Reklama

Reklama

​PlusLiga. Trefl Gdańsk. Michał Winiarski: Do meczu w Bełchatowie podchodzimy w bojowych nastrojach

Siatkarze Trefla Gdańsk w sobotę (9 stycznia) powrócą do rywalizacji w PlusLidze po świąteczno-noworocznej przerwie. Rywalem ekipy znad morza będzie PGE Skra Bełchatów. Trener Michał Winiarski zapewnia, że gdańszczanie pojadą na teren rywala w bojowych nastrojach. Początek spotkania o godzinie 14:45 (transmisję przeprowadzi Polsat Sport).

Gdańszczanie sobotnim starciem w Bełchatowie rozpoczną styczniową serię meczów wyjazdowych. Trefl w dalszej kolejności rozegra jeszcze pojedynki w Rzeszowie, Katowicach oraz Nysie (17, 20 i 23 stycznia). W ostatni dzień stycznia przyjdzie czas na wyjazd do Olsztyna. - Do spotkania w Bełchatowie, tak jak do każdego innego meczu, podchodzimy w bojowych nastrojach. PGE Skra jest drużyną bardzo silną, która miała swoje problemy, ale w ostatnim czasie pokazała, że ma je już za sobą i gra bardzo dobrą siatkówkę. Czeka nas bardzo ciężkie spotkanie i naturalnie będziemy chcieli walczyć o jak najlepszy wynik - mówi Michał Winiarski. 

Reklama

Zespół znad morza rozegrał mecz sparingowy z pierwszoligowym BKS-em Visłą Bydgoszcz. Gdańszczanie mieli aż trzy tygodnie przerwy. - Zależało mi na tym, żebyśmy chociaż troszeczkę poczuli taki rytm meczowy. Trzy tygodnie to trochę dużo czasu bez grania. Ten sezon jest o tyle nietypowy, że najpierw graliśmy co trzy dni, czasem nawet co dwa, natomiast teraz mieliśmy dłuższą przerwę, czas na popracowanie więcej nad przygotowaniem fizycznym, kondycją, na zaleczenie drobnych problemów. Teraz musimy wrócić do naszej dobrej gry, stąd też to spotkanie sparingowe. Myślę, że wszyscy czekamy na sobotni mecz w Bełchatowie, bo już brakuje trochę tych emocji - dodaje szkoleniowiec.

Trefl wygrał 3-1 (25-19, 25-23, 23-25, 25-19). Drużyny rozegrały jednak jeszcze jeden pełny set i w nim lepsi okazali się bydgoszczanie, którzy zwyciężyli do 21. Winiarski sprawdził wszystkich gotowych do gry siatkarzy, najwięcej czasu na parkiecie spędzili Moritz Reichert, Bartłomiej Lipiński, Pablo Crer i Maciej Olenderek. - Przed meczem umówiliśmy się na co najmniej cztery sety i w zależności od ich przebiegu, tego, czy zawodnicy będą zmęczeni, czy nie pojawią się jakieś inne drobne problemy, chcieliśmy przedłużyć spotkanie do pięciu setów i tak udało się zrobić - kończy.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje