Reklama

Reklama

PlusLiga. Zaczarowany tie-break. Stal nadal czeka na wygraną

Indykpol AZS Olsztyn jest już tuż za podium siatkarskiej PlusLigi. W niedzielę w Iławie pokonał 3:2 Stal Nysa i awansował na czwarte miejsce w tabeli. Rywale wciąż nie mogą przełamać klątwy tie-breaków - przegrali 12 pięciosetowych meczów z rzędu.

Lewandowski czy Messi? Wszystko, co musisz wiedzieć o Złotej Piłce 2021!

Stal była blisko niespodzianki i pierwszego zwycięstwa w sezonie. Z dalekiego wyjazdu wraca z punktem, ale jej sytuacja w tabeli PlusLigi wciąż jest fatalna. Indykpol nie zagrał z takim rozmachem, jak w ostatnich tygodniach, ale i tak wygrał siódmy mecz z rzędu. Do tego wyprzedził w tabeli Aluron CMC Wartę Zawiercie.

Zespół z Olsztyna imponuje w tym sezonie zwłaszcza na skrzydłach. Grę drużyny napędzają Karol Butryn i Torey Defalco. Ten pierwszy zaczął spotkanie od asa serwisowego. Z kolei Amerykanin popisał się odważnym atakiem z trudnej piłki i po chwili gospodarze prowadzili 6:2.

Reklama

Rywale ofensywę opierali na Wassimie Ben Tarze. Ich atutem były również zagrywki Mitchella Stahla. Przy jego serwisach doprowadzili do remisu 14:14. Później Indykpol jeszcze raz wypracował sobie czteropunktową przewagę, ale ponownie stracił ją po dobrych zagrywkach rywali - tym razem Kamila Dębskiego. W końcówce decydujący okazał się Taylor Averill. Najpierw skończył ważną akcję, po chwili postawił na siatce szczelny blok, i jego zespół wygrał 25:23.

Zasady plebiscytu As Sportu 2021 możesz przeczytać w tym miejscu

By przejść do głosowania - kliknij w tym miejscu!

Osłabiona Stal Nysa zaskakuje Indykpol

Zespół z Nysy przyjechał do Iławy, gdzie mecze w roli gospodarza rozgrywa Indykpol, z balastem dziewięciu porażek. Dotąd zdobył tylko dwa punkty. Na pierwsze zwycięstwo w roli trenera zespołu PlusLigi czeka też Daniel Pliński. W niedzielę zadania nie ułatwiły mu choroby i kontuzje, przez które grać nie mogli Bartosz Bućko i Nikołaj Penczew. Z tego powodu w roli przyjmującego wystąpił Michał Ruciak, który od kilku lat gra jako libero.

Drugą partię goście rozpoczęli jednak bardzo dobrze. Ponownie w polu serwisowym szalał Stahl i jego drużyna wygrywała 6:2. Gospodarze doprowadzili do remisu 11:11 po zaskakującym ataku Defalco, ale Stal znów szybko odskoczyła na trzy punkty.

Gospodarze zdołali jednak doprowadzić do remisu 18:18 po asie serwisowym Averilla. Tym razem jednak w końcówce zdecydowanie lepsi byli zawodnicy z Nysy, którzy wygrali 25:20.

Świetne zagrywki Karola Butryna

Olsztynianie w ostatnich tygodniach prezentują się świetnie. Są niepokonani od 10 października, gdy przegrali po tie-breaku z PGE Skrą Bełchatów. W niedzielę do ich składu po problemach zdrowotnych wrócił Averill, w drużynie brakowało natomiast kontuzjowanego Mejsama Salehiego.

W trzecim secie Indykpol również miał jednak kłopoty. Rywale ponownie szybko wypracowali sobie przewagę przy zagrywkach Stahla. Gdy sięgnęła sześciu punktów, trener gospodarzy Marco Bonitta musiał interweniować - poprosił o czas. Po chwili to jego drużyna zanotowała wspaniałą serię dzięki serwisom Butryna. Straty zmalały do dwóch punktów, ale tylko na chwilę. Atakujący gospodarzy ponownie nadział się na blok. Obie drużyny grały falami, wynik ustabilizował się w okolicach trzech punktów przewagi Stali. Ostatecznie goście wygrali 25:20, notując aż sześć punktowych bloków.

Drużynie Plińskiego udało się nieco ograniczyć atuty Defalco, który nie błyszczał tak, jak w poprzednich spotkaniach. W czwartym secie olsztynianie szybko objęli jednak prowadzenie 4:1. Gospodarze nadal grali nierówno, ale cały czas byli na czele.

Ich przewaga jeszcze wzrosła, gdy efektownym blokiem popisał się Mateusz Poręba. Trener Stali zdecydował się nawet wprowadzić na boisko Ruciaka w ustawieniach, w których miał atakować, ale jego drużyna zupełnie sobie nie radziła. Przewaga Indykpolu sięgnęła 13 punktów, ostatecznie Indykpol wygrał 25:13.

Stal Nysa przegrywa dwunasty tie-break

Tie-break oznaczał kłopoty dla Stali, która od ubiegłorocznego awansu do PlusLigi przegrała aż 11 pięciosetowych meczów. Tym razem już od początku partii trafiła na duży opór rywali. W polu serwisowym dwa razy błysnął Defalco i Indykpol prowadził 6:4. Gdy zespół z Nysy miał szanse na poprawę wyniku, gospodarze ustawiali szczelny blok. Emocje na nowo rozbudził autowy atak Butryna, ale olsztynianie się wybronili. Ostatecznie wygrali 15:13.

W następnej serii gier czeka ich poważny sprawdzian - starcie z Jastrzębskim Węglem. Stal pierwszej wygranej w sezonie poszuka w meczu z Cuprum Lubin.  

Indykpol AZS Olsztyn - Stal Nysa 3:2 (25:23, 20:25, 20:25, 25:13, 15:13)

Indykpol: Butryn, Poręba, Defalco, Firlej, Averill, Andringa - Gruszczyński (libero) oraz Król, Jakubiszak, Jankiewicz

Stal: Ben Tara, M’Baye, Dębski, Komenda, Stahl, Kwasowski - Dembiec (libero) oraz Szwaradzki, Szczurek, Ruciak

Damian Gołąb


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL