Polski siatkarz wprost po klęsce w Lidze Mistrzów. Nie szczędził siebie i kolegów
Asseco Resovia Rzeszów nie poradziła sobie w pierwszym meczu ćwierćfinałowym siatkarskiej Ligi Mistrzów. Przegrała 0:3 we własnej hali i przed rewanżem jest w bardzo trudnej sytuacji. Przyczyny porażki zdiagnozował Artur Szalpuk, w tym sezonie jeden z liderów rzeszowskiej drużyny. Wskazał na moment meczu, w którym Resovia pod żadnym pozorem nie powinna była tracić przewagi. - Drugi set mógł sprawić, że ten mecz wyglądałby inaczej - przekonuje siatkarz.

Trudno przełknąć to, co wydarzyło się na boisku w meczu z Ziraatem Bankkart Ankara?
Artur Szalpuk, przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów: Chyba tak, szczególnie końcówkę drugiego seta, w którym prowadziliśmy. I mógłby ten mecz inaczej wyglądać. Generalnie myślę, że zagraliśmy słabo i przeciwnik to wykorzystał.
Co najbardziej zaważyło na tym wyniku? Błędy, problemy z przyjęciem?
- Tak, wszystko. Słabo zagrywaliśmy, jak na tę halę, albo oni dobrze przyjmowali. Popełniliśmy bardzo dużo błędów, a nie przynosiło to korzyści. Z reguły dobrze tu zagrywamy. A przyjęcie było rwane, nie potrafiliśmy skończyć piłek dalej od siatki.
Artur Szalpuk jasno o sytuacji Asseco Resovii Rzeszów. "Nie ma mowy o zwieszaniu głów"
W pewnych momentach udawało wam się powstrzymać Nimira Abdel-Aziza. Ale chyba nie byliście w stanie do końca tego wykorzystać.
- Tak, a najwięcej szkody zrobił nam Trevor Clevenot, który wciskał gdzieś piłki, wrzucał, tipował. Taka sprytna siatkówka, a nam te piłki wpadały zbyt łatwo. Myślę, że można było tu zrobić lepszą robotę. Potrafiliśmy powstrzymać i Nimira, i Tomka Fornala, a nie potrafiliśmy znaleźć rozwiązania na te sprytne zagrania.
A w tym okresie sezonu błędów się już chyba nie wybacza.
- Tak i nic z tym nie zrobimy. Szkoda meczu, ale w sobotę gramy kolejny, z Indykpolem AZS Olsztyn. Nie wiem, ile może się zmienić przez trzy dni, mam nadzieję, że dużo. Nie ma mowy o jakimś rozpamiętywaniu czy zwieszaniu głów, bo zaraz kolejny ważny mecz.
Ziraat okazał się stabilniejszym zespołem niż mogło się wydawać? Jego siatkarze potrafili sobie poradzić i wyprowadzić wynik nawet w drugim secie, gdy przegrywali 20:23.
- Jeżeli chce się grać na lepszym poziomie i prowadzi się tak w secie, raczej dobrze jest to wykorzystywać. A nie tracić pięć punktów z rzędu, które wypuściliśmy. Tym bardziej szkoda dla nas, bo ten drugi set mógł sprawić, że ten mecz wyglądałby inaczej. Nie chodzi o to, by kogoś bić, ale nawet jeżeli taki set się zdarzy, w trzecim też jest szansa. A tego trzeciego chyba najbardziej szkoda, bo w nim graliśmy bardzo słabo.
W czym szukać nadziei przed rewanżem w Turcji?
- Na razie przed nami mecz z Olsztynem, więc na razie szukam nadziei tam.
Rozmawiał i notował w Rzeszowie Damian Gołąb













