Reklama

Reklama

PlusLiga. Winiarski: Zwycięstwem wróciliśmy do własnej hali

Siatkarze Trefla zrewanżowali się za poniesioną w niedzielę w Olsztynie porażkę w PlusLidze 0:3 i pokonali u siebie Indykpol AZS 3:1. - Cieszę się, że po sześciu wyjazdach z rzędu zwycięstwem wróciliśmy do własnej hali - powiedział trener gdańszczan Michał Winiarski.

Zawodnicy Trefla gładko przegrali w niedzielę w Olsztynie 0:3 i początek czwartkowej konfrontacji (był to zaległy mecz z 10. kolejki) także zapowiadał sukces Indykpolu. Przyjezdni wygrali pierwszego seta 25:21, natomiast w drugim prowadzili już 15:8.

"Po pierwszej porażce w nasze szeregi wkradła się w niepewność i przez półtora seta graliśmy strasznie bojaźliwie oraz ospale. Szczególnie cieszę się z triumfu w drugiej partii, którą mogliśmy wysoko przegrać, a potrafiliśmy się w niej podnieść. Super zmianę dał Łukasz Kozub, który zaskoczył rywali. Ważne też, że zespołową grą udało się nam przykryć swoje mankamenty" - skomentował Winiarski.

Gdańszczanie doprowadzili w drugim secie do remisu 18:18, a przy stanie 22:22 skutecznością w ataku wykazał się Mariusz Wlazły, dzięki któremu drużyna triumfowała 25:22 i wyrównała stan rywalizacji. Kolejne dwie partie także zakończyły się zwycięstwem miejscowych.

­­­­"Powinniśmy być, zwłaszcza w czwartym secie, bardziej skuteczni na łatwych piłkach i nie pozwolić rywalom wrócić do gry, kiedy byli już na deskach. Za nami niezwykle ciężki okres i w tym kontekście był to dla nas bardzo ważny mecz. Zamierzaliśmy bowiem po sześciu wyjazdowych spotkaniach z rzędu zwycięstwem wrócić do własnej hali" - dodał szkoleniowiec Trefla.

Najskuteczniejszym zawodnikiem tej rywalizacji był Wlazły, który zapisał na swoim koncie 24 punkty. Kapitan gospodarzy nie zagrał w pierwszym meczu z Indykpolem z powodu kontuzji stawu skokowego, natomiast w obu potyczkach w Treflu nie wystąpił środkowy Bartłomiej Mordyl.

W gdańskiej ekipie bardzo dobrze spisywali się także środkowy Pablo Crer i libero Maciej Olenderek, ale najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został rezerwowy rozgrywający Łukasz Kozub, który pojawił się na boisku w połowie drugiego seta w miejsce Marcina Janusza.

"Po meczu w Olsztynie byliśmy w trudnej sytuacji, bo zdecydowanie go przegraliśmy i bardzo chcieliśmy się dzisiaj zrehabilitować. Udało się to nam, ale gdybyśmy nie zaczęli wreszcie porządnie zagrywać, wręcz kopać i utrudniać w tej sposób gościom grę, już dawno bylibyśmy w domach. A teraz wszystko przed nami. Zaczynamy najlepszy okres sezonu, pozostaje tylko dobrze grać i wygrywać" - podkreślił Kozub.

W najbliższym spotkaniu gdańszczanie podejmą w niedzielę GKS Katowice, a olsztynianie zagrają w sobotę, także o godz. 20.30, w Nysie ze Stalą.

"Punkty w tej konfrontacji, którą ustawiła zagrywka, bardzo by nam się przydały, ale zostało jeszcze sporo meczów i cały czas mamy szansę znaleźć się w górnej ósemce" - podsumował rozgrywający Indykpolu Przemysław Stępień.

Marcin Domański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy