Reklama

Reklama

PlusLiga. ZAKSA wzorowo, Aluron stracił wiarę

Dziesiąta wygrana Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle w tym sezonie PlusLigi przyszła wicemistrzom Polski łatwiej, niż mogli się spodziewać. Po zaciętym pierwszym secie Aluron CMC Warta Zawiercie zupełnie oddał pole rywalom. - ZAKSA zaczęła grać jak mistrzowie Europy – przyznaje Igor Kolaković, trener zawiercian.

Kto zdobędzie "Złotą piłkę" - SPRAWDŹ!

Takiego seta ani ZAKSA, ani Aluron jeszcze w tym sezonie nie grały. W pierwszej partii ich sobotniego spotkania było wszystko, czego kibice mogli tylko zapragnąć. Długie akcje, efektowne bloki i zwroty akcji. Skończyło się wynikiem 38:36 dla kędzierzynian, a cała partia trwała ponad 45 minut.

- To był prawdziwy rollercoaster. W połowie seta byliśmy z tyłu, praktycznie od samego początku musieliśmy odrabiać straty. Na szczęście udało się to zrealizować i zwyciężyć. Myślę, że to było kluczowe i trochę podcięło skrzydła przeciwnikom. A nam dodało wiary i pewności siebie. Później byliśmy lepszą drużyną - ocenia Aleksander Śliwka, kapitan ZAKS-y.

Reklama

Łukasz Kaczmarek ponownie MVP

Liderem triumfatorów ostatniej Ligi Mistrzów ponownie był Łukasz Kaczmarek. Zdobył 22 punkty, atakując z 58-procentową skutecznością. Ale pomógł zespołowi również w innych elementach: dwa punkty zdobył blokiem, jeden dołożył zagrywką. Po raz czwarty w tym sezonie odebrał nagrodę dla MVP spotkania. Żaden inny siatkarz nie ma na koncie tylu statuetek.

- Zagrywał świetne, trudne piłki. A po pierwszym secie dołączyli do niego kolejni zawodnicy i ZAKSA zaczęła grać jak mistrzowie Europy - przyznaje Kolaković. - To był niesamowity pierwszy set. Mnóstwo emocji, jakości i walki. Na początku drugiej partii wydarzyły się jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, ZAKSA zaczęła pokazywać zdecydowanie więcej jakości. Po drugie, my nie wierzyliśmy, że możemy coś w tym secie osiągnąć. Straciliśmy łączność z tym meczem.

Zasady plebiscytu As Sportu 2021 możesz przeczytać w tym miejscu

By przejść do głosowania - kliknij w tym miejscu!

Wzorowy blok ZAKS-y

Taka postawa zaowocowała prawdziwym pogromem. W dwóch kolejnych partiach drużyna Kolakovicia zdobyła łącznie tylko 27 punktów, czyli znacznie mniej niż w samym pierwszym secie. A ZAKSA wzbogacała grę o kolejne elementy. Świetnie zaczęła wyglądać zwłaszcza gra blokiem. Ten element przyniósł kędzierzynianom aż 11 punktów.

 - Byliśmy dokładni, egzekucja naszego bloku był wzorowa. Kluczowym elementem była jednak zagrywka, która zaczęła lepiej funkcjonować. W pierwszym secie popsuliśmy koło dziewięciu, dziesięciu zagrywek. To 10 gratisowych punktów dla przeciwnika. Wtedy gra się ciężko. Później zagrywka była dużo lepsza, odrzucaliśmy przeciwników od siatki i wszystko stawało się łatwiejsze - opisuje Śliwka.

Uros Kovacević wkrótce wróci do gry

Zawiercianom zaś nie wychodziło niemal nic. Kolaković próbował ratować sytuację zmianami, ale Maximiliano Cavanna czy Dominik Depowski nie byli w stanie wydatnie pomóc drużynie. Wyraźnie widać było brak Urosa Kovacevicia. Przyjmujący i jeden z liderów Aluronu z powodu urazu cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

- Mam nadzieję, że problemy ma już za sobą i od następnego treningu dołączy do nas w normalnym trybie - mówi Kolaković. - W drugim i trzecim secie nie byliśmy w stanie w żaden sposób odpowiedzieć na grę ZAKS-y. To przykre, bo uważam, że nie zasłużyliśmy, by przegrać tak wysoko. Możemy mówić to, co zwykle w takich momentach: że gdybyśmy wygrali pierwszego seta, mecz byłby dużo bardziej skomplikowany i wyrównany. Ale ZAKSA zachowała pełne skupienie przez całą partię.



Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama