Polscy siatkarze przed wielkim wyzwaniem. Muszą mu sprostać przed igrzyskami
11 mistrzów Europy, sporo zagranicznych gwiazd i duopol, którego od kilku lat nikt nie jest w stanie przełamać. Już dziś, zaledwie 12 dni po ostatnim meczu sezonu reprezentacyjnego, rusza siatkarska PlusLiga. Przed siatkarzami spore wyzwania - trzeba będzie walczyć nie tylko z rywalami, ale i ze zmęczeniem, bo czasu na odpoczynek nie ma prawie w ogóle. W grze jest kilka trofeów, ale i dobre przygotowanie do nadchodzących igrzysk olimpijskich.

Zakończone niedawno siatkarskie lato było jednym z najlepszych w historii polskiej siatkówki. Kadra prowadzona przez Nikolę Grbicia wygrała wszystkie trzy turnieje, w których startowała - Ligę Narodów, mistrzostwa Europy i kwalifikacje olimpijskie.
Ale i klubowa siatkówka w ostatnich sezonach przeżywa rozkwit. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle od trzech lat niepodzielnie panuje w Lidze Mistrzów. W ostatnim sezonie w finale walczyła z Jastrzębskim Węglem, który zdetronizował ją na krajowym podwórku. "Volleyland", jak czasami lubią określać Polskę siatkarscy działacze, w pełnej krasie.
Ten trend mają podtrzymać rozgrywki ligowe. Potencjał jest, bo w PlusLidze będzie aż 11 świeżo upieczonych mistrzów Europy. Do tego dochodzi Mateusz Bieniek, który z kadry wypadł przez kontuzję, a także Bartłomiej Bołądź, który pomógł jej w kwalifikacjach olimpijskich.
Obok Polaków nie zabraknie zagranicznych gwiazd. Do tych, które polscy kibice mogli oglądać w poprzednich sezonach - jak Torey Defalco, David Smith, Benjamin Toniutti - dołączyło kilka nowych. Dwóch reprezentantów Brazylii, Alan Souza i Thales Hoss, wzmocniło kluby spoza ścisłej czołówki - Indykpol AZS Olsztyn i Bogdankę LUK Lublin. Do Polski wraca też serbski środkowy Srecko Lisinac, po raz pierwszy nad Wisłą zagra francuski atakujący Jean Patry.
- To pokazuje siłę naszej ligi. Wielkie nazwiska pojawiają się w klubach, które nie są w top3 ubiegłego sezonu. To pokazuje też, że ten środek tabeli chce się rozwijać, chce iść do góry i walczyć z tymi najlepszymi. Co za tym idzie, liga się mocno wyrównuje, ale wyrównuje się do góry. Nie ukrywam, że liczymy dość mocno na naszych kadrowiczów, że już w trakcie ligi będą się przygotowywać do sezonu olimpijskiego - twierdzi Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, w przeszłości zawodnik, trener i prezes ZAKS-y.
Mistrz Polski przemeblowany, ZAKSA niemal bez zmian. Czy ktoś im zagrozi?
Klubom ze środka tabeli poprzedniego sezonu łatwo jednak nie będzie. Od trzech lat PlusLigą rządzi duopol ZAKS-y i Jastrzębskiego Węgla, drużyn, które spotykają się w finale ligi i Pucharu Polski. W tym sezonie znów powinny być mocne. ZAKSA przystąpi do sezonu właściwie taką samą szóstką, jak w poprzednich rozgrywkach - z czterema kadrowiczami Grbicia i dwoma reprezentantami USA.
Z ważnych zawodników straciła tylko Norberta Hubera, ale ten w poprzednim sezonie dopiero dochodził do formy po kontuzji. Jeden z bohaterów kadry wzmocnił Jastrzębski Węgiel. U mistrzów Polski zmian jest więcej. Do szóstki wskoczy też wspomniany Patry i jeden nowy przyjmujący - znany jastrzębskim kibicom Rafał Szymura lub Chorwat Marko Sedlacek. Drużyna wydaje się mieć jednak nieco słabszą ławkę niż w poprzednim sezonie i trener Marcelo Mendez tym razem nie będzie mieć aż takiego komfortu przy dokonywaniu zmian.
Szturm na dominatorów ligi będzie chciała przypuścić Asseco Resovia, która wzmocniła się "wyrwanym" z Jastrzębia-Zdroju Stephenem Boyerem, Karolem Kłosem czy Yacine’em Louatim. Dużych transferów nie brakowało też w Aluronie CMC Warcie Zawiercie, gdzie dołączyli Karol Butryn czy Trevor Clevenot. Ale najgłośniejsze wzmocnienie, czyli Bieniek, w pierwszych kolejkach nie będzie mógł grać z powodu kontuzji. Duże ambicje ponownie ma też Projekt Warszawa.
- Myślę, że początki będą pełne niespodzianek. A na koniec, w kwietniu, najlepsi będą decydować o zwycięstwie. Czekamy na hity i czekamy na niespodzianki - ocenia Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki.
To będzie siatkarski maraton. Aleksander Śliwka: Zapowiada się bardzo intensywnie
Najlepsi mogą mieć na początku problemy również dlatego, że tempo, jakie narzucają im siatkarskie rozgrywki, jest w ostatnich sezonach szaleńcze. Nie oszczędzają ich ani władze światowej, ani europejskiej siatkówki. A swoje dokłada liga.
Co prawda już wiosną zapadła decyzja o skróceniu fazy play-off, ale wcześniej drużyny rozegrają pełne 30 meczów rundy zasadniczej. Najlepsi mogą zanotować po 37 spotkań - o osiem mniej niż w poprzednim sezonie. Kalendarz jest jednak mocno "napakowany" meczami, bo PlusLiga rusza później niż w poprzednim sezonie, a medale zostaną rozdane pod koniec kwietnia.
Dość powiedzieć, że pierwsza kolejka kończy się w poniedziałek, a druga... rusza we wtorek. Zaczyna się siatkarski maraton - najbliższy dzień bez ligowego meczu to dopiero 1 listopada.
Sezon zapowiada się bardzo intensywnie. Będzie krótszy od poprzedniego, a meczów do rozegrania praktycznie tyle samo. Musimy być gotowi na dużo częstego grania, trudne spotkania. Ale mam nadzieję, że mając szeroki skład będziemy w stanie rozłożyć siły na tyle dobrze, by najważniejsze zwycięstwa przyszły na koniec sezonu
Wraz z kolegami z kadry musi sprostać temu maratonowi. Jego drużyna zacznie sezon w sobotę klasykiem z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Dziś sezon zainauguruje mistrz Polski - Jastrzębski Węgiel zmierzy się z PSG Stalą Nysa. Wieczorem Bogdanka LUK Lublin zagra zaś z Enea Czarnymi Radom. Już 3 listopada wręczone zostanie zaś pierwsze trofeum - Superpuchar Polski. Transmisje wszystkich meczów na sportowych antenach Polsatu.











