spotkanie w Gdańsku rozpoczęli jednak mocno. Do ich składu w porównaniu do ostatniego meczu wrócił Nicolas Szerszeń. Kiedy w aut zaatakował Piotr Orczyk, JSW prowadził 11:7.
Orczyk opuścił boisko, ale różnica szybko wzrosła do sześciu punktów. Trener Mariusz Sordyl zdecydował się na kolejne zmiany, do gry wrócił m.in. pauzujący ostatnio po problemach ze zdrowiem rozgrywający Joseph Worsley. Jastrzębianie szli po pewne zwycięstwo, prowadzili 24:17... po czym utknęli. Od gry na przewagi wybawił ich atak Łukasza Kaczmarka, zwyciężyli 25:23.
Energa Trefl na drugą partię wyszedł z trzema zmianami. Oprócz Worsleya na boisku pozostali rezerwowi mistrzowie świata: Damian Schulz i Piotr Nowakowski. Ale to goście zaczęli zdobywać punkty blokiem i objęli prowadzenie 13:9.
Gdańszczanie potrafili jednak odrobić straty i doprowadzić do wyrównanej końcówki. Do 34 procent spadła skuteczność JSW w ataku. Po drugiej stronie nie było jednak o wiele lepiej, a w ostatniej akcji na blok Kaczmarka nadział się Tobias Brand. Jastrzębianie wygrali 25:23.
PlusLiga. Arcyważny wynik w Gdańsku. Gospodarze spadają na skraj ósemki
Trzecią partię w ataku gospodarzy ponownie rozpoczął Aleks Nasewicz, zastępując na powrót Schulza. Wśród młodych siatkarzy najmocniej błyszczał jednak tego dnia Maksymilian Granieczny, 20-letni libero JSW i reprezentacji Polski. Kiedy popisał się znakomitą obroną, a po chwili przytomnie zachował się Kaczmarek, goście prowadzili dwoma punktami.
Energa Trefl znów doprowadził do remisu, 11:11, ale as serwisowy Szerszenia wkrótce znów dał rywalom trzypunktową przewagę. Sordyl poprosił o przerwę, ale po niej w ataku pomylił się Nasewicz. JSW miał w końcu aż sześć punktów zapasu, ale znów, jak w pierwszym secie, zaczął ją tracić. Przegrał cztery akcje z rzędu, prowadzenie stopniało do 21:19.
W kluczowym momencie ponownie jednak blok rywali przełamał Kaczmarek. Skończyło się więc w trzech setach, ostatniego goście wygrali 25:21. Nagroda dla MVP spotkania trafiła do rozgrywającego Benjamina Toniuttiego.
Dla JSW Jastrzębskiego Węgla niedzielne zwycięstwo może być bezcenne w walce o grę w czołowej ósemce. Awansuje po nim na szóste miejsce, na ósme spycha Energa Trefla. Jastrzębianie mają trzy punkty przewagi nad dziewiątą ZAKS-ą. Do końca fazy zasadniczej trzy mecze.













